STRONA OFICJALNA
2017.10.23
Dziesiątka Legendy
Autor: Wojciech Bajak

Mało jest takich dat w kalendarium polskiego futbolu jak 23 października. To właśnie wtedy na świat przyszło aż trzech uczestników mundiali w biało-czerwonych barwach. Mirosław Bulzacki z MŚ w 1974 roku powrócił z medalem za 3. miejsce. Adam Nawałka cztery lata później znalazł się w najlepszej „11” imprezy. Spoiwem łączącym oba te turnieje był zaś trzeci z zawodników urodzonych tego dnia, najstarszy z nich – Kazimierz Deyna. Nigdy nie spotkali się we trzech w jednej drużynie. Nie spotkają się i teraz na symbolicznej lampce szampana. "Kaka" zginął bowiem w wypadku samochodowym już blisko trzy dekady temu. Gdyby żył – dziś skończyłby 70 lat...

We wpisie encyklopedycznym Kazimierza Deyny ciasno jest od kolejnych sukcesów. Zdobywca 3. i 5. miejsca na MŚ. Mistrz i wicemistrz olimpijski. Król strzelców Igrzysk Olimpijskich. Półfinalista Pucharu Europy Mistrzów Klubowych. Trzeci zawodnik Złotej Piłki 1974. Ale "Kaka" to też jedna z najważniejszych postaci w historii Ekstraklasy. Specjalista od zaskakujących strzałów i podań słynących z inżynierskiej precyzji, rozegrał w najwyższej polskiej lidze 305 meczów, w których strzelił 94 gole. W tym czasie przez polskie boiska przewinęła się cała epoka, a on był jednym z jej głównych bohaterów. - Deyna Kazimierz, nie rusz Kazika, bo zginiesz! - niesie się już od kilku dekad z Łazienkowskiej. W Warszawie powstał też jego pomnik. Pomnikową postacią stał się jednak już wcześniej, dzięku wielu latom efektownej gry w Ekstraklasie dla stołecznej drużyny.

 

Z okazji 70. rocznicy urodzin przypominamy dziesięć najważniejszych spotkań "Generała" w najwyższej polskiej lidze.

 

 

1. ŁKS Łódź 0:0 Górnik Zabrze – 8.10.1966: Debiut z Lubańskim

Długo kibice porównywali go z Włodzimierzem Lubańskim. Choć nie grali na identycznych pozycjach, był czas, że fani w Polsce podzielili się na przeciwstawne obozy wspierające tych dwóch piłkarzy. A oni, na przekór tym nastrojom i barwom klubowym, mocno się kolegowali. Lubański miał być nawet świadkiem na ślubie „Kaki”.

 

ZOBACZ TEŻ: LUBAŃSKI Z EKSTRAKLASY

 

Ekstraklasa związała ich losy jeszcze przed kadrą. Lubański był bowiem rywalem w debiucie ligowym Deyny. Na niespełna dwa tygodnie przed 19. urodzinami "Kaka" otrzymał szansę premierowego występu w barwach ŁKS Łódź. Tydzień wcześniej strzelił hat-tricka w rezerwach tego klubu w III lidze przeciwko Włókniarzowi Białystok, co zwróciło uwagę szkoleniowca I drużyny – Longina Janeczka

 

„Kaka” – zapisywany wtedy pod nazwiskiem „Dejna” – wyszedł w podstawowym składzie do rywalizacji z obrońcą mistrzowskiego tytułu – Górnikiem Zabrze. Zestawionym z reprezentantów Polski – Huberta Kostki, Stanisława Oślizły, Romana Lentnera, Zygfryda Szołtysika, Włodzimierza Lubańskiego. Trudno było wtedy rozpoznać we flegmatycznym pomocniku z Łodzi ich przyszłego kolegę z którym trzech z nich świętowało złoto olimpijskie zaledwie sześć lat potem. Choć już od samego początku dał się poznać z dobrej strony. - W drużynie ŁKS wystąpił młody Dejna i okazał się on jednym z lepszych. Ma on dobre rozeznanie sytuacji, celność podania piłki, a siłą strzału dorównuje Sadkowi - pisał "Dziennik Łódzki".

 

Był to jednak jego jedyny występ w ŁKS Łódź. Poprzedzał on bowiem trzytygodniową przerwę w rozgrywkach spowodowaną meczami reprezentacji. W tym czasie, po ukończeniu 19. roku życia Kazimierz stał się już „poborowym Deyną” wcielonym do Legii Warszawa. - Być może służba wojskowa wyjdzie mu na dobre również i w przestawieniu jego mentalności, która ostatnio wyraźnie była nastawiona na brzęczące argumenty – pisał zgryźliwie Rafał Stanowski w „Dzienniku Bałtyckim”, obrażony za to, że wychowanek Włókniarza Starogard Gdański przeszedł do Łodzi, a nie jednego z klubów regionu pomorskiego.

 

 

2. Śląsk Wrocław 1:3 Legia Warszawa – 28.05.1967: Trójpak przed „20”

Pierwszego gola w Ekstraklasie Kazimierz Deyna strzelił już w barwach Legii Warszawa. W starciu z GKS Katowice w rundzie wiosennej premierowego sezonu w najwyższej lidze ustalił wynik spotkania na 4:0. Dwa tygodnie potem już na dobre odblokował swój celownik. W prestiżowym starciu dwóch wojskowych drużyn – ze Śląskiem Wrocław – „Kaka” popisał się swym pierwszym hat-trickiem w elicie. Od 8. do 37. minuty Deyna trzykrotnie pokonał Klausa Masseliego. Rywali stać było tylko na jedną odpowiedź. Dzięki temu Wojskowi zwyciężyli 3:1 i przybliżyli się do utrzymania w lidze.

 

Deyna miał wtedy 19 lat i 208 dni. W tak młodym wieku – przed 20. urodzinami – w Ekstraklasie hat-tricki zdobywali wcześniej jedynie postacie tej miary, co Ernest Wilimowski, czy Włodzimierz Lubański.

 

Zarówno bramka z GKS, jak i hat-trick ze Śląskiem zdobył na wyjeździe. Na gola przy Łazienkowskiej 3 „Kaka” czekał jeszcze jedną kolejkę. Na stołecznym obiekcie Legia pokonała tydzień po wrocławskiej wiktorii trzeci z wojskowych klubów w Ekstraklasie – Zawiszę Bydgoszcz. Tym razem Deyna dwukrotnie trafił do siatki, w tym raz z karnego. Zawodnicy nie bali się oddać młodemu koledze strzału z „wapna”, co potwierdziło jego rosnącą rolę w zespole ze stolicy.

 

 

3. Legia Warszawa 7:0 ŁKS Łódź – 16.06.1968: Cztery gole nadziei

Ten mecz budził olbrzymie zainteresowanie w Warszawie z racji ciężaru gatunkowego. Legia na dwie kolejki przed końcem miała realne szanse na odzyskanie mistrzostwa Polski po dwunastu latach absencji na najwyższym stopniu podium. Do liderującego Ruchu Chorzów traciła tylko jeden punkt. W siedmiu poprzednich spotkaniach u siebie Wojskowi nie stracili żadnej bramki. Dochodziły jednak jeszcze obawy o postawę w ofensywie...

 

Skutecznie rozwiał je Kazimierz Deyna. Cztery razy pokonał bramkarza ŁKS. Dzięki temu został szóstym zawodnikiem Legii w historii, który strzelił więcej niż trzy gole w jednym meczu Ekstraklasy. Wcześniej dokonali tego tylko Marian Łańko, Wacław Przeździecki, Józef Nawrot, Ernest Pohl, Lucjan Brychczy. Trzech ostatnich z nich zapisało także piękną kartę  w reprezentacji Polski, co zwiastowało przyszłość w tym kierunku także Deynie

 

I rzeczywiście. Już cztery dni po meczu z ŁKS mierzył się w innym niezwykłym starciu w swojej karierze. Na Stadionie Dziesięciolecia wybiegł w biało-czerwonych barwach na mecz z aktualnym mistrzem świata - Brazylią. W ofensywnej potyczce padło aż 9 bramek. Skończyło się na 6:3 dla Canarinhos. Wcześniej zagrał już w dwóch spotkaniach biało-czerwonych.

 

 

4. Legia Warszawa 6:0 Pogoń Szczecin – 04.06.1969: Podwójny wolny

Dzięki tamtej wygranej w lidze z ŁKS udało się przedłużyć Legii szansę na pierwszy od ponad dekady triumf w mistrzostwach Polski. Ostatecznie jednak potem przegrała na wyjeździe 0:1 ze Stalą Rzeszów, a Niebiescy pokonali 3:1 Górnik Zabrze. Dla Wojskowych został więc srebrny medal.

 

W końcu jednak udało się wznieść ręce w geście triumfu, choć zanosiło się na szósty w siedmiu ostatnich sezonach sukces Górnika Zabrze. Od 3. kolejki to właśnie zawodnicy z tego klubu przodowali w tabeli. Na finiszowym etapie Legia zdołała jednak ich wyprzedzić. 

