STRONA OFICJALNA
2019.01.11
Siedemnaście kolejek prawdy
TAGI: Lech Poznań / legia warszawa / lechia gdańsk / cracovia / Pogoń Szczecin / Górnik Zabrze / Jagiellonia Białystok / LOTTO Ekstraklasa / Runda zasadnicza / Zagłębie Sosnowiec / 2018/2019 / lider / Grupa A / Grupa B /
Autor: Wojciech Bajak Fot. 400mm.pl

Po krótkiej, ledwie 48-dniowej przerwie zimowej, zespoły przystąpią od 8 lutego ponownie do zmagań w LOTTO Ekstraklasie. Przed nimi w obecnym sezonie łącznie po siedemnaście meczów, z tego dziesięć zostanie rozegranych w ramach rundy zasadniczej. Będą to rewanże za starcia z kolejek: 6.-15. Po trzydziestej serii spotkań tabela zostanie podzielona na dwie połowy.

Do końca rundy zasadniczej pozostało jeszcze tylko dziesięć kolejek. Oznacza to pulę trzydziestu punktów do wywalczenia dla każdego zespołu. Większy dorobek na zakończenie tej fazy daje matematyczną i psychiczną przewagę nad rywalami, ale też lepszy terminarz w finałowej partii rozgrywek

 

W Grupie A, skupiającej drużyny z miejsc 1.-8. zespoły z automatu zagwarantują sobie utrzymanie. Powalczą również o mistrzostwo Polski oraz dwa miejsca na podium, premiowanem awansem do eliminacji Ligi Europy. Stawką dla zespołów z lokat 9.-15. po trzydziestej kolejce będzie zaś uniknięcie spadku, czyli dwóch ostatnich pozycji w tabeli. Po podziale tabeli zespoły zmierzą się po jednym razie z każdym z przeciwników w swej grupie. 

 

 

Trzydziesta kolejka odbędzie się w trybie multiligi. To znaczy że wszystkie osiem spotkań rozpocznie się jednocześnie - najprawdopodobniej 13 kwietnia o godzinie 18:00. Z kolei ostatnie starcia sezonu, w 37. serii spotkań, zostaną rozegrane 18 (Grupa B) i 19 (Grupa B) maja. Także one wystartują o tej samej porze.

 

O co walczą drużyny w końcówce rundy zasadniczej? Jakie mają na to szanse?

 

 

O LIDERA

 

Drużyna z pierwszej pozycji rozegra u siebie w rundzie finałowej cztery spotkania. I będą to czterej z pięciu rywali znajdujących się bezpośrednio za jej plecami. U siebie zmierzy się więc kolejno: z 6., 5., a przede wszystkim 2. i 3. drużyną, czyli dwoma najpoważniejszymi - oprócz niej - pretendentami do mistrzostwa. Te dwa ostatnie spotkania będą miały miejsce odpowiednio: w 35. i 37. kolejce. Zespół zakończy więc zmagania w edycji 2018/2019 przed własną publicznością, co wobec tego że w latach 2015-2018 losy mistrzostwa zawsze rozstrzygały się w ostatniej serii spotkań, może jej dać znaczny atut.

 

Jeśli zdobędzie też najwięcej punktów w rundzie zasadniczej (istnieje wszak jeszcze opcja, że dwa najlepsze kluby osiągną taki sam dorobek i o kolejności zadecyduje jedno z dalszych kryteriów) to w razie równości punktów z którymkolwiek przeciwników na koniec rozgrywek, zawsze zajmie wyższą pozycję niż rywal. 

 

Obecnym liderem tabeli jest - po raz pierwszy w historii w czasie przerwy zimowej - Lechia Gdańsk. Od drugiej w stawce, Legii Warszawa, dzieli ją dystans równy puli za jedną wygraną. To najwyższa przewaga nad drugą drużyną na tym etapie rozgrywek od sezonu 2015/2016, gdy Piast Gliwice prowadził pięć punktów nad Legią Warszawa, ale wtedy jeszcze obowiązywał podział punktów.

 

 

Na pięć sezonów rozgrywanych w formacie ESA37 w czterech liderzy z przerwy zimowej wygrywali też całą rundę zasadniczą. Wyjątek stanowi poprzedni sezon, gdy Legia otwierała tabelę na początku nowego roku, ale spadła do trzydziestej kolejki na 3. miejsce, za Lecha Poznań oraz Jagiellonię Białystok. Nigdy więc w tym systemie lider z przełomu lat nie uplasował się poniżej TOP-3 po rundzie zasadniczej.

 

Podobnie wygląda to też w przypadku końcowego rozrachunku. Tu zespoły zajmujące najwyższe lokaty w przerwie zimowej, zajmowały potem w tabeli końcowej kolejno pozycje: 1., 2., 2., 1., 1. Zawsze zatem zdobywały złoto lub srebro! Ostatnią drużyną, która otwierając tabelę na początku nowego roku, ostatecznie wylądowała poza podium była Jagiellonia Białystok w sezonie 2010/2011. Duma Podlasia skończyła wtedy rozgrywki na 4. miejscu. W całym XXI wieku to jednak jedyny taki przypadek. Ponadto osiem razy liderzy byli mistrzami Polski, siedmiokrotnie wicemistrzami (wliczając Pogoń Szczecin - lidera na koniec 2000 roku, ale w sezonie zakończonym już w XXI wieku), raz zdobyli brązowy medal. Ostatnim zespołem, który zimował poza TOP-2, ale został na koniec sezonu mistrzem Polski był natomiast Lech Poznań w rozgrywkach 2009/2010. Spoza podium udany atak na złoto w XXI wieku przypuściły tylko KGHM Zagłębie Lubin (2006/2007) oraz Wisła Kraków (2008/2009). Wszystkie te trzy ekipy w zimie były na 4. miejscu.

 

Drugie w historii podium dla Lechii jest tym bardziej prawdopodobne, że nad Jagiellonią Białystok ma już dziewięć punktów przewgi. Ostatnio równie duża różnica dzieliła pierwszy i czwarty zespół w czasie przerwy zimowej w edycji 2015/2016 (Piast Gliwice - Pogoń Szczecin), wyższa - w sezonie 2007/2008, gdy lider, Wisła Kraków, była piętnaście punktów lepsza niż Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski. 

 

 

CZYTAJ WIĘCEJ: Naj, naj, naj... 2018 rok

 

 

Wtedy również Biała Gwiazda miała największą przewagę ze wszystkich liderów w XXI wieku na tym etapie rozgrywek nad wiceliderem. Prowadziła aż o dziesięć punktów nad Legią Warszawa. W sezonie 2004/2005 różnica między tymi zespołami w tej samej konfiguracji wynosiła z kolei osiem punktów. Biała Gwiazda ma ponadto na koncie aż pięć sezonów z rzędu w których była liderem w przerwie zimowej. Od 2002 do 2006 zawsze rozpoczynała nowy rok na pierwszej pozycji!

 

 

O GRUPĘ A

 

Górna połowa tabeli na koniec rundy zasadniczej to przede wszystkim cenna gwarancja utrzymania w Ekstraklasie. Dodatkowo oprócz lidera też trzy kolejne zespoły, z miejsc 2.-4., uzyskają przywilej gry czterech meczów w rundzie finałowej na własnym boisku. Druga drużyna podejmie u siebie wszystkich rywali z pozycji 3.-6., a także zagra ostatnie spotkanie na własnym boisku. Trzeci zespół zagra jako gospodarz z rywalami z 4.-6. oraz 8 lokaty. Z kolei dla posiadacza czwartego miejsca najważniejszym zyskiem zdaje się prawo gry z liderem na własnym boisku. Do tego u siebie zmierzy się też z trzema ostatnimi ekipami Grupy A na koniec rundy zasadniczej.

