

Dwaj trenerzy derbowych rywali z meczu KGHM Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław, Martin Sevela i Vitezslav Lavicka, przez nieco siedemnaście lat byli rodakami z Czechosłowacji. Dziś to już starcie przedstawicieli dwóch osobnych nacji. Mimo tego nadal sporo wydarzeń z kariery ich łączy
- Za granicą bywam w czeskich Tatrach - śpiewał Bogdan Łazuka w piosence "Bohdan trzymaj się". Jak ktoś dosadnie określił - ten tekst to jednocześnie "skrócony poradnik jak dostać w zęby od Słowaka". Nie bez powodu. Najwyższe pasmo Karpat trafiło przecież nawet do tytułu słowackiego hymnu "Nad Tatrou sa blyska" i stanowi jeden z symboli tego stosunkowo młodego państwa.
W Polsce jednak nadal zdarza się pomylić te dwa kraje lub połączyć w jeden. Taki lapsus zdarzył się choćby byłemu selekcjonerowi reprezentacji Polski Franciszkowi Smudzie, opisującemu rywali biało-czerwonych na EURO 2012. To pozostałość po długoletniej obecności na południowych rubieżach Czechosłowacji. Choć nawet wtedy słowo "futbol" w obu językach miało inną pisownię (fotbal i futbal), co przeczy popularnej tezie o braku różnic między tymi narzeczami.
CZESKI I SŁOWACKI ZACIĄG
Sezon 2004/2005. Po mistrzostwo Polski sięga Wisła Kraków prowadzona przez Czecha Vernera Lickę, srebro przypada zaś w udziale Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski pod wodzą Słowaka Dusana Radolskiego. Kilka dziesięcioleci wcześniej Czesi i Słowacy stali zaś w pierwszej linii wśród nauczycieli piłki w polskim sporcie obok Węgrów, czy Austriaków. Jeszcze w latach międzywojennych w rejestrze trenerów figurowali między innymi Frantisek Kożeluh - brat wielokrotnego zwycięzcy wielkiego szlema Karela, - Otakar Skvajn, Emil Loeby, Rudolf Krenek albo Josef Ferenczi.
Szczyt potęgi przypadł zaś na lata 60. i 70., gdy po wielkie sukcesy tak na krajowej, jak i europejskiej arenie sięgali Czech Jaroslav Vejvoda w Legii Warszawa oraz Słowak Michal Vican z Ruchu Chorzów. Ba! Nawet dla słynnego Gezy Kalocsaya z Górnika Zabrze, powszechnie uważanego za Węgra, to Czechosłowacja była pierwszą reprezentacją i z nią zdobył wicemistrzostwo świata w roli piłkarza w 1934 roku. Wielu piłkarzy tej drużyny wspominało, jak mówił do nich specyficzną mieszanką słowackiego, węgierskiego i niemieckiego.
Najsłynniejsi trenerzy z Czech i Słowacji w Ekstraklasie
| IMIĘ I NAZWISKO | KRAJ | KLUBY | NAJWYŻSZE MIEJSCE |
| Jan Kocian | Słowacja | Ruch Chorzów, Pogoń Szczecin | 3. (2013/14) |
| Josef Kuchynka | Czechy | Garbarnia Kraków, Wisła Kraków | 1. (1949, 1950) |
| Verner Licka | Czