STRONA OFICJALNA
2017.10.19
Rywalizacja na rekord
TAGI: legia warszawa / Wisła Kraków / Ekstraklasa / rekord /
Autor: Wojciech Bajak

Historia, geografia, polityka. Najczęściej te trzy dziedziny nauki wpychają mecze między dwoma drużynami w ramy "klasyka". Zdarza się to jednak również matematyce. Do tej ostatniej kategorii należy z pewnością rywalizacja Wisły Kraków z Legią Warszawa. W niedzielę te drużyny zmierzą się już 151. raz w najwyższej lidze. To będzie nowy rekord w historii polskiej Ekstraklasy. Żadne inne drużyny nie grały ze sobą tak często na tym szczeblu.

Według niektórych potrzeba co najmniej stu bezpośrednich meczów między dwoma drużynami w najwyższej lidze do uzyskania statusu "klasyka". To kryterium w całej historii Ekstraklasy spełniło jak dotąd dwanaście przypadków. Wszystkie one są różnymi konfiguracjami współzawodnictwa zespołów tworzących czołową „6” tabeli wszech czasów Ekstraklasy – Legii Warszawa, Wisły Kraków, Ruchu Chorzów, Górnika Zabrze, Lecha Poznań oraz ŁKS Łódź. 

 

Pierwsza „trzycyfrówka” pojawiła się w sedzonie 1988/89 dzięki starciom Legii z Ruchem. W lutym bieżącego roku miał miejsce z kolei już 150. bezpośredni tej pary co nie zdarzyło się nigdy wcześniej w historii rywalizacji dwóch zespołów w Ekstraklasie. Więcej spotkań tego duetu na razie jednak nie będzie. Była to bowiem ostatnia potyczka przed degradacją Niebieskich.

 

Wynik ten został wyrównany kilka miesięcy później, już w grupie finałowej, przez potyczki Wisły Kraków z Legią. Od 22 października w ich ręce przejdzie natomiast samodzielny rekord bezpośrednich meczów między dwoma drużynami Ekstraklasy. W niedzielę odbędzie się 151. starcie tego duetu w najwyższej klasie rozgrywkowej.

 

 

 

MECZ WIDMO

Nie wszyscy zgadzają się jednak z tymi wyliczeniami. To pokłosie kontrowersyjnego  starcia tego duetu z ostatniej kolejki sezonu 1992/93. Legia przybyła do Krakowa na decydujący mecz z pewną utrzymania Wisłą jako lider tabeli. Przy Reymonta zawodnicy ze stolicy strzelili aż sześć goli, nie tracąc żadnego. Dzięki temu wyrównali rekord najwyższego zwycięstwa drużyny gości na stadionie Wisły w historii ligi, a zarazem zapewnili sobie mistrzostwo.

 

Przed tą serią Legia miała tyle samo punktów co wicelider tabeli – ŁKS Łódź. Legitymowała się jednak lepszym bilansem bramkowym. Oba zespoły rozpoczęły więc korespondencyjny wyścig o jak największą liczbę trafień w swoich toczących się równocześnie meczach. Łodzianie pokonali 7:1 Olimpię Poznań. Dwa tak wysokie wyniki skłoniły działaczy Polskiego Związku Piłki Nożnej do śledztwa. Ostatecznie federacja doszukała się niesportowego zachowania w grze tych klubów i zdecydowała się unieważnić te spotkania. W związku z tym zniknęły one z tabeli rozgrywek. Czwórka uczestników owych potyczek zakończyła sezon z 33, a nie 34 meczami. 

 

Ten mecz na mocy urzędowej decyzji wypadł więc z bilansu rywalizacji tego duetu. I choć zmierzą się one za kilkadziesiąt godzin tak naprawdę już 152. raz, będzie to oficjalnie dopiero ich 151. spotkanie w Ekstraklasie. Dlatego też samodzielny rekord formalnie przejdzie w ręce tej dwójki właśnie w niedzielę.

 

 

RUMIEŃCE W XXI WIEKU

Jakoś tak się złożyło, że długi czas chwile świetności obu klubów przeplatały się na ligowej osi czasu. Kiedy przed II Wojną Światową Wisła była głównym konkurentem Ruchu Chorzów, Legia doszła najdalej do trzeciego miejsca. W 1936 roku zaliczyła zaś swój jedyny w historii spadek z najwyższej klasy rozgrywkowej. Podobnie wyglądało to tuż po II Wojnie Światowej. Biała Gwiazda świętowała tytuły i medale, Wojskowi natomiast ocierali się o strefę degradacji.

 

Potem jednak rozpoczął się okres potęgi Legii. W latach 50-tych i 60-tych w składzie z Lucjanem Brychczym, Kazimierzem Deyną, Robertem Gadochą, Bernardem Blautem, Władysławem Stachurskim, czy Janem Pieszką była główną siłą przeciwstawiającą się śląskim drużynom. Plonem tego okresu stały się cztery mistrzostwa Polski, cztery Puchary Polski, czy półfinał Pucharu Europy. W tym samym czasie Biała Gwiazda przeżywała gorycz pierwszego spadku, a także kolejne sezony bez medalu, przedzielone tylko krótką szarżą w 1967 roku, gdy zaraz po powrocie do Ekstraklasy została trzecim beniaminkiem w historii na drugim stopniu podium.

 

Mistrzostwo w 1978 roku dla Wisły wypadło w szóstej edycji rozgrywek z rzędu bez medalu Legii. Kiedy zaś Wojskowi kończyli w 1994 roku trwający niemal ćwierć wieku okres bez złota i wraz z Widzewem nadawali ton rozgrywkom, tworząc pasjonujące widowiska i występując w Lidze Mistrzów, Wisła znów musiała stawać w szranki w II lidze.

 

 

Pięć razy kończyły sezon obsadzając razem dwa pierwsze miejsca.

Żadna inna para drużyn w całej historii Ekstraklasy nie zanotowała

wspólnie takiego wyniku. 

 

 

Rywalizacja nabrała prawdziwych rumieńców dopiero u schyłku XX i na początku XXI wieku. Wtedy to oba zespoły w jednym czasie stały się głównymi aktorami rozgrywek. W tym stuleciu Biała Gwiazda siedem razy sięgała po mistrzostwo. Legia ustępuje im zaledwie jednym złotem. To oznacza, że dla pozostałych zespołów od 2001 roku pozostały do podzielenia między siebie jak dotąd tylko cztery tytuły.

 

Wisła oraz Legia pięćciokrotnie kończyły też sezon obsadzając razem dwa pierwsze miejsca. Żadna inna para drużyn w całej historii Ekstraklasy nie zanotowała wspólnie takiego wyniku.  Łącznie zaś dwanaście razy finiszowały one na podium w tej samej edycji rozgrywek. To także rekord  w dziejach rozgrywek. Po zwycięstwie Wojskowych w klasyfikacji końcowej 2016/17 oba zespoły zajmują też ex aequo pierwsze miejsce pod względem liczby medali mistrzostw Polski w piłce nożnej. Oba stawały na podium po 36 razy. Przy czym Legia wszystkie swoje krążki wywalczyła w lidze, Wisła zaś trzy razy plasowała się w TOP-3, gdy rozgrywki odbywały się systemem okręgowym.

 

       

POGROMY I NIEDOWIERZANIE

Z tego największego w historii Ekstraklasy gąszcza spotkań, każdy zespół wyłowi swoje świetlane punkty. Ale znajdzie też i takie, które najchętniej zakryłby zasłoną milczenia. Dla Legii Warszawa na pierwszy plan wśród chlubnych wyczynów wybijać się będzie wygrana 12:0 nad Białą Gwiazdą w 1956 roku. Do dziś jest to jej najwyższe zwycięstwo w Ekstraklasie, a jednocześnie najwyższa porażka odwiecznego rywala na tym poziomie rozgrywkowym. To także najwyższy rozmiar zwycięstwa w Ekstraklasie w powojennej historii.

 

Wrażenie było piorunujące. Podobno po tym jak wynik ten został podany przez radio do redakcji urywały się telefony. Kibice nie wierzyli bowiem w tak ogromne rozmiary przegranej krakowskiego zespołu. Po tym meczu trener Wisły Kraków, niegdyś król strzelców Ekstraklasy w barwach Białej Gwiazdy, Artur Woźniak, pozostał w Warszawie, ponieważ jednocześnie pełnił członka komisji selekcyjnej reprezentacji Polski. - CWKS wcale nie grał nadzwyczajnie i w każdym razie nie tak aby wprowadzić zamęt w plany kapitanatu, który przygotowuje składy na spotkania reprezentacji Polski z Bułgarami. – pisał Dziennik Polski.