 

  

Z dotychczasowych pięciu edycji rozgrywanych w formacie ESA37 nigdy nie było sytuacji, by do Grupy A weszło wszystkie osiem drużyn, które plasowały się na miejscach 1.-8. w czasie przerwy zimowej. Z drugiej strony te dwa zestawienia czołowej "8" w czterech przypadkach różniły się tylko o jedną drużynę, raz zaś, w edycji 2016/2017, o dwie. Największą nadzieję w serca drużyn dziś znajdujących się od 9. lokaty w dół wlewa Lechia Gdańsk z rozgrywek 2014/2015. Właśnie ona bowiem w całej dotychczasowej historii tego systemu przedostała się z najniższej pozycji do Grupy A. W przerwie zimowej plasowała się bowiem na 13. lokacie. Po trzydziestej kolejce znalazła się pięć miejsc wyżej, co zapewniło jej awans do górnej połówki. 

 

Lechia zresztą jest specjalistką od takich skoków. Do Grupy A awansowała - choć była poza TOP-8 w czasie przerwy zimowej - także w sezonach 2013/2014 i 2015/2016. Poza nią takie awanse dokonały się też za sprawą: Korony Kielce (z 9. na 8. - 2016/2017), Wisły Kraków (z 10. na 5 - 2016/2017) oraz Wisły Płock (z 9. na 5. - 2017/2018). Nigdy więc jak dotąd nie udało się awansować do Grupy A drużynom poniżej 13. miejsca.

 

Również Lechia w edycji 2014/2015 odrobiła największą jak dotąd stratę do TOP-8 - sześć punktów. Wyższy kordon bezpieczeństwa w tym momencie dzieli od 9. miejsca tylko Legię (12 pumktów) oraz Lechię (15). Gdańszczanie przy zachowaniu tej różnicy nad 9. zespołem, będą zatem już po 26. kolejce stuprocentowo pewni gry w Grupie A, a co za tym idzie także utrzymania.

 

W pozostałych przypadkach zespoły odrobiły straty: 2 punktów (raz), 1 punktu (trzy razy). Dziewiąta Korona Kielce w edycji 2016/2017 miała z kolei ten sam dorobek punktowy co ósma Arka Gdynia, ale przegrywała wtedy bilansem bramkowym. Pierwszy zespół w dolnej połówce, Cracovia, traci zaś aktualnie dwa punkty do ósmej Wisły Kraków. W historii formatu ESA37 nigdy dotąd nie było tak dużego rozdźwięku między dwoma zespołami zajmującymi te dwie sąsiednie lokaty w przerwie zimowej.

 

 

 

CZYTAJ WIĘCEJ: 2018 - Rekordy w Ekstraklasie

 

 

Pod względem zajmowanych miejsc "strefa bezpieczeństwa" rozpoczyna się zaś od piątego miejsca. Poniżej tej lokaty wypadły z czołowej "8": 6. Arka Gdynia (2017/2018) i KGHM Zagłębie Lubin (2016/2017), 7. Cracovia (2013/2014) oraz 8. Arka Gdynia (2016/2017), Jagiellonia Białystok (2015/2016) i Podbeskidzie Bielsko-Biała (2014/2015). Największą przewagę spośród nich nad dziewiątym zespołem w tabeli w trakcie okresu przerwy zimowej miało KGHM Zagłębie Lubin w edycji 2016/2017. Wynosiła ona pięć punktów. Obecnie większy zapas posiadają tylko cztery pierwsze zespoły w tabeli. W pozostałych przypadkach ekipy, które wypadły z TOP-8 miały tylko punkt zapasu nad 9. drużyną.

 

 

O UTRZYMANIE

 

Sport jest jednak bezwzględny. Wiadomo, że osiem zespołów będzie musiało w rundzie finałowej rywalizować o utrzymanie. Dla dwójki z nich ta rywalizacja zakończy się niepowodzeniem. Podobnie jak w Grupie A, tak i w Grupie B ważna przy ustalaniu terminarza rundy finałowej jest kolejność po fazie zasadniczej. Cztery najlepsze zespoły w dolnej połowie czterokrotnie zagrają u siebie. Identyczny będzie też zestaw par. To znaczy, że: pierwsza ekipa zagra u siebie z 6., 5., 3. i 2. zespołem Grupy B, itd.