 

Po porażce Górnika z GKS Katowice i jednoczesnym zwycięstwie Wojskowych w Rzeszowie z miejscową Stalą 1:0 stołeczny zespół wyszedł na prowadzenie w lidze i tego prymatu już nie oddał do końca. Przy ogromnym udziale Deyny.  W dwóch z trzech ostatnich meczów popisywał się on dubletami. 

 

Jeden z nich miał miejsce w 24. kolejce z Pogonią Szczecin. „Kaka” w 36. minucie podwyższył prowadzenie Legii na 2:0. Potem doszedł jeszcze do jednej sytuacji strzeleckiej. Pod koniec meczu sędzia podyktował dla Wojskowych rzut wolny sprzed pola karnego przeciwników. Deyna pięknym strzałem posłał piłkę w górny róg bramki. Arbiter uznał jednak, że doszło do przekroczenia przepisów i zarządził powtórkę stałego fragmentu gry. Niezrażony werdyktem „Kaka” zmienił sposób jego wykonania. Tym razem mur jego strzał ominął. I znów wpdł do siatki! Dwie kolejki później również popisał się dubletem w finałowym starciu w którym Legia pokonała 6:2 Ruch Chorzów i ostatecznie przypieczętowała pierwszy od 13 lat mistrzowski tytuł.

 

 

5. Cracovia 0:2 Legia Warszawa – 14.06.1970: Powtórka w cieniu Europy

Swój sukces powtórzył w kolejnym roku. Legia łączyła w tej kampanii zresztą walkę na rodzimym podwórku z europejską rywalizacją. W tamtym sezonie doszła do półfinału Pucharu Europy Mistrzów Krajowych, co do dziś stanowi rekord polskich klubów w tych rozgrywkach. Sam Deyna dwa razy pokonał bramkarza AS Saint-Etienne w dwumeczu o wejście do ćwierćfinału.

 

W lidze trafiał rzadziej niż choćby sezon wcześniej. Od inauguracji aż do końca maja udało mu się to tylko czterokrotnie, w tym zaledwie raz po przerwie zimowej i to w przegranym starciu. Jednak to właśnie jego gol zapewnił Legii mistrzostwo Polski. Szansę do tego stworzył mecz ze zdegradowaną już Cracovią na trzy kolejki przed końcem sezonu. Liderom wcale nie szło jednak w tym starciu nadzwyczajnie. Do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis. Losy spotkania odwrócił Deyna. W pierwszym kwadransie po wznowieniu gry pokonał bramkarza rywali, a kilkadzieiąt sekund potem drugie trafienie dołożył Robert Gadocha i Legia mogła świętować drugi z rzędu tytuł. W tym meczu „Kaka” po raz pierwszy w swoich występach w lidze został ściągnięty z boiska przed końcem meczu. Trener zmienił go w 60. minucie. W dwóch ostatnich spotkaniach tamtej edycji rozgrywek już nie zagrał.

 

 

6. Legia Warszawa 3:0 ROW Rybnik – 02.08.1972: Dublet olimpijczyka

W dwóch kolejnych sezonach Kazimierz Deyna nie miał okazji do radości na niwie klubowej. Ligę jego drużyna kończyła dwukrotnie za plecami Górnika Zabrze. W finale Pucharu Polski również poniosła porażkę z tym rywalem. Radość przyniósł im tylko start w europejskich pucharach – w PEMK znalazła się w ćwierćfinale.

 

Brak powodzenia na krajowym podwórku „Kaka” wetował sobie w tym czasie w reprezentacji. Kadra w składzie z tym zawodnikiem awansowała na Igrzyska Olimpijskie do Monachium w 1972 roku. Turniej ten został zaplanowany na wrzesień, co spowodowało przerwę w rozgrywkach Ekstraklasy. Na początku sierpnia selekcjoner reprezentacji, Kazimierz Górski, podał już skład. Wśród nominowanych znalazł się także filar jego drużyny – Kazimierz Deyna.

 

Pierwszy mecz jako olimpijczyk w lidze rozegrał drugiego sierpnia przeciwko ROW-owi Rybnik. Starcie to potwierdziło słuszność nominacji Górskiego. Deyna był głównym aktorem widowiska. Dwa razy pokonał Franciszka Pelczara. Dobrą formę strzelecką utrzymał też na igrzyskach. W Monachium aż dziewięć razy bramkarze wyciągali piłkę z siatki po jego strzałach, w tym dwukrotnie w finale. Dzięki tej formie polska reprezentacja mogła świętować złoto olimpijskie, a sam „Kaka” został królem strzelców turnieju. Pierwszy mecz po powrocie z imprezy w lidze rozegrał 24 września.