 

 

Aż pięć goli w tamtym starciu strzelił Ernest Pohl. Trzy trafienia zanotował zaś klubowy kolega Lucjan Brychczy. Rzadka to sztuka, aby dwaj piłkarze jednego zespołu w tym samym meczu zdobywali co najmniej hat-tricka. Tak jak Pohl i Brychczy dokonali tego Mieczysław Gracz oraz Józef Kohut. Również w starciu Wisły z Legią, ale dla drugiej strony tej rywalizacji. Działo się to dokładnie osiem lat i osiem dni przed warszawską klęską – 08.08.1948. Kolejna „ósemka” znalazła się na tablicy w tym starciu już dzięki tablicy oznajmiającej wynik – po stronie zdobyczy Białej Gwiazdy. Pierwszy raz bramkarz Legii pokonany zostały w 12. sekundzie gry. Jednocześnie drużyna prowadzona wówczas przez czeskiego szkoleniowca, Josefa Kuchynkę, nie straciła w tym meczu żadnej bramki. To największa porażka Legii po II Wojnie Światowej w lidze. Świętowanie w obozie zwycięzców było długie. Jeszcze kilka dni po pogromie szkoleniowiec nakazał swoim zawodnikom bieganie w puchowych kurtkach w celu wypocenia promili...

 

Obrońcy Białej Gwiazdy skutecznie powstrzymali wtedy między innymi filigranowego, lecz szybkiego pomocnika Wojskowych, przyszłego selekcjonera – Kazimierza Górskiego. Po raz drugi w ciągu kilku tygodni musiał wziąć na barki tak ogromną porażkę. Półtora miesiąca wcześniej przegrał bowiem w swoim jedynym meczu reprezentacyjnym także 0:8 z Danią. W Kopenhadze zmienił go wtedy jeden z dwóch głównych krakowskich „oprawców” – Józef Kohut. Wszystkie szesnaście goli z siatki wyciągać musiał zaś ten sam golkiper – Henryk Skromny. Dla Mieczysława Gracza był to drugi hat-trick z rzędu w ligowym meczu u siebie. W kolejnym starciu po Legii przy Reymonta „trójpaka” zanotował zaś Józef Kohut, dzięki czemu w krótkim odstępie czasu skopiował wyczyn kolegi. Na kolejną powtórkę – dwa spotkania z rzędu na stadionie Wisły z trzema strzelonymi golami – trzeba było czekać już znacznie dłużej. Dokonał tego w barwach Białej Gwiazdy dopiero Rafał Boguski w poprzednim sezonie!

 

Wisła Kraków jest też drużyną z największą liczbą zwycięstw nad Legią Warszawa w historii całej ligi. Już 56 razy ich starcia kończyły się triumfem Białej Gwiazdy. Nikt też nie strzelił więcej goli aktualnym mistrzom Polski w rozgrywkach najwyższego szczebla niż zespół spod Wawelu (198). Jest też jednym z siedmiu zespołów w historii (ponadto także: Bruk-Bet Termalica Nieciecza, Podgórze Kraków, Wawel Kraków, GKS Tychy, Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski, Pogoń Lwów) z większą liczbą wygranych niż przegranych z rywalem z Łazienkowskiej

 

 

PSUCIE ŚWIĄT

Zdarzały się też mniej spektakularne liczbowo, ale ważne historycznie spotkania. I to w najnowszych dziejach tej rywalizacji.

 

To właśnie na stadionie Legii Wisła Kraków wywalczyła pierwsze mistrzostwo Polski w XXI wieku. Tytuł zapewniła sobie dzięki wygranej 2:1. Świetną partię rozegrał wtedy Grzegorz Pater, który wywalczył rzut karny, a także strzelił gola pieczętującego zwycięstwo. Jednocześnie z powodu porażki Legia dała się dogonić w tabeli Pogoni Szczecin, a ostatecznie skończyła wtedy rozgrywki na trzecim miejscu. – Fajne uczucie, że stało się to na Legii – mówił bez ogródek Pater.

 

Legia Warszawa potrafiła też skutecznie popsuć świętowanie tytułu swemu wieloletniemu rywalowi. W sezonie 2007/08 Biała Gwiazda aspirowała   do powtórki jedynego w historii ligi wyczynu Widzewa Łódź – zakończenia rozgrywek bez żadnej porażki na koncie. Po 26 kolejkach na koncie przegranych w zespole spod Wawelu widniało zero. Nadzieję na wyrównanie rekordu w czwartym spotkaniu przed końcem sezonu przekreśliła jednak Legia, zwyciężając 2:1. W spotkaniu tym grał obecny II trener Wojskowych Aleksandar Vuković, a także aktualni piłkarze tych zespołów - Miroslav Radović, Rafał Boguski oraz Paweł Brożek. Ten ostatni nawet strzelił gola honorowego dla Białej Gwiazdy. - Na pewno spory żal. Poza tym w Wiśle była szczególnie duża presja na mecze z tym rywalem. Stała za nią osoba prezesa Cupiała. On zawsze wymagał zwycięstw z legionistami. Nikt nie jest automatem. Porażka zabolała, ale nie namieszała. – wspominał ten mecz w wywiadzie dla Ekstraklasa.org ówczesny obrońca Białej Gwiazdy – Marcin Baszczyński.