 

 

Jeśli chodzi o dwie najbardziej newralgiczne pozycje, wyznaczające strefę spadkową. W czterech pierwszych sezonach rozgrywanych w formule ESA37 zawsze minimum jeden zespół, który był na miejscu spadkowym w przerwie zimowej, nie zdołał wygrzebać się z niego także na koniec, zarówno rundy zasadniczej, jak i finałowej, co w konsekwencji oznaczało degradację. W rozgrywkach 2013/2014 takim pechowcem był Widzew Łódź, 2014/2015 - Zawisza Bydgoszcz, 2015/2016 - Górnik Zabrze i 2016/2017 - Górnik Łęczna. Dwóm zespołom jeszcze przez chwilę udawalo się "zwieść" los. Podbeskidzie Bielsko-Biała w przerwie zimowej 15/16 plasowało się w strefie spadkowej, ale zdołało się z niej wygrzebać i na koniec rundy zasadniczej było "nad kreską". Cóż z tego skoro w końcowym rozrachunku Górale jednak się wtedy nie utrzymali. Ten scenariusz w kolejnym roku powtórzył Ruch Chorzów. Tak się złożyło zatem, że w obu tamtych edycjach spadały dwie drużyny, które zimowały w strefie spadkowej.

 

W poprzednim sezonie natomiast zdarzyło się, po raz pierwszy w XXI wieku, że do I ligi nie poleciała żadna z ekip zajmujących dwa ostatnie miejsca w czasie przerwy zimowej! Spod gilotyny wyrwały się Piast Gliwice oraz Poogń Szczecin. Już na koniec rundy zasadniczej ich lokaty "pod kreską" przeszły na ręce Bruk-Betu Termaliki Nieciecza i Sandecji Nowy Sącz. I te dwie drużyny z Małopolski ostatecznie pożegnały się z elitą. Spośród zespołów, które miały największą stratę w czasie przerwy zimowej do utrzymania największą stratę odrobiły jak dotąd: Pogoń Szczecin (2017/2018) oraz Ruch Chorzów (2014/2015). Obie traciły po cztery punkty. To o dwa punkty mniej niż dzisiejsza różnica między szesnastym Zagłębiem Sosnowiec, a czternastym Śląskiem Wrocław.

 

 

CZYTAJ WIĘCEJ: 2018 - Pierwszy rok w Klubie

 

 

Największą przewagę roztrwonił natomiast GKS Bełchatów w edycji 2014/2015. Z posiadanych dziesięciu punktów nad Ruchem Chorzów w czasie przerwy zimowej nie zostało już nic do ostatniej kolejki rundy zasadniczej. On też zaliczył największy lot w dół tabeli w porównaniu z końcem rozgrywek: z 9. na 15. miejsce na koniec sezonu. Na razie dwucyfrową przewagę nad strefą spadkową z zespołów z miejsc 9.-16. posiada jedynie Cracovia


News

Sparingi zimowe 2019

2019.01.18

News

Spotkanie prezesów Ekstraklasy S.A. i Wisły Kraków

2019.01.08

News

Piłkarze na czerwonym dywanie

2019.01.04

News

Komunikat Ekstraklasy S.A. ws. zawieszenia licencji Wisły Kraków

2019.01.03

News

Młodzieżowiec Grudnia PKO Banku Polskiego

2018.12.28

News

Ostatni #EkstraGol 20. kolejki

2018.12.26
News

Wszystkie gole 20. kolejki 2018/2019

2018.12.24
News

Ostatnie mecze 2018 roku... 20. kolejka (sobota)

2018.12.21
Używamy cookies w celach świadczenia usług, reklamy i statystyk. Korzystanie z witryny oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu. Polityka Prywatności X