 

 

7. Górnik Zabrze 0:1 Legia Warszawa – 27.10.1973: Zabrze po Wembley

Pasmo sukcesów reprezentacji zostało przedłużone także w kolejnym sezonie. Dokonało się to między innymi dzięki słynnemu remisowi 1:1 z Anglią na Wembley, który kadrze dał pierwszy po II Wojnie Światowej awans na mundial. Jednym z bohaterów tego starcia był Kazimierz Deyna. To on pełnił rolę kapitana w tej potyczce.

 

ZOBACZ TEŻ: #ESAdoKADRY - DECYDUJĄCE MECZE

 

Tak się zaś złożyło, że w pierwszej kolejce po powrocie z Anglii Deyna w barwach Legii przyjeżdżał na klasyk ligi przeciwko Górnikowi Zabrze. Obok „Kaki” w ekipie Wojskowych znaleźli się jeszcze dwaj uczestnicy starcia na Wembley: Lesław Ćmikiewicz oraz Robert Gadocha. Po stronie zabrzan miał natomiast wystąpić Jerzy Gorgoń, ale ostatecznie przegrał z kontuzją. 

 

- Już dawno na stadionie Zabrza tak serdecznie nie witano piłkarzy Legii jak w sobotni, mglisty wieczór. Kiedy spiker przedstawiał trójkę współtwórców victorii na Wembley: Roberta Gadochę, Kazimierza Deynę i Lesława Ćmikiewicza, oklaskiwano ich tak jakby za moment mieli być wodzirejami zespołu... zabrzan. – pisał „Sport”

 

Uskrzydlony niecodziennym przyjęciem - jakże rzadkim w jego karierze - na stadionie Górnika, Deyna już w 4. minucie strzelił gola. - Po kornerze, bitym przez Gadochę, a jakże, piłkę wyłuskał Deyna i z bliskiej odległości umieścił w siatce. – opisywał tę sytuację reporter „Trybuny Robotniczej”. Więcej goli w tym meczu już nie padło, dzięki czemu Legia odniosła zwycięstwo.

 

 

8. Stal Mielec 3:1 Legia Warszawa – 31.07.1974: Bolesny powrót

Nie udało się dokończyć rozgrywek ligowych przed wyjazdem reprezentacji Polski na MŚ 1974. Zdecydowano się przerwać ten sezon na początku maja, a jego zakończenie przełożono na końcówkę lipca. Taka zmiana się opłaciła. Kadra pod wodzą Kazimierza Górskiego zajęła na mundialu trzecie miejsce, a swą grą zachwyciła cały świat.

 

Wiele powodów do zadowolenia miał także sam Kazimierz Deyna. Kapitan tej medalowej drużyny, autor goli z Haiti, Włochami i Jugosławią, przez wielu uznawany za jedną z trzech największych gwiazd tej imprezy wespół z Johannem Cruyffem, czy Franzem Beckenbauerem.

 

Ślepy piłkarski los sprawił, że pierwszym ligowym rywalem po tym wielkim sukcesie była Stal Mielec. Na jej stadionie zmierzyły się więc dwie drużyny, których piłkarze tworzyli szkielet reprezentacji Polski na mundialu. -Trzeba nagrodzić grę trójki reprezentantów w składzie Stali Mielec: Lato, Kasperczak i Domarski, która zdecydowanie rozstrzygnęła na swoją korzyść prestiżową rywalizację z równie renomonowanym tercetem gości: Deyna, Gadocha, Ćmikiewicz. - pisały "Nowiny Rzeszowskie"

 

Deyna był jednak główną postacią w szeregach Legii. - Deyna do momentu kiedy dysponował odpowiednim zapasem sił grał dobrze i jak mógł starał się zaprowadzić porządek w szeregi zespołu. Wyraźnie spasował dopiero w ostatnim kwadransie. - dodawli reporterzy. Napór Stali był tak wielki, że "Kaka" pod koniec meczu cofnął się nawet pod własną bramkę i grał w linii obrony!

 

 

 

9. Legia Warszawa 1:1 Pogoń Szczecin – 09.03.1975: Pierwszy z podium

Gra Kazimierza Deyny na mundialu wzbudziła wielkie uznanie. Dzięki temu został nominowany do „Złotej Piłki”. Już wcześniej przed nim zdarzali się Polacy w tej klasyfikacji jak Włodzimierz Lubański, Zygfryd Szołtysik, Jan Tomaszewski. Sam „Kaka” był ujmowany w tym zestawieniu w 1969, 1972 i 1973 roku, w tym dwa razy w TOP-10. W punktacji za 1974 rok przebił jednak te osiągnięcia. Głosami elektorów znalazł się on na trzecim miejscu jako pierwszy Polak w historii!

 

Do historii Ekstraklasy dzięki Deynie przeszedł zaś 9 marca 1975 roku. Wtedy to za jego sprawą po raz pierwszy w historii na boiskach najwyższej polskiej ligi zagrał zawodnik sklasyfikowany w najlepszej „3” tej najważniejszej indywidualnej nagrody piłkarskiej Europy. Premierowe spotkanie w tej roli nie wypadło jednak po myśli „Kaki”. Piłkarz Legii Warszawa nie pokonał bramkarza rywali. Ostatecznie zaś Wojskowi zaledwie zremisowali u siebie z plasującą się w dolnych rejonach tabeli Pogonią i najniższy stopień podium uciekł już na cztery punkty.

 

fot. Legia.com 

 

 

10. Legia Warszawa 3:5 Odra Opole – 29.10.1978: Na pożegnanie

Mecz ten wypadł w pierwszą rocznicę fantastycznego gola Deyny z rzutu rożnego na Stadionie Śląskim w meczu reprezentacji Polski z Portugalią. Przypieczętowało to awans biało-czerwonych na mundial. Trybuny zamiast wynagrodzić go brawami, niemiłosiernie wygwizdały autora trafienia. Coraz częściej słyszał taką kakofonię też w lidze. Zjawisko nasiliło się po MŚ w Argentynie, gdzie Deyna – zwykle nieomylny przy karnych – spudłował strzelając z „wapna”. Coraz częściej więc myślał o wyjeździe do innej ligi. Pozwolenie udało mu się uzyskać w 1978 roku. Z jego usług skorzystał Manchester City.

 

W Ekstraklasie występował do końca rundy jesiennej sezonu 1978/79. Ostatni występ zaliczył z Widzewem Łódź. Tydzień wcześniej zaś zamknął swój dorobek strzelecki w najwyższej lidze, trafiając po raz 93. i 94. na tym szczeblu. Dokonał tego z Odrą Opole prowadzoną przez przyszłego selekcjonera reprezentacji Polski – Antoniego Piechniczka. Na bramce stał zaś Józef Młynarczyk: - Jedna z tych bramek którą Kazik mi strzelił śni mi się do dzisiaj. Nadal nie wiem, jak on to zrobił. Piłka wpadła mi po prostu za kołnierz. Teraz już nie, ale kiedyś bardzo mnie to męczyło. Ale Deyna nie tylko ze mnie zrobił balona. – opowiadał słynny bramkarz. Pomimo dubletu „Kaki” i prowadzenia dwoma bramkami, Legia jednak ten mecz.

 

Wszystkie swoje bramki w lidze zdobył dla Legii Warszawa. Czyni go to trzeciego najlepszego strzelca w historii tego klubu w Ekstraklasie po Lucjanie Brychczym i Józefie Nawrocie. Pod względem występów na tym poziomie rozgrywkowym w barwach Wojskowych również plasuje się na trzecim miejscu podium za "Kicim" oraz Jackiem Zielińskim.

 

Niespełna tydzień przed starciem z Odrą Opole Kazimierz Deyna obchodził swoje 32. urodziny. Ostatnie w roli piłkarza Ekstraklasy i – jak się miało okazać – ostatnie spędzane w Polsce....

 

KAZIMIERZ DEYNA W EKSTRAKLASIE:

  • 305 meczów (1 w ŁKS, 304 w Legii)
  • 94 gole
  • 2 x mistrzostwo Polski - 2 x wicemistrzostwo Polski - 1 x brązowy medal
  • 1 x 4 gole w meczu
  • 2 x hat-trick
  • 15 x dublet

* * *

Po Manchesterze City wyjechał do USA, gdzie został gwiazdą ligi halowej. Potem zajął się trenowaniem młodzieży. Zginął w wypadku samochodowym 1 września 1989 roku niedaleko San Diego.

 

 

Wojciech Bajak

fot. 400mm.pl


News

Lechia - Wisła P.: Magia Energi

2017.11.18

News

Sandecja - Lech: Powtórka z premiery

2017.11.18

News

Piast - Cracovia: Gościnna niemoc

2017.11.18

News

Czas na rewanże... przed 16. kolejką

2017.11.18

News

Wisła K. - Pogoń: Polak potrafi!

2017.11.17

News

Jagiellonia - Bruk-Bet Termalica: Powrót z zerami

2017.11.17
News

Statystyki po 15. kolejkach

2017.11.17
News

Sezon snajperów

2017.11.16
Używamy cookies w celach świadczenia usług, reklamy i statystyk. Korzystanie z witryny oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu. Polityka Prywatności X