STRONA OFICJALNA
2020.07.15
"Dopóki piłka w grze...", czyli co zostaje do rozstrzygnięcia?
Autor: Wojciech Bajak Fot. 400mm.pl

 

Słynne zdanie wygłoszone przez Kazimierza Górskiego powinno stać się mottem dwóch ostatnich kolejek w tym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy. Matematycznie wiadomo już bardzo wiele, w tym - kto został mistrzem i kto pożegna się z ligą. Pozornie wydaje się też, że rozstrzygniętych zostało kilka innych znaczących kwestii. Może jednak przed końcowym gwizdkiem rozgrywek nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu? Futbol już nieraz udowodnił jak bardzo nieprzewidywalny bywa...

Eliminacje Mistrzostw Świata 1994. Francja prowadzona przez słynnego ongiś gracza Michela Platiniego, w składzie z Erikiem Cantoną, Laurentem Blankiem, Emmanuelem Petitem, Didierem Deschampsem, Marcelem Desaillym, czy Jean-Pierre Papinem w dwóch ostatnich spotkaniach - w dodatku rozgrywanych u siebie - potrzebowała już tylko remisu do wywalczenia awansu na mundial. W obu tych starciach, z Izraelem i Bułgarią, w 90. minucie miała wynik premiowany udziałem w najważniejszej piłkarskiej imprezie świata. Dwukrotnie w doliczonym czasie gry straciła jednak bramki decydujące o porażkach, przegrała potyczki i... nie pojechała na mistrzostwa! Bułgarzy, którzy kosztem Trójkolorowych, zdobyli przepustkę, zakończyli zaś rywalizację na czwartym miejscu.

 

Na 180 minut przed finiszem eliminacji zakrawało to na nieprawdopodobny scenariusz, a jednak... Matematyka nie poszła w parze z logiką. To chyba po wieki wieków wystarczająca przestroga dla przedwczesnego dzielenia skóry na niedźwiedziu. 

 

 

PODIUM

 

Drużyny zaangażowane: Lech Poznań, Śląsk Wrocław

 

Chyba właśnie we Wrocławiu najmocniej zerkają w stronę Francji z 1993 roku i pewnie życzą losu Trójkolorowych Lechowi Poznań, siebie zaś widząc w roli ekstraklasowej Bułgarii. Bo też i sytuacja jest bliźniaczo podobna. Kolejorzowi wystarczy zaledwie jeden punkt w dwóch ostatniach starciach, by zapewnić sobie podium, a zarazem udział w eliminacjach Ligi Europy. Śląsk musi więc liczyć na komplet porażek po stronie przeciwnika oraz dwie pełne pule u siebie. Wtedy zrówna się punktami z poznaniakami, a że obie ekipy miały ten sam dorobek po rundzie zasadniczej, to zadecyduje o wszystkim bilans spotkań bezpośrednich w obrębie tej dwójki. Tu wrocławianie mają zaś zwycięstwo i remis.

 

Kolejorz ostatni raz gościł na podium w edycji 2017/2018. Śląska nie było na nim zaś od siedmiu lat. Ich łączny bilans medali wypada póki co 15-8 na korzyść Lecha.

 

Śląsk Wrocław jest już ostatnią drużyną spoza czołowej "trójki" z szansami na podium, ale jego sytuacja jest już bardzo trudna...

 

 

WICEMISTRZOSTWO POLSKI

 

Drużyny zaangażowane: Piast Gliwice, Lech Poznań

 

