STRONA OFICJALNA
2018.07.10
W drodze do grupy
Autor: Wojciech Bajak Fot. 400mm.pl

Dziś Legia Warszawa rozpocznie swą wspinaczkę po szczeblach drabiny eliminacyjnej Ligi Mistrzów. Od reformy tych rozgrywek Wojskowym udało się ją przejść w całości dwukrotnie – w 1995 i 2016 roku – na osiem prób.

Na początku ostatniej dekady XX wieku Liga Mistrzów zastąpiła archaiczny Puchar Europejskich Mistrzów Krajowych – najstarsze klubowe rozgrywki na Starym Kontynencie pod egidą UEFA. Rekordem polskich klubów w zmaganiach w starym formacie był półfinał. Jako pierwsza dokonała tego właśnie Legia Warszawa, w 1970 roku. W kolejnej edycji dorobek Wojskowych wzbogacił się o ćwierćfinał. Ale dalej, za czasami Kazimierza Deyny, Roberta Gadochy, Janusza Żmijewskiego, czy Lucjana Brychczego pojawiła się wielka wyrwa w rejestrze kolejnych osiągnięć stołecznej drużyny w PEMK. Następcom tych piłkarzy nie udało się bowiem ani razu zdobyć mistrzostwa kraju aż po kres istnienia rozgrywek pod starą nazwą. Na pierwszy stopień podium powrócili oni w 1994 roku, gdy istniała już Liga Mistrzów.

 

 

CZYTAJ: Znów Irlandia!

 

 

 

ŚREDNIAK Z MEDALISTAMI

 

Jedynym polskim klubem, który przed Legią usiłował sforsować bramy Ligi Mistrzów w nowym formacie był Lech Poznań. W 1992 roku przeszedł Skonto Rygę z Łotwy, w kolejnym sezonie zaś pokonał izraelski Beitar Jerozolimę. Kończył jednak zmagania na następnych rundach, wyeliminowany odpowiednio przez: IFK Goeteborg oraz Spartaka Moskwa.

 

Legia w porównaniu z Kolejorzem miała uproszczoną drogę do raju. W premierze wystarczyło tylko przejść mistrza Chorwacji – Hajduka Split. Już w pierwszym starciu drużyna ze stolicy poniosła jednak straty na oczach sporej rzeszy… posłów polskich, którzy tego dnia masowo z Wiejskiej przenieśli się na Łazienkowską. Jedyną bramkę spotkania zdobył napastnik gości, Milan Rapaić po błędzie Juliusza Kruszankina oraz Piotra Mosóra. Śmiałe próby wyrównania losów pojedynków, podejmowane głównie przez Wojciecha Kowalczyka, załamały się zaś na golkiperze rywali – Toncim Gabriciu.

 

 

Komentujący mecz w TV Dariusz Szpakowski i były trener kadry narodowej, Andrzej Strejlau, usiłowali nam wmówić, że Hajduk to naprawdę dobry zespół. Nie zgadzam się z tą opinią. – pisał „Dziennik Bałtycki”. Czas przyznał rację jednak komentatorom telewizyjnym. Igor Stimac i Aljosa Asanović razem z reprezentacją Chorwacji zdobyli brąz na MŚ 1998. Milan Rapaić i Ivica Mornar reprezentowali kraj na EURO 2004, a Tonci Gabrić był na ME osiem lat wcześniej. Z Legii na turniej tak wysokiej rangi pojechał zaś tylko ówczesny zmiennik Marka JóźwiakaJacek Zieliński

 

Rewanż okazał się jeszcze bardziej przykry. Hajduk rozjechał Legię 4:0. Piłkarze ze Splitu wszystkie gole strzelili w drugiej połowie, wykorzystując osłabienie Legii po czerwonej kartce dla Krzysztofa Ratajczyka.

 

 

NAPRZECIW GWIAZD

 

To był ostatni raz, kiedy Wojskowi odpadli z LM już po pierwszym dwumeczu kwalifikacyjnym. Na początkowych etapach po prawdzie nie spotykali jednak dotąd zbyt wymagających przeciwników. W 2003 roku Legia łatwo ograła macedoński Vardar Skopje. Potem w tej fazie mierzyła się zaś między innymi z islandzkim FK Hafnarfjordurem, walijskim The New Saints FC, a przed rokiem z fińskim IFK Marienhamn. Ten ostatni zespół łącznie ograła aż 9:0 w dwumeczu. Losy rozstrzygnął praktycznie już pierwszy mecz w Finlandii, wygrany 3:0. U siebie jednak Legia dołożyła jeszcze sześć goli. Dzięki temu odniosła swe najwyższe zwycięstwo w europejskich pucharach od rywalizacji z UT Arad w 1969 roku (8:0). Bramkę w rewanżu zdobył Sebastian Szymański, który ledwie siedemdziesiąt dni wcześniej świętował pełnoletność. Został w ten sposób najmłodszym piłkarzem z trafieniem dla polskiego klubu w LM bądź PEMK od Włodzimierza Lubańskiego.

