STRONA OFICJALNA
2020.07.28
366 dni rywalizacji - podsumowanie sezonu 2019/2020 (cz. I)
Autor: Wojciech Bajak Fot. 400mm.pl

 

To był najdłuższy sezon w historii najwyższej polskiej ligi. Trwał on bowiem aż 366 dni. Z tego w stu dwudziestu z nich rozegrano przynajmniej jedno spotkanie.

Ten sezon rozpoczął się od wyjątkowej kolejki. Pierwszy raz bowiem od edycji 2012/2013 zdarzyło się, że w żadnym z ośmiu spotkań jednej serii gospodarze nie zanotowali pełnej puli! Cztery skończyły się wygranymi gości, w czterech padł remis. Później jednak drużyny grające u siebie odzyskały rezon. Był nawet okres, że legitymowały się współczynnikiem powyżej 50% wygranych spotkań w całym sezonie (23.-25. kolejka). Ostatecznie zakończyło się nieznacznie poniżej tego progu. Czterokrotnie odnotowano kolejki bez wygranych gości, w dwóch seriach spotkań nie padł zaś żaden remis.

 

Najdłuższą serię zwycięstw w tym sezonie zanotowała Wisła Płock (6 meczów z rzędu). Najdłużej niepokonany był Lech Poznań (10 meczów z rzędu). Najbardziej okazała passa porażek wpadła na konto Wisły Kraków (10 meczów z rzędu). Najdłużej bez zwycięstwa pozostawał natomiast ŁKS Łódź (11 meczów z rzędu).

 

 

 

 

W siódmym sezonie z rzędu liczba goli przekroczyła poziom 750. Taka seria nie zdarzyła się jeszcze nigdy dotąd w historii rozgrywek najwyższego szczebla w Polsce. Po raz pierwszy jednak od edycji 2012/2013 średnia trafień w meczu spadła poniżej progu 2,6. Piłka wpadała w sieci bramek przeciętnie co 10,4 strzał i co 3,7 strzał celny. Łącznie 449 goli (59%) zasiliło konta zespołów gospodarzy przy 318 (41%) u gości. Najwięcej trafień przyniosła szósta kolejka zmagań (30).

 

Po raz czwarty w XXI wieku z kolei udało się natomiast zawodnikom osiągnąć skuteczność co najmniej 80% przy wykonywaniu rzutów karnych. Sumarycznie w trwającym stuleciu więcej goli w ten sposób uzyskano zaś jedynie w kampanii 2018/2019 (98). Trzydzieści jeden bramek (4% całości) sędziowie w protokołach zapisali z kolei jako trafienia samobójcze.

 

 

 

Pierwszy raz od sezonu 2013/2014 losy złotego medalu nie rozstrzygnęły się w ostatniej kolejce. Legia Warszawa zapewniła sobie bowiem triumf w klasyfikacji generalnej ligi już na dwa spotkania przed końcem zmagań. Stołeczny klub w ten sposób czternasty raz w historii wygrał rozgrywki najwyższej polskiej ligi. Dzięki temu wyrównał rekord wszech czasów w liczbie tytułów mistrza Polski (tyle samo mają też Ruch Chorzów i Górnik Zabrze). Dziewiąty raz z rzędu - co również stanowi najlepszy wyni w dziejach rywalizacji o to trofeum - zespół ten finiszował z kolei na jednej z dwóch pierwszych lokat.  Ostateczna przewaga ekipy Aleksandara Vukovicia okazała się równa puli za wygraną, choć w szczytowym okresie wynosiła nawet jedenaście punktów. Była to największa różnica między liderem, a wiceliderem od edycji 2007/2008, gdy Wisła Kraków znajdowała się aż o czternaście punktów właśnie nad Wojskowymi. W dziewiętnastu ostatnich kolejkach Legia nie spadła z pierwszej lokaty. To zaś najdłuższa passa pod tym względem w lidze od sezonu 2013/2014 (Legia Warszawa - 31). 

 

Poza nią w czołowej "trójce" znalazły się jeszcze: Lech Poznań i Piast Gliwice. Dla obu tych ekip były to trzecie medale w ciągu pięciu ostatnich odsłon rozgrywek. Wspólnie ligę ten tercet zespołów zakończył zaś na trzech pierwszych lokatach po raz pierwszy. To 72. zestawienie podium w historii rozgrywek.

 

 

 

 

Po dwudziestu jeden sezonach przerwy tym razem strefa spadkowa w Ekstraklasie rozciągała się znów na więcej niż dwa zespoły. Regulamin przewidywał bowiem bezpośrednią degradację aż trzech ostatnich drużyn, czyli niemal 19% wszystkich uczestników rozgrywek. Jako pierwszy ostatecznie prawa gry w kolejnej edycji zmagań o mistrzostwo Polski pozbawiony został ŁKS Łódź. Stało się tak już na pięć kolejek przed końcem rywalizacji. W XXI wieku równie wcześnie relegacja spotkała tylko Pogoń Szczecin w 2002/2003. Rycerze Wiosny wyrównali też inny niechlubny, acz najwyższy w obecnym stuleciu, wyczyn Portowców sprzed niemal dwóch dekad - największą liczbę porażek w sezonie (25). Od Zagłębia Sosnowiec w sezonie 2007/2008 nikt nie miał z kolei równie słabej średniej punktowej co ŁKS (0,65 punktów na mecz).

