STRONA OFICJALNA
2020.08.03
Najlepsi indywidualiści - podsumowanie sezonu 2019/2020 (cz. IV)
Autor: Wojciech Bajak Fot. 400mm.pl

 

To był sezon z największą liczbą zawodników (509, w tym 192 debiutantów) w całym XXI wieku. Z tego 223 (43,8%) wpisało się minimum raz na listę strzelców. W obu tych kategoriach na prowadzeniu znalazła się Legia Warszawa, dla której zagrało trzydziestu dziewięciu. piłkarzy, a siedemnastu strzeliło gola.

Z całego, dość licznego, grona jednak zaledwie pięciu piłkarzy zanotowało komplet minut. Było to czterech zagranicznych bramkarzy (Martin Chudy, Frantisek Plach, Matus Putnocky, Dante Stipica), a także jeden polski obrońca (Alan Uryga). W 30. kolejce na 111 spotkaniach z rzędu rozegranych w pełnym wymiarze zatrzymała się rekordowa seria występów Pavelsa Steinborsa. Na koniec tej edycji rozgrywek najdłuższą passą spotkań w Ekstraklasie legitymował się Piotr Parzyszek (63 mecze z rzędu), od 1. do 90. minuty zaś Martin Chudy (54 mecze z rzędu).

 

 

 

Dokładnie dziesięciu piłkarzy w tej edycji rozgrywek zanotowało na koncie dwucyfrowy rezultat snajperski. Najczęściej bramkarzy przeciwników z całej stawki pokonywał zaś Christian Gytkjaer. I było to zdecydowane zwycięstwo w walce o tytuł najskuteczniejszego gracza. Duńczyk wpisał się bowiem na listę strzelców - podobnie jak dwaj poprzedni zdobywcy tej korony - dwadzieścia cztery razy. Wobec tego pierwszy raz od lat 1929-1931 król strzelców Ekstraklasy w trzech sezonach z rzędu zanotował wynik na takim poziomie. Napastnik Lecha wypracował także największą przewagę (8 goli) nad kolejnymi graczami w klasyfikacji snajperskiej od Nemanji Nikolicia w edycji 2015/2016 (12 goli).

 

Na pozycji wicelidera - ex aequo z Jorge Felixem - zmagania skończył natomiast Igor Angulo. Już w trzeciej kolejnej odsłonie rozgrywek zawodnik ten nie wypadł z dwóch pierwszych miejsc w wyścigu po koronę króla strzelców (2., 1. i 2.). Ostatnim snajperem przed nim z takim dokonaniem na koncie był Maciej Żurawski w latach 2003-2005.

 

Z Polaków najlepiej wypadł Jarosław Niezgoda (14 goli). Poza nim dwucyfrową liczbę trafień uzbierał jeszcze tylko Piotr Parzyszek (12). Na trzecim miejscu skończył w tym zestawieniu młodzieżowiec Bartosz Białek (9). Wśród debiutantów najskuteczniejszy okazał się: Rafael Lopes (12) przed Danim Ramirezem (10) i znów - Białkiem. Najdłuższą serię z trafieniami (po 5 meczów z rzędu) zanotowali zaś Niezgoda i Paweł Brożek. Flavio Paixao z kolei został pierwszym piłkarzem w XXI wieku, który zdobył aż dziewięć koljenych bramek jednego klubu!

 

 

 

 

Jeszcze dłuższa niż seria sezonów z królem strzelców z co najmniej 24 golami jest zaś passa zawodników z liczbą asyst przekraczającą liczbę "10". Była to bowiem już szósta kolejna taka edycja. Tym razem udało się tego dokonać Filipowi Starzyńskiemu. Skończył on zmagania dokładnie z taką samą sumą decydujących podań co ubiegłoroczny triumfator tejże klasyfikacji - Żarko Udovicić. Swym kolegom otwierał drogę do bramki mniej więcej raz na 291 minut. Z piłkarzy z minimum pięcioma takimi zagraniami lepiej wypadli tylko: Łukasz Wolsztyński z Górnika Zabrze (asysta raz na 232 minuty), Conrado Holz Buchanelli (raz na 119 minut), David Tijanić (raz na 169 minut) i Darko Jevtić (raz na 283 minuty). Co 132 podanie na koncie "Figo" pojawiała się asysta.