 

 

Jeszcze bardziej spektakularnie wyglądała rysa na obrazku triumfu Wisły w rozgrywkach w 2005 roku. Biała Gwiazda już na cztery kolejki przed końcem miała praktycznie zapewnione mistrzostwo. Nie przegrała żadnego z poprzednich ligowych  spotkań tamtego sezonu. Jednocześnie była w trakcie najdłuższe serii bez porażki w historii całej ligi. Od października 2003 roku każde z 38 spotkań w Ekstraklasie kończyła ze zdobyczą punktową. Dzięki temu miała w tamtym momencie przewagę 12 punktów nad wiceliderami tabeli. Do stuprocentowej pewności brakowało jej ledwie jednego remisu w czterech ostatnich spotkaniach rozgrywek. Nie udało się tego zrobić w starciu z Legią. Wojskowi, choć nie mieli już szans na tytuł, rozbili przy Łazienkowskiej Białą Gwiazdę aż 5:1! Znów więc powtórka rekordu Widzewa w wykonaniu Białej Gwiazdy rozbiła się o Łazienkowską, a zarazem dobiegła końca historyczna seria bez porażki. Do dziś zresztą niepobita przez nikogo...

 

Obie drużyny przy wymianie uprzejmości mogą się też wzajemnie szachować rekordami XXI-wiecznymi. To Wisła Kraków stała się sprawcą największej porażki Legii w bieżącym stuleciu, gdy w listopadzie 2010 roku  pokonała Wojskowych 4:0, między innymi po dwóch golach Pawła Brożka i trafieniu Patryka Małeckiego. Legia jednak pełni taką samą rolę w najnowszej historii Białej Gwiazdy. Wygrana 5:0 nad tym rywalem w 2014 roku to największa porażka zespołu z Reymonta w okresie od 1 stycznia 2001 roku...

 

 

"GŁOWA" Z AWANSEM?

Liczba 150 meczów między tymi drużynami i dominacja w XXI wieku to znaki rozpoznawcze tego klasyka. Marka tej rywalizacji wspiera się jednak też na filarach cyfrowych wypracowywanych także w starciach z innymi konkurentami. Między innymi: zwycięstwach, zdobytych punktach, strzelonych golach. We wszystkich tych klasyfikacjach w historii ligi to właśnie te dwa kluby zajmują dwie pierwsze lokaty.

 

Mało brakowało, aby było to też spotkanie drużyn z największą liczbą rozegranych meczów w Ekstraklasie. Wisła Kraków w niedzielę  będzie mieć jednak 2069 meczów rozegranych i do drugiego na liście, Ruchu Chorzów, zabraknie jej jednego starcia. Nomen, omen – tego anulowanego z Legią z 1993 roku...

 

Te liczby schodzą jednak na drugi plan z pierwszym gwizdkiem. W niedzielę Biała Gwiazda będzie starała się przerwać serię dziesięciu meczów bez zwycięstwa nad Legią w lidze. Ostatni raz dokonała tego w mistrzowskim sezonie Wojskowych, w październiku 2013 roku. Na boisku wystąpili wówczas między innymi: Patryk Małecki, Rafał Boguski, Paweł Brożek (strzelec gola) oraz Arkadiusz Głowacki. Do dziś wszyscy odgrywają ważne role w drużynie Białej Gwiazdy. „Głowa” nadal pełni funkcję kapitana zespołu. Jeśli zagra w niedzielę, awansuje na 4. Miejsce pod względem największej liczby występów wśród zawodników w Ekstraklasie!

 

 

Czternaście drużyn wystartowało w pierwszym sezonie rozgrywek ligowych w Polsce. Dziś pięć z nich już nie istnieje. Jedna gra w ukraińskich rozgrywkach. Trzy występują poza szczeblem centralnym. Dwie toczą boje w II lidze, jedna szczebel wyżej. I tylko ten jeden duet - który w niedzielę stanie po raz 151. w szranki - z tej premierowej edycji pozostał w Ekstraklasie!

 

Wojciech Bajak

fot. 400mm.pl


News

Lechia - Wisła P.: Magia Energi

2017.11.18

News

Sandecja - Lech: Powtórka z premiery

2017.11.18

News

Piast - Cracovia: Gościnna niemoc

2017.11.18

News

Czas na rewanże... przed 16. kolejką

2017.11.18

News

Wisła K. - Pogoń: Polak potrafi!

2017.11.17

News

Jagiellonia - Bruk-Bet Termalica: Powrót z zerami

2017.11.17
News

Statystyki po 15. kolejkach

2017.11.17
News

Sezon snajperów

2017.11.16
Używamy cookies w celach świadczenia usług, reklamy i statystyk. Korzystanie z witryny oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu. Polityka Prywatności X