 

Ale też i dwaj pozostali spadkowicze, choć odnotowali lepsze rezultaty od łodzian, z ligą pożegnali się dość wcześnie. Już w 34. kolejce była przesądzona degradacja obu tych ekip. W związku z tym pierwszy raz od rozgrywek 1993/1994 aż trzy drużyny straciły szanse na utrzymanie już trzy spotkania przed końcem. Dla beniaminka z Łodzi to siódmy spadek w historii, Korona Kielce pożegnała się z najwyższą ligą drugi raz (11 sezonów z rzędu gry w elicie), Arka Gdynia zas po raz piąty (4 sezony gry z rzędu).

 

 

 

Obaj mistrzowie Polski z dwóch ostatnich sezonów zdobyli powyżej 70% możliwych punktów w meczach na własnym terenie. Gdyby zsumować te dwie ostatnie edycje, to okaże się, że Piast Gliwice tylko w czterech z trzydziestu ośmiu starć (10,5%) dał wywieźć rywalom pełną pulę! W sierpniu świętował nawet dość rzadki jubileusz pełnego roku kalendarzowego bez przegranej w roli gospodarza. W samym ostatnim sezonie ustąpił jednak pola pod tym względem Legii Warszawa. Wojskowi mieli najwięcej wygranych (13, 68,4% meczów rozegranych), strzelonych goli (48, średnio - 2,53/mecz) oraz triumfowali w bilansie bramkowym (+32). Jako pierwszy zespół w XXI wieku zanotowali serię sześciu spotkań u siebie z minimum trzema strzelonymi golami. Wśród tych skalpów znalazła się wygrana 7:0 nad Wisłą Kraków, co było w ogóle najwyższym rozmiarem wygranej w najwyższej polskiej lidze od edycji 2004/2005. Siedem meczów wyniosła z kolei jej passa triumfów na własnym terenie, co także stanowiło najlepszy rezultat w stawce.

 

Najwyższy współczynnik punktów zdobytych u siebie zanotowały jednak ŁKS Łódź i Górnik Zabrze. Dla ekipy Marcina Brosza dorobek wypracowany na własnym terenie stanowił bowiem blisko 72% całości, w przypadku Rycerzy Wiosny było to zaś dokładnie 3/4 spotkań. Najdłużej niezdobyty bastion stanowił z kolei obiekt we Wrocławiu. Padł on dopiero w 18. kolejce. Była to w ogóle jedna z dwóch porażek Śląska u siebie w całych minionych rozgrywkach, mimo że ich bramkarz zanotował w tych starciach ledwie jedno czyste konto!

 

 

 

Na wyjeździe natomiast najlepiej punktowała Lechia Gdańsk, ale miała ona jedną szansę więcej na poprawę swojego rezultatu niż cztery najwyżej sklasyfikowane drużyny po rundzie zasadniczej. Toteż pod względem możliwych punktów do uzbierania zajęła drugie miejsce (52,6%) za Lechem Poznań (53,7%). Poza tą dwójką poziom 50% przekroczyła jeszcze tylko Legia Warszawa (51,9%). Lechia Gdańsk była też jednym z dwóch (obok Pogoni Szczecin) zespołów, które częściej punktowały w gościach niż na swoim obiekcie. Wraz z Koroną Kielce tworzą one natomiast tercet ekip, które na wyjazdach strzelały więcej goli niż u siebie. Żadnej drużynie w tym sezonie nie udało się poza swoim stadionem pokonać przeciwnika różnicą większą niż trzy gole. Dwukrotnie padał rezultat 4-1 i dziewięciokrotnie 3:0 dla ekip gości.

 

 

POZOSTAŁE CZĘŚCI PODSUMOWANIA SEZONU 2019/2020:

II - GOLE DRUŻYNOWO

III - STAŁE FRAGMENTY GRY

IV - STATYSTYKI INDYWIDUALNE

V - BRAMKARZE

VI - NAJMŁODSI I NAJSTARSI


News

Sędziowie 5. kolejki

2020.09.24

News

Kibicuj z PKO Kontem Za Zero

2020.09.23

News

4. kolejka w obiektywie

2020.09.23

News

Wydarzenie 4. kolejki 2020/2021: Kompletny Górnik

2020.09.22

News

Olimpiady Specjalne i Ekstraklasa grają razem w ramach Europejskiego Tygodnia Piłki Nożnej

2020.09.22

News

Podsumowanie 4. kolejki 2020/2021

2020.09.22
News

Piast 0:1 Jagiellonia - Hiszpan odblokował się na dobre

2020.09.21
News

Ekstraklasa Games z Nagrodą Biznesu Sportowego

2020.09.21
Używamy cookies w celach świadczenia usług, reklamy i statystyk. Korzystanie z witryny oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu. Polityka Prywatności X