 

 

 

Już w trzecim sezonie z rzędu zwycięzca wyścigu po koronę króla strzelców uzbierał również najwięcej punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Ostatni raz unia personalna na szczycie obu tych zestawień nie wystąpiła w edycji 2016/2017, kiedy to triumfami podzielili się: Marcin Robak i Marco Paixao (królowie strzelców) oraz Konstantin Vassiljev (klasyfikacja kanadyjska). W tej edycji zmagań widoczna była przewaga po stronie snajperów w tej rywalizacji. Wszyscy gracze z podium trafiali bowiem minimum piętnąście razy, a zaliczyli maksymalnie pięć asyst. Najbliżej double-double (minimum 10 goli i 10 asyst) znaleźli się zaś: Dani Ramirez (10+9), Filip Starzyński (8+11) i Petr Schwarz (8+8). Najwyżej sklasyfikowanym zawodnikiem bez żadnej asysty jest Felicio Brown Forbes (10+0), najwyżej sklasyfikowanymi zawodnikami bez gola zaś: Erik Janza i Michał Karbownik (obaj: 0+6).

 

Zwycięzca notował punkt w klasyfikacji kanadyjskiej średnio raz na 105,1 minutę gry. W czołowej "10" zestawienia znalazł się jednak zawodnik z okazalszym rezultatem pod tym względem - Jarosław Niezgoda. Napastnik nim przeszedł z Legii Warszawa do amerykańskiej MLS uzbierał na koncie 14 goli i 2 asysty w 1065 minut, co oznacza punkty raz na... 67 minut gry! Najwyższy udział w łącznym dorobku swojego zespołu miał natomiast Jorge Felix. Już same jego gole stanowiły 39% wyniku Piasta Gliwice, a wraz z asystami miał udział w 46,3% wszystkich trafień brązowych medalistów. Rezultat Gytkjaera w tych kategoriach to odpowiednio: 34,3% oraz 37,1%, co dało mu w obu zestawieniach drugie pozycje.

 

 

 

 

Pięćdziesiąt siedem razy w tym sezonie jeden zawodnik zaliczył spotkanie z co najmniej dwoma golami. Czterech zawodników uczyniło to zaś minimum w trzech starciach. Wśród nich najczęściej dokonywał tego Christian Gytkjaer, który zaliczył sześć takich spotkań. Nie udało mu się jednak wyrównać wyniku swojego poprzednika na tronie króla strzelców, Igora Angulo, który w edycji 2018/2019 uczynił to aż siedmiokrotnie. Dwa dublety zaliczył z kolei Łukasz Zwoliński, ale oba po wejściu z ławki rezerwowych. W Ekstraklasie podobnego wyczynu nie zanotowano od Damiana Gorawskiego w rozgrywkach 2000/2001. Jarosław Niezgoda okazał się natomiast jedynym piłkarzem, który w dwóch kolejkach z rzędu strzelał minimum po dwa gole rywalom (6. i 7. kolejka).