 

 

 

  

Najwyższe zwycięstwo poza swoim obiektem w eliminacjach Ligi Mistrzów, Legia zaś również odniosła z jednym z przeciwników z początkowej fazy zmagań. Doszło do tego pięć lat temu, gdy pokonała 5:0 poprzedników Cork City FC na tronie mistrzów Irlandii – St. Patrick’s Athletic. Do dziś triumf ten stanowi najwyższą wygraną wyjazdową polskiej drużyny w el. LM od 2004 roku i triumfu Wisły Kraków nad WIT Georgią Tbilisi 8:2.

 

Bolesna weryfikacja marzeń następowała zwykle dopiero w kolejnych rundach. Tu już trafiały się ekipy ze ścisłej czołówki Europy, na czele z samą FC Barceloną. W pierwszym spotkaniu na Camp Nou z tym rywalem do 80. minuty Legia Warszawa utrzymywała w sumie nie najgorszy wynik 0:1 po trafieniu z rzutu wolnego Franka de Boera. Była nawet szansa na remis, ale bardzo dobrych sytuacji nie wykorzystali Radosław Wróblewski i Cezary Kucharski. Ostatecznie gole Juana Romana Riquelme i Philipa Cocu odebrały jakiekolwiek szanse Polakom. W rewanżu przy Łazienkowskiej jedyne trafienie uzyskał zaś Gaizka Mendieta, skutecznie wykorzystując karnego. Zazwyczaj opanowany Jacek Magiera obejrzał w tym spotkaniu czerwoną kartkę. Oprócz niedawnego szkoleniowca Legii na boisku pojawił się też aktualny trener Zagłębia Sosnowiec – Dariusz Dudek

 

Srogiej lekcji Legii udzielił też Szachtar Donieck – rywal w III rundzie eliminacji LM 2006/07. Po porażce 0:1 na Ukrainie drużyna Dariusza Wdowczyka odrobiła straty już w siedemnastej minucie. Przeciwnikowi wyjście na remis zajęło jednak tylko kilkaset sekund. Ostatecznie zakończyło się na wygranej 3:2 Ukraińców. Jak w przypadku Hajduka Split, tak i tu czas wykazał renomę rywala. W jego składzie znaleźli się przyszli zawodnicy Manchesteru City (Fernandinho), Bayernu Monachium (Anatolij Tymoszczuk), Lazio Rzym (Matuzalem), Schalke 04 Gelsenkirchen (Ciprian Marica) oraz reprezentanci Brazylii (Elano i Jadson). Kilku kolejnych – na czele z Razvanem Ratem i Mariuszem Lewandowskim – wzięło zaś dwa lata później udział w zakończonej triumfem Szachtara batalii o Puchar UEFA. 

 

 

 

PODWÓJNE BRAMKI - PODWÓJNY ŻAL

 

Wynik uzyskany w dwumeczu z donieckim klubem – 4:2 dla rywali – pokazywał różnicę klas między mistrzem Polski, a Ukrainy. Legii zdarzyły się jednak już także kwalifikacje bez żadnej porażki, a zakończone… odpadnięciem z rywalizacji! Tak było w rozgrywkach 2013/14. Warszawski zespół dwukrotnie wygrał wtedy z walijskim The New Saints i po dwa razy zremisował z norweskim Molde FK i rumuńską Steauą Bukareszt. Na wyjeździe w starciu z mistrzem Rumunii padł wynik 1:1, co przy zasadzie wyjazdowych goli stawiało Legię w uprzywilejowanej sytuacji przed rewanżem. W Warszawie już po pierwszych dziesięciu minutach jednak to Rumuni prowadzili 2:0. Potem gole Miroslava Radovicia i Jakuba Rzeźniczaka wyrównały stan pojedynku, dzięki czemu zakończyło się remisem 2:2. W dwumeczu było zatem 3:3, ale więcej trafień poza swoim obiektem zaliczyła Steaua, co dało jej przepustkę do fazy grupowej.

 

Tym razem więc podwójne mnożenie bramek zdobytych w gościach – tak błogosławione po pierwszym spotkaniu z bukareszteńską drużyną – obróciło się przeciwko Legii. Drugi raz, w jeszcze bardziej brutalny sposób, przepis ten obszedł się z Wojskowymi równo rok później. Dokonał tego jednak na spółkę z innym punktem regulaminu UEFA...

 

 

Na początek Legia gładko przeszła irlandzki St. Patrick’s Athletic FC. W następnej rundzie los postawił jej na drodze zaś na drodze słynny Celtic Glasgow. Renoma tego klubu okazała się jednak tylko „kamuflażem” prawdziwych umiejętności tej drużyny. U siebie polski zespół wygrał 4:1 – i to pomimo zmarnowania przez Ivicę Vrdoljaka dwóch karnych w meczu!. Na wyjeździe pokonał zaś mistrzów Szkocji 2:0. I kiedy można było odtrąbić jeden z największych sukcesów zespołów Ekstraklasy w eliminacjach LM nieoczekiwanie okazało się, że Bartosz Bereszyński, który wszedł na trzy minuty rewanżowego spotkania nie odcierpiał kary trzech meczów dyskwalifikacji! Legia usiłowała załatwić sprawę odwołując się do fair-play i przewagi pięciu bramek na boisku. Rozpętała nawet akcję #LetFootballWin i proponowała barażowe starcie ze Szkotami. Skończyło się na walkowerze od UEFA za drugi mecz, co oznaczało remis 4:4 w dwumeczu i zastosowanie zasady wyjazdowych goli. Niewielką pociechą była eliminacja Celtiku już w kolejnej fazie przez NK Maribor.

 

 

AWANS PO CZERWONYM MECZU

 

Otrzeć łzy po tym wydarzeniu udało się dopiero w 2016 roku. Tym razem Legia Warszawa ominęła rafy w losowaniu i w decydującej rundzie trafiła na… Dundalk FC, czyli poprzednika obecnego rywala na tronie mistrza Irlandii. Na wyjeździe Wojskowi pokonali tę drużynę 2:0, u siebie zaś podzielili się punktami, choć wyrównującego gola Michał Kucharczyk strzelił w doliczonym czasie gry. Przypieczętowali w ten sposób pierwszy udział polskiej drużyny w fazie grupowej LM od 1996 roku! Sama Legia dokonała tego po raz drugi w historii. Wcześniej nie udało się to żadnemu polskiemu klubowi.

 

Premierowy sukces przyszedł w 1995 roku. Pierwszy mecz w Warszawie z IFK Goeteborg wygrała 1:0 po bramce z rzutu karnego Jerzego Podbrożnego, podyktowanego za faul Magnusa Johanssona na Cezarym Kucharskim. Bronił go już Dick Last. Słynny Thomas Ravelli musiał bowiem opuścić boisko jeszcze w I połowie z powodu kontuzji. Oprócz niego w tym spotkaniu wystąpili jeszcze czterej inni brązowi medaliści MŚ z 1994 roku – Pontus Kaamark, Mikkael Nilsson, Magnus Erlingmark, Jesper Blomqvist. Sam klub był natomiast w TOP-8 Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie. Porażka z Polakami w nikłym stosunku wcale więc nie odbierała mu szans.

 

 

Rewanż utonął w... czerwieni. Adresatami wszystkich kartoników tej barwy byli jednak Szwedzi. Arbiter wykluczył z boiska Jonasa Olssona oraz Erlingmarka, z ławki zaś już w 51. minucie wysłał na trybuny szkoleniowca IFK – Rogera Gustafssona. Poza tymi epizodami gra układał się jednak po myśli gospodarzy. Dzięki bramce Blomqvista prowadzili 1:0 z Legią, co oznaczało dogrywkę. Stan meczu wyrównał jednak najniższy na boisku Leszek Pisz po strzale głową. Wygraną dała zaś bramka obrońcy Jacka Bednarza, co dało przepustkę do rywalizacji grupowej. Ostatecznie Wojskowi zakończyli tę edycję w ćwierćfinale.

 

 

ŚWIEŻE RANY

 

Dobrze w Warszawie pamięta się te czasy. Twardą, zaciętą walkę z IFK Goeteborg oraz triumfalny powrót ze Szwecji. Podobnie jak grę w fazie grupowej LM przed dwoma laty, gdy na Łazienkowską zawitały Borussia Dortmund, Real Madryt i Sporting Lizbona. Te dwie ostatnie pogubiły tu nawet punkty.

 

Jeszcze świeższa jest jednak pamięć po zeszłorocznych zmaganiach. W III rundzie eliminacji Wojskowi odpadli wtedy z dużo niżej notowaną Astaną. W Kazachstanie ponieśli porażkę 1:3, a w rewanżu jedyną bramkę zdobył Jakub Czerwiński. Skończyły się więc nadzieje na powtórkę wyników z 1995 i 2016 roku. Ta rana do dziś przestroga dla Wojskowych...

 

 

 

CZYTAJ: Europejskie kadry

 

 

 

Tym razem swą drogę Legia rozpocznie od rywalizacji z irlandzkim Cork City FC. Pierwszy mecz odbędzie się dziś w Irlandii o godzinie 20:45. Równo za tydzień obie drużyny zmierzą się natomiast w rewanżu. Zwycięzca awansuje do II rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, gdzie zagra ze zwycięzcą pary HNK Zrijnski Mostar – Spartak Trnava. Przegrany ma zaś pewne miejsce w III rundzie eliminacji Ligi Europy.


News

Czy wiesz, że... 5. kolejka (sobota)

2018.08.18

News

Miedź 1:1 Korona: Tylko remis w Legnicy

2018.08.17

News

Czy wiesz, że... 5. kolejka (piątek)

2018.08.16

News

Sędziowie 5. kolejki

2018.08.16

News

Dobry strzał Kobry

2018.08.15

News

Wszystkie gole 4. kolejki 2018/19

2018.08.14
News

#EkstraGol 4. kolejki

2018.08.14
News

Czy wiesz, że... 4. kolejka (poniedziałek)

2018.08.13
Używamy cookies w celach świadczenia usług, reklamy i statystyk. Korzystanie z witryny oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu. Polityka Prywatności X