STRONA OFICJALNA
2014.05.14
Liber: Szacun u kibiców

Marcin Piotrowski, czyli po prostu Liber, to Artysta Roku 2009 i 2013 w Plebiscycie Radia Eska i Artysta Roku 2010 muzycznej stacji telewizyjnej Viva. Raper przebył długą drogę i dziś jest innym artystą, niż u progu muzycznej kariery. Zaczynał od gościnnego występu na płycie Slums Attack, dziś łączą go wspólne projekty popowe z Sylwią Grzeszczak, Rafałem Brzozowskim i Natalią Szroeder. Liber nie zamyka się ani na żaden gatunek muzyczny, ani na inne pasje. Kocha futbol i Lecha Poznań, czemu dał wyraz w swoim nie jednym utworze muzycznym. Nam opowiedział nie tylko o Kolejorzu i piłkarskich idolach, ale również o tym, dlaczego polską ekstraklasę można kochać.

W moim życiu zawsze było sporo futbolu. Już ponad 10 lat temu miałem okazję zagrać utwory w przerwie meczu Lecha, kilka razy gościłem na murawie, wtedy jeszcze starego stadionu przy Bułgarskiej – mówi Liber w rozmowie z Ekstraklasa.org. - Od tego momentu zacząłem chodzić na mecze, interesować się życiem Kolejorza. Wiedziałem też, że w szatni lubiane są moje utwory, szczególnie „Skarby” – piosenka, której słuchali piłkarze w sezonie 2003/2004, gdy zdobywali Puchar Polski. Wcześniej, w dzieciństwie mieszkałem w Obornikach, więc kibicowałem lokalnej Sparcie.

Stworzenie piosenki „Czysta gra”, która była oficjalną oprawą muzyczną jubileuszu 85-lecia powstania Lecha Poznań to dla pana spełnienie marzeń. Połączenie dwóch pasji: muzyki i futbolu…

Dzień jubileuszu się zbliżał i rzeczywiście klub szukał oprawy. Planowano nawet wydanie specjalnej płyty. Nie czułem się zasłużonym kibicem, ale samo wyzwanie spodobało mi się. Rozmawiałem z legendarnymi zawodnikami Lecha, czułem, że mam wiedzę i chęć, by taki utwór napisać. Piosenka na 85-lecie powstała w dwa dni, niezobowiązująco przekazałem ją ludziom, którzy byli odpowiedzialni za ten projekt. Odpowiedź była natychmiastowa i oczywiście pozytywna. Kibicom ta produkcja przypadła do gustu. Nawet wykonałem ten utwór dwa razy na murawie.

Była jeszcze piosenka „Czyste szaleństwo”, stworzona na Euro 2012. Zawsze wiedziałem, że kiedyś przygotuję piosenkę na dużą imprezę piłkarską. Super ekipa górali, fajna muza i miłość do futbolu. Wyszło jak trzeba, przegraliśmy tylko z „Koko Euro spoko”… Ale satysfakcja też była wielka.

Raperzy raczej nie manifestowali swoich sympatii kibicowskich. Pan z kolei nigdy nie miał problemów z tym, by przyznać się, że mocno ściska kciuki za Lecha Poznań. W dodatku stworzył pan utwór emitowany w komercyjnych stacjach. Czy środowisko hip-hopowe zareagowało w jakiś szczególny sposób?

Przyznawałem się do kibicowania Lechowi, kiedy grałem koncerty w całym kraju. Zdawałem sobie sprawę, że nie każdy zdobyłby się na taki krok, to było w pewnym sensie odważne. Niektóre reakcje, w tym wyzwiska, były łatwe do przewidzenia. Z drugiej strony spotkałem się z wieloma oznakami sympatii. Kibice innych klubów niekoniecznie zaprzyjaźnionych, potrafili powiedzieć: „szacun, u nas artyści nie zrobią nic, bo niepolitycznie im się przyznawać do tego, że chodzą na mecze swoich klubów”. Zawsze powtarzałem też, że nie interesują mnie niesnaski między kibicami.

Wydaje się, że żaden inny utwór o tematyce piłkarskiej później nie powtórzył sukcesu „Czystej gry”?

