STRONA OFICJALNA
2019.10.07
Wydarzenie 11. kolejki: Powrót do żywych
Autor: Wojciech Bajak Fot. 400mm.pl

Jeszcze co najmniej dwie kolejki - przy realizacji najbardziej pozytywnego scenariusza dla klubu - zajmie ŁKS-owi Łódź wyjście ze strefy spadkowej. Dzięki efektownej wygranej 4:1 nad Koroną Kielce w ubiegłą niedzielę, Rycerzom Wiosny udało się jednak zakończyć dwie niechlubne passy: szesnastu spotkań z rzędu u siebie  w Ekstraklasie bez wygranej oraz ośmiu ligowych porażek z rzędu.

Przed 11. kolejką ŁKS miał najmniej zwycięstw w gronie uczestników zmagań w edycji 2019/2020 (1), najwięcej porażek (8), najgorszy bilans bramkowy (-13) i najwięcej goli straconych (21). W roli gospodarza łącznie zanotował ledwie jeden remis. Następny zespół w stawce, zresztą bezpośredni rywal z niedzieli, legitymował się dwukrotnie wyższym dorobkiem punktowym niż ekipa z Łodzi. Takie rezultaty od 8. serii spotkań niezmiennie czyniły z Rycerzy Wiosny czerwoną latarnię. Brak wygranej z Koroną, powiększyłby ich stratę do bezpiecznej lokaty nawet na dystans siedmiu punktów!

 

Sytuacja wyglądała źle i to pomimo nie najgorszego początku rozgrywek w wykoaniu zawodników Kazimierza Moskala. Dwie pierwsze kolejki przyniosły bowiem łodzianom remis (z Lechią Gdańsk) i zwycięstwo (z Cracovią). Tragiczny rozdział rozpoczął się 3 sierpnia. Od tego dnia przegrali łącznie osiem kolejnych spotkań ligowych! To najdłuższa seria porażek w Ekstraklasie wśród wszystkich zespołów od przełomu sierpnia i września 2014 roku. Wtedy z ośmioma przeciwnikami z rzędu poległ Zawisza Bydgoszcz. Poprzednią ekipą z jeszcze okazalszą passą przegranych była zaś Jagiellonia Białystok. Duma Podlasia oddała bowiem rywalom komplet punktów w dziewięciu kolejkach na koniec sezonu 2007/2008.

 

 

Zagrożenie zanotowania tak niefortunnej serii dzięki niedzielnej wygranej minęło. Już nie trzeba będzie odhaczać kolejnych "zer" układających się w jeden ciąg. "Pamiątka" po tych wydarzeniach pozostanie jednak w rejestrach klubowych pewnie na długi czas. Sam ŁKS nie miał bowiem dotąd równie długiej passy niepowodzeń na najwyższym szczeblu. Jego dotychczasowy najgorszy wynik w tej kategorii został pobity o jedno spotkanie. Zawodnicy tego klubu będą musieli też samodzielnie nosić na swoich barkach miano rekordzistów ligi pod względem najdłuższej serii bez wygranej na własnym boisku w Ekstraklasie.

 

Już wkraczając w ten sezon na poważnie nad Rycerzami Wiosny wisiała groźba jego wyrównania. Na koniec swojego poprzedniego pobytu w elicie łodzianie nie byli bowiem w stanie pokonać u siebie żadnego ze swych dwunastu ostatnich rywali. Rekord ligowy w tej kategorii dzierżyły zaś ex aequo Pogoń Szczecin (2002-2004), Podbeskidzie Bielsko-Biała (2012) i Zawisza Bydgoszcz (1993-2013). Każdy z nich pełnej puli nie zdobył w trzynastu meczach z rzędu. Zatem już remis 0:0 z Lechią Gdańsk na inaugurację obecnej edycji zmagań zepchnął ŁKS do grona współrekordzistów. Cztery kolejne porażki na własnym boisku uczyniły z nich zaś numer jeden w tej kategorii z wynikiem 16 meczów z rzędu bez wygranej u siebie.

 

 

Triumf nad Koroną Kielce stanowił jednocześnie 600. zwycięstwo ŁKS w historii jego występów w Ekstraklasie. Przed nim zaledwie pięć klubów - Legia Warszawa, Wisła Kraków, Ruch Chorzów, Górnik Zabrze i Lech Poznań - zdołało osiągnąć tę barierę. Jako ostatni dokonał tego Kolejorz w grudniu 2015 roku (po 2:1 z Wisłą Kraków). Sami Rycerze Wiosny czekali zaś blisko 25 lat na skompletowanie następnej "setki" wygranych. Swoją pięćsetną wygraną odnieśli bowiem w rywalizacji z Pogonią Szczecin w listopadzie 1994 roku.

 

Olbrzymi udział w tym zwycięstwie łodzian miał Rafał Kujawa. Zawodnik ten trzy razy w czasie niedzielnego popołudnia wpisał się na listę strzelców. To jego pierwszy taki wyczyn w Ekstraklasie w karierze. Ba! Dotąd w żadnym spotkaniu nie udało mu się nawet uzyskać dubletu. Wliczając jego osiągnięcie, w trwającym sezonie zawodnicy zanotowali łącznie cztery hat-tricki. To już o jeden więcej niż w całej ubiegłej edycji zmagań. Reprezentant ŁKS jako ostatni dokonał takiej sztuki zaś jeszcze w 1998 roku (Mirosław Trzeciak). Ogółem dziewięć ostatnich goli Rycerzy Wiosny strzelili Polacy. Dzięki temu klub ten ma najwyższy współczynnik bramek zdobytych przez rodzimych graczy (91,7%) w stawce.

 


News

Przedstawiciel Piasta przewodniczącym Rady Nadzorczej Ekstraklasy

2019.10.14

News

Już za półmetkiem

2019.10.08

News

Wydarzenie 11. kolejki: Powrót do żywych

2019.10.07

News

Cracovia 1:1 Górnik - Lider nie przeniesie się do Krakowa

2019.10.06

News

ŁKS 4:1 Korona - Upragnione przełamanie

2019.10.06

News

Mistrz gości wicemistrza... 11. kolejka (niedziela)

2019.10.05
News

Lechia 1:2 KGHM Zagłębie - Niewykorzystana szansa

2019.10.05
News

Pogoń 1:2 Raków - Lider zatrzymany

2019.10.05
Używamy cookies w celach świadczenia usług, reklamy i statystyk. Korzystanie z witryny oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu. Polityka Prywatności X