Piast Gliwice zagwarantował już sobie podium w tych rozgrywkach. Poprzedni posiadacz mistrzowskiego tytułu jest też o malutki kroczek przed Lechem Poznań w drodze po srebrny medal. Oba zespoły mają identyczną liczbę punktów, ale ekipa pod wodzą Waldemara Fornalika osiągnęła lepszy rezultat w tabeli końcowej rundy zasadniczej. W związku z tym przy każdej równości dorobku będzie nad Kolejorzem. Piast może sobie już w środę zapewnić wicemistrzostwo Polski, jeśli wygra z Pogonią Szczecin, a rywal przegra z Cracovią. W każdym innym wypadku walka o srebro potrwa do ostatniej kolejki. Poznański zespół musi zaś w dwóch ostatnich kolejkach zdobyć przynajmniej o jeden punkt więcej niż gliwiczanie. Przy komplecie punktów w dwóch ostatnich seriach spotkań, sukces zapewni mu już choćby pojedynczy remis po stronie przeciwnika. Szans na wicemistrzostwo Polski nie ma natomiast już Śląsk Wrocław. Nawet w przypadku zrównania się punktami z Piastem Gliwice przegra z nim w tabeli końcowej z powodu gorszego wyniku w rundzie zasadniczej.

 

Ostatni raz w czołowej "dwójce" klub z Poznania gościł w 2015 roku, kiedy to wygrał całe rozgrywki. Byłoby to dla niego natomiast trzecie wicemistrzostwo Polski w historii. Piast Gliwice na drugiej pozycji znalazł się dotąd raz - w 2016 roku. 

 


  

JAK NAJWYŻSZE MIEJSCA

 

Drużyny zaangażowane: Lech Poznań, Śląsk Wrocław, Cracovia, Lechia Gdańsk, Jagiellonia Białystok, Pogoń Szczecin, Raków Częstochowa, Wisła Płock, KGHM Zagłębie Lubin, Wisła Kraków, Korona Kielce

 

Ambicją zawodowego sportowca zawsze powinno być jak najwyższe miejsce. Czy to tylko truizm dla romantyków? Probierzem prawdziwości tej sentencji będą dwie ostatnie serie spotkań w PKO Bank Polski Ekstraklasie w kończącym się sezonie. Zebrało się bowiem dość duże grono ekip, które nie mają już szans dostać się ścieżką ligową do europejskich pucharów, ani nie grozi im spadek albo na pewno nie wydostaną się ze strefy spadkowej. Mogą natomiast polepszyć swoją pozycję w tabeli końcowej w porównaniu z obecnym stanem.

 

Łącznie jedenaście ekip posiada matematyczne szanse na podskoczenie w ligowej tabeli. Wyjątki tu stanowią: nowy mistrz Polski - Legia Warszawa, wicelider Piast Gliwice, otwierający dolną połowę Grupy B Górnik Zabrze, czy znajdujące się już w strefie spadkowej - Arka Gdynia i ŁKS Łódź. Rycerze Wiosny wraz z Wojskowymi są też jedynymi ekipami pewnymi swoich lokat w klasyfikacji końcowej. Pozostałe czternaście ekip musi atakować lub bronić posiadanych pozycji. Największy awans mogą osiągnąć Wisła Kraków (z 13. na 10.), KGHM Zagłębie Lubin (z 12. na 9.), Jagiellonia Białystok (z 7. na 4.), Pogoń Szczecin (z 8. na 5.).

 

  

 

NAJMOCNIEJSZY MISTRZ OD SZEŚCIU LAT?

 

Zaangażowana drużyna: Legia Warszawa

 

Legia Warszawa ma już zapewniony tytuł mistrzowski. W tej chwili przed nią jednak jeszcze dwie szanse na poprawienie swego dorobku punktowego. Jeśli w ostatnich starciach ugra komplet zwycięstw, to zostanie pierwszą drużyną ze średnią punktową co najmniej dwóch na mecz od 2013/2014, gdy zwycięzca - także wtedy rolę tę pełniła Legia Warszawa - przeciętnie zdobywał aż 2,19 punktu na spotkanie. Również w liczbie zwycięstw może to być ostatni zespół z lepszym wynikiem od aktualnych graczy Wojskowych (26-21). Sześciu goli brakuje z kolei zawodnikom Aleksandara Vukovicia, aby stać się najskuteczniejszą ekipą w jednej edycji rozgrywek w XXI wieku. Wynik na poziomie siedemdziesięciu bramek w obecnym stuleciu wypracowały jedynie Legia w edycji 2013/2014 (w 37 meczach) i Wisła Kraków w kampanii 2002/2003 (w 30 meczach).

 

 

KRÓL STRZELCÓW

 

Pięć goli - tyle dwójka wiceliderów klasyfikacji strzeleckiej traci do dzierżącego w niej prymat Christiana Gytkjaera. Nierealne do odrobienia w dwie kolejki? Nie do końca. Takim wyczynem snajperskim w tym sezonie popisał się już Jarosław Niezgoda (6. kolejka - dublet, 7. kolejka - hat-trick). Ba! Sięgając dalej w przeszłość zdarzył sę nawet zawodnik, Jacek Dembiński, który w ostatniej kolejce sezonu zaliczył "pięciopak" (w barwach Widzewa Łódź przeciwko Rakowowi Częstochowa). Gdyby w ich ślady poszli w końcówce zmagań Jorge Felix i Igor Angulo, a Christian Gytkjaer nie powiększył swego konta bramkowego, to w najwyższej polskiej lidze mogłoby być nawet trzech królów strzelców. Jeszcze bardziej nieprawdopodobny wydaje się scenariusz z całkowitym strąceniem ze szczytu Duńczyka. Jak pokazuje piłka nożna - jednak nie całkiem niemożliwy.  Ostatnim graczem z sześcioma trafieniami w dwóch kolejkach Ekstraklasy był Jakub Świerczok w edycji 2017/2018 (dwa hat-tricki z rzędu). 

  

 

 

INNE KLASYFIKACJE INDYWIDUALNE

 

O ile w wyścigu po koronę króla strzelców Christian Gytkjaer będzie naprawdę trudny do ruszenia, to już w klasyfikacji kanadyjskiej dwójka wiceliderów ma zdecydowanie większe szanse na nawiązanie rywalizacji z nim o końcowy triumf. Obecnie bowiem zarówno Damjan Bohar, jak i Igor Angulo tracą po trzy punkty do Duńczyka. Obu zdarzało się zaś rozegrać w tym sezonie pojedyncze spotkania, w których osiągali taki dorobek. Hiszpan nawet dokonał tego choćby w poprzedni piątek. Podobnie nie jest przesądzone, kto wygra zestawienie asystentów. W tym momencie Filip Starzyński ma przewagę dwóch takich zagrań nad Pawłem Wszołkiem i Petrem Schwarzem. W rankingu najlepszych polskich snajperów

 

Piotr Parzyszek będzie natomiast próbował dogonić lub nawet przegonić plasującego się nieprzerwanie od wielu miesięcy na pierwszej pozycji Jarosława Niezgodę. Aktualnie różnica między nimi to dwa gole. Kamil Jóźwiak, Bartosz Białek i Przemysław Płacheta rozstrzygną z kolei między sobą kwestię prymatu w klasyfikacji strzeleckiej młodzieżowców. Na razie każdy z nich ma po osiem bramek na koncie. Kto wie, może któryś z nich zostanie pierwszym piłkarzem z tym statusem z dwucyfrowym dorobkiem trafień od czasu Jarosława Niezgody (10) i Krzysztofa Piątka (11) w edycji 2016/2017?


News

Letnie okienko transferowe otwarte - fakty i mity

2020.07.31

News

366 dni rywalizacji - podsumowanie sezonu 2019/2020 (cz. I)

2020.07.28

News

Cracovia zdobywcą Totolotek Pucharu Polski!

2020.07.24

News

Ostatnia kolejka - czas pożegnań

2020.07.24

News

Wydarzenie 37. kolejki: Podmiana wicelidera

2020.07.21

News

Inauguracja Legia Training Center

2020.07.21
News

37. kolejka w obiektywie

2020.07.21
News

Młodzieżowiec Sezonu 2019/2020 PKO Banku Polskiego: Michał Karbownik

2020.07.20
Używamy cookies w celach świadczenia usług, reklamy i statystyk. Korzystanie z witryny oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu. Polityka Prywatności X