Proszę zauważyć ciekawą rzecz – teledysk opowiadał o klubie piłkarskim z Poznania, a był emitowany w ogólnopolskich stacjach telewizyjnych i rozgłośniach radiowych. Dla mnie to był mały fenomen i sam byłem zdziwiony! Skąd taki sukces tej piosenki? Chyba miała w sobie emocje, które wiodą prym nad podziałami. Mam wrażenie, że ta muzyka dotarła nawet do tych, którzy na co dzień nie interesowali się losem Kolejorza.

Ale pana związki z poznańskim Lechem to nie tylko stworzenie wspomnianej piosenki?

Jasne, że nie! Byłem coraz częściej gościem przy Bułgarskiej, miałem szczęście poznać Mirka Okońskiego. To nie tylko świetny piłkarz, ale też super człowiek! Przez kilka lat graliśmy razem w piłkę w lidze amatorskiej. Razem z Piotrkiem Reissem działamy w Drużynie Szpiku.  Poznałem też Kotorowskiego, Injaca, Djurdevicia, Bosackiego, Murawskiego. Zdecydowana większość wystąpiła w moim piłkarskim teledysku „Pola karnego lis”, do którego komentarz nagrał Tomasz Zimoch.

„Rejsik” dopiero niedawno zakończył karierę, a „Kotor” nadal gra, nawet w pierwszym składzie. Ma pan wrażenie, że takich graczy brakuje?

Kiedyś wielką wagę przywiązywało się do klubowej lojalności. Tym kierują się: „Kotor” i „Rejsik”. Fajnie, że tacy piłkarze nadal są. Krzysiek nie jest zawsze numer jeden w bramce, ale już tyle razy udowodnił, że dla Lecha znaczy wiele. Naprawdę doceniam ich za to, co robią.

Dziś wśród piłkarzy są autentyczni pasjonaci, którzy żyją piłką 24 godziny na dobę czy raczej profesjonaliści myślący o futbolu jako zawodzie?

Wiadomo, że piłka to biznes, spekulacje, jak zrobić karierę i to jak najszybciej. Lubię Cristiano Ronaldo, bo pracuje i chce być wręcz maszyną do grania. Uwierzył w to, tego się trzyma. Reklamy i żel na włosach nie przeszkadzają, o ile się nie zapomni o grze w piłkę.

Mam wrażenie, że ludzie kochają naszą T-Mobile Ekstraklasę, okazuje się, że kibiców przybywa. Lech na rundę finałową sprzedawał karnety w ekspresowym tempie.

I rzeczywiście w Poznaniu już przez parę ładnych lat na frekwencję nie można narzekać. A odnośnie ekstraklasy, to podoba mi się robota ekipy Canal +, sposób, w jaki komentują i przygotowują materiały z piłkarskich boisk. Świetną pracę wykonują również ludzie, którzy produkują mecz Ekstraklasy (spółka LIVE PARk - przyp. red.). Potrafią stworzyć show. Nasza liga na pewno ma swój urok i liczę, że będzie się nadal rozwijać.

Pana zdaniem reforma rozgrywek to dobry pomysł?

Dla mnie to zupełna nowość. Może ten system pomoże jakoś się zbliżyć do Europy? Zobaczymy. Jestem pewny, że jeśli bylibyśmy dziś na miejscu Legii, to w Poznaniu byłby to temat większości rozmów, każdy „dryndziarz” tym zaczynałby rozmowę z klientem.

A kogo może pan wyróżnić po części zasadniczej sezonu?

W Kolejorzu lubię Gergo Lovrencsicsa – zawsze kiedy ma piłkę, coś się dzieje. Trochę mi przypomina Sławka Peszkę. Może sposób gry ma nieco inny, ale jest ciekawą postacią, również potrafi „szarpnąć” na skrzydle. Za odkrycie sezonu uznaję Dawida Kownackiego. Oby podążał tą drogą i się rozwijał, podobnie Karol Linetty. Świetny w rozegraniu piłki jest Kasper Hamalainen. A na kogo z innych drużyn zwróciłbym uwagę? Na pewno na Marcina Robaka. O tym zawodniku można śmiało powiedzieć, że ma ciąg na bramkę. Teraz udowadnia to w Pogoni i zasługuje na szacunek.

Wygląda na to, że Lech do końca fazy finałowej będzie gonił Legię? Emocji na pewno nie zabraknie.

Zawsze trzeba wierzyć. Lech ma potencjał, udowadnia to wysokimi wygranymi. Niestety szkoda wpadek, szczególnie takich, jak z Pogonią. Tak czy inaczej, u mnie wciąż jest wiara w Lecha. W dodatku pięć punktów Legii zabrał system (śmiech). W każdym razie cały czas trzymam kciuki za Kolejorza, już nawet zdążyłem wybaczyć przegraną w naszym „Gran Derbi”, czyli w starciu z Legią na Łazienkowskiej.

Może za rzadko zwraca się uwagę na fakt, że w Lechu jest młoda kadra, co może mieć wpływ na wyniki?

Ta promocja młodych graczy podoba mi się. Można krytykować Rumaka za różne decyzje, ale na pewno daje szanse młodym. Za to trzeba go chwalić. Ze swojej kadry zawsze wyciska maksimum, Lech gra widowiskowo. Jestem jak najbardziej za!

Mimo że Lech cały czas jest w czołówce, chce nawet gonić Legię, to trener Mariusz Rumak był mocno krytykowany. Może niesłusznie?

Trzeba mieć świadomość, że dzisiaj to nie sam szkoleniowiec decyduje o powodzeniu projektu. Na to wpływają tak naprawdę różne czynniki, chociażby polityka transferowa klubu i inne historie. Uważam, że Rumak jest naprawdę niezły, gra takimi zawodnikami jakich ma, daje szanse wychowankom. Nie tylko trener jest winny sukcesom i porażkom. Należy na to zwrócić uwagę.

Chciałbym zapytać o krytykę, z jaką dość często spotykają się sportowcy. Niektórzy reagują bardzo impulsywnie, jak chociażby ostatnio Jerzy Janowicz. Czy kibic albo dziennikarz nie może wyrazić swojego niezadowolenia i skrytykować?

Dostali szansę i wygrali los na loterii, więc wymaga się od nich – myślę, że tak postrzega rzeczywistość przeciętny kibic. Pytanie, jak na to patrzą zawodnicy? Moim zdaniem Janowicz powinien wyluzować. Małysz, kiedy przegrywał, nie zadzierał nosa, dlatego kibice go kochali zawsze. Krytyków zawsze jest na pęczki, ale trzeba wszystkich szanować. Również fanów, bo oni mimo wszystko dają siłę i kiedyś pochwalą.

Czy w fazie finałowej można spodziewać się pana na poznańskim stadionie, czy jednak obowiązki zawodowe na to nie pozwolą?

Mam karnet, jednak z obecnością może być różnie. Bardzo często w weekendy koncertuję. Staram się być na bieżąco i czytam newsy o Lechu w Internecie.

Ostatnie przedsięwzięcia to znak, że jest pan otwarty na różne gatunki muzyczne?

Rzeczywiście, jestem zaangażowany w projekty popowe, oparte na duetach i na szukaniu młodych talentów. Obecnie koncertuję z Natalią Szroeder i współpracuję z Mateuszem Grędzińskim, uczestnikiem The Voice of Poland. Nagraliśmy razem singiel „Czarne chmury”. Już nie mogę się doczekać trasy. I obowiązkowo będę miał wędkę w aucie, czasem gramy blisko fajnego jeziorka i wyskoczę na ryby (śmiech).

Rozmawiał Hubert Maćkowiak

Foto: W. Sierakowski FOTO SPORT

Foto: Agencja Artystyczna Gorgo Music


News

15. kolejka w obiektywie

2019.11.12

News

Połowa przed przerwą... 15. kolejka (niedziela)

2019.11.10

News

Ekstraklasa dostępna na platformie Onefootball w Niemczech, Austrii i Szwajcarii

2019.11.08

News

Na dwóch filarach

2019.11.08

News

Start półmetka... 15. kolejka (piątek)

2019.11.07

News

Sędziowie 15. kolejki

2019.11.07
News

Pauzujący i zagrożeni 15. kolejki

2019.11.07
News

14. kolejka w obiektywie

2019.11.06
Używamy cookies w celach świadczenia usług, reklamy i statystyk. Korzystanie z witryny oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu. Polityka Prywatności X