 

W liczbie pięćdziesięciu siedmiu występów z przynajmniej dwoma golami jednego gracza zawiera się też siedem hat-tricków, z tego dwa uzyskały rangę klasycznych (3 gole w jednego połowie). To ponad dwukrotnie więcej niż w całym poprzednim sezonie (3). Legia Warszawa zanotowała nawet dwa spotkania z takim wyczynem swojego piłkarza (Jarosław Niezgoda i Jose Kante). Śląsk Wrocław zaliczył z kolei drugi sezon z rzędu, gdy jeden z graczy trzykrotnie pokonywał w pojedynczym starciu bramkarza przeciwników (2018/2019 - Marcin Robak; 2019/2020 - Erik Exposito), co i tak niknie przy osiągnięciu Lechii Gdańsk legitymującej się aktualnie siedmioma sezonami z rzędu z minimum jednym hat-trickiem (2013/2014 - Patryk Tuszyński, 2014/2015 - Piotr Wiśniewski, 2015/2016 - Flavio Paixao, 2016/2017 - Marco Paixao x2, 2017/2018 - Flavio Paixao, 2018/2019 - Artur Sobiech i 2019/2020 - Flavio Paixao)! Z pozostałych trzech klubów swój premierowy "trójpak" w historii występów w Ekstraklasie zanotowała Jagiellonia Białystok (Jesus Imaz). Pięciu zawodników indywidualnie dokonało takiego wyczynu pierwszy raz w karierze. Dwaj pozostali to: Flavio Paixao (4. hat-trick) i Christian Gytkjaer (3. hat-tricj).

 

 

 

Zaskakujące, ale na liście pięciu zawodników z największą liczbą strzałów oddanych w tym sezonie nie ma króla strzelców - Christiana Gytkjaera. Jest on w tym zestawieniu dopiero na siódmym miejscu, co znamionuje jego znakomitą skuteczność. Średnio bowiem co 3,38 strzału cieszył się on z gola przy na przykład 11,3 u Daniego Ramireza albo 7 u Igora Angulo. Z graczy z dwucyfrową liczbą trafień mniej prób do strzelenia gola potrzebował tylko Jarosław Niezgoda (2,5). Ale już pod względem liczby celnych strzałów (49) Duńczyk plasuje się na drugim miejscu, ustępując pola tylko Angulo. To jednocześnie pokazuje olbrzymią celność tego gracza. Aż 60% jego strzałów powędrowało bowiem w światło bramki. Znów spośród najskuteczniejszych piłkarzy tego sezonu przegrywa wyłącznie z Niezgodą (63%). 

 

Najwięcej strzałów bez strzelonego gola zaliczył z kolei Uros Djuranović z Korony Kielce (37). Z kolei Pedro Tiba zdobycie jednej bramki okupił... aż 81 strzałami, czyli tyle samo ile oddał jego kolega klubowy - Christian Gytkjaer! Największymi pechowcami, którzy swe próby najczęściej kierowali w obramowanie bramki okazali się natomiast: Piotr Parzyszek, Jesus Imaz, Rafael Lopes i Petteri Forsell (po 4 razy). Dla Fina było to aż 7% wszystkich oddanych strzałów.

 

 

 

Trzech z czterech najwyżej sklasyfikowanych zawodników z największą liczbą celnych podań występuje na ogół na obronie. Druga pozycja w tym zestawieniu przynależy z kolei środkowemu pomocnikowi, choć również z przewagą zadań defensywnych. Z napastników nie ma nikogo nawet w TOP-20 zestawienia. Triumfator, Mikkel Kirkeskov, podawał celnie przeciętnie prawie 54 razy w meczu. Bardzo podobnie kształtuje się też wynik dwóch pozostałych piłkarzy z podium - Tarasa Romanczuka (54,5) i Lubomira Guldana (53,1). Przebija ich natomiast zawodnik spoza czołowej "5" - Lubomir Satka (56,2). On też miał najdokładniejsze zagrania (92%), przed Urosem Korunem (89%) i najlepszym z pomocników pod tym względem - Domagojem Antoliciem (89%). 

 

 

 

Każdy z zawodników, którzy zagrali przynajmniej 169 razy celnie w pole karne przeciwników zanotował przynajmniej pięć asyst, co wskazuje na wyraźną korelację między tymi dwoma kategoriami. Jako pierwszy poniżej tego progu znalazł się Martin Pospisil, który podawał w "szesnastkę" 162-krotnie, a udało mu się zapisać na koncie tylko cztery asysty. Za to on i Walerian Gwilia mają największą skuteczność w tym elemencie gry z przedstawicieli czołowej "20". U obu licznik pokazuje 57% celnych zagrań w pole karne. Najwięcej celnych podań kluczowych - czyli stwarzających okazje bramkowe - zgromadził natomiast Dani Ramirez (77) przed Pedro Tibą (59) i Jesusem Jimenezem (52). W przypadku Hiszpana tylko 11,7% z nich zamieniło się w asysty. Dla przykładu - u Filipa Starzyńskiego ten wskaźnik to aż 22,4%.

 

 

 

Dośrodkowania to jeden z dowodów na ewolucję współczesnego futbolu. Pięć pierwszych miejsc pod względem takich zagrań zajęli bowiem zawodnicy, występujący na pozycji bocznego obrońcy, a nie w drugiej linii. Podobnie było w poprzednim sezonie. Trzeba się cofnąć do rozgrywek 2017/2018 by dojrzeć w TOP-5 jakichkolwiek pomocników (Maciej Makuszewski, Przemysław Frankowski). 

 

Poza Cornelem Rapą każdy z pięciu najwyżej notowanych zawodników w tej kateogrii odsłonie zmagań zanotował na swym koncie blisko 30% wszystkich centr swojego klubu. Sześciu graczy w minionym sezonie wykonało zaś co najmniej 40 celnych dośrodkowań. Ta grupa nie pokrywa się jednak w 100% z kwintetem najczęściej używających tego zagrania w swym repertuarze boiskowym. Do Alana Czerwińskiego, Dino Stigleca, Cornela Rapy i Marko Vesovicia dokooptowani zostali bowiem w tym przypadku: Sergiu Hanca (48 - 3. miejsce) i Mikkel Kirkeskov (45 - 4. miejsce).

 

 

 

 

Niezwykle mocno kategoria ta koreluje z klasyfikacją najczęściej faulowanych zawodników. Numer dwa (Kamil Jóźwiak), trzy (Luquinhas) i pięć (Sebastian Kowalczyk) wśród zawodników najczęściej wykonujących dryblingi otwierają bowiem równolegle zestawienie najczęściej faulowanych piłkarzy. Udany drybling niesie więc podwójną korzyść - przechytrzenie przeciwnika i ewentualny stały fragment gry. Pięciu zawodników z największą liczbą zwodów zanotowało również - jako jedyni w stawce - trzycyfrową liczbę udanych zagrań tego typu. Najlepiej pod tym względem wypadł Kamil Jóźwiak (157). Średnio taką sztuką popisywał się raz na 17 minut gry (czyli przeciętnie - 4,5 raza w meczu).

 

 

 

POZOSTAŁE CZĘŚCI PODSUMOWANIA SEZONU 2019/2020:

I - STATYSTYKI OGÓLNE

II - GOLE DRUŻYNOWO

III - STAŁE FRAGMENTY GRY

V - BRAMKARZE

VI - NAJMŁODSI I NAJSTARSI


News

Sędziowie 5. kolejki

2020.09.24

News

Kibicuj z PKO Kontem Za Zero

2020.09.23

News

4. kolejka w obiektywie

2020.09.23

News

Wydarzenie 4. kolejki 2020/2021: Kompletny Górnik

2020.09.22

News

Olimpiady Specjalne i Ekstraklasa grają razem w ramach Europejskiego Tygodnia Piłki Nożnej

2020.09.22

News

Podsumowanie 4. kolejki 2020/2021

2020.09.22
News

Piast 0:1 Jagiellonia - Hiszpan odblokował się na dobre

2020.09.21
News

Ekstraklasa Games z Nagrodą Biznesu Sportowego

2020.09.21
Używamy cookies w celach świadczenia usług, reklamy i statystyk. Korzystanie z witryny oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu. Polityka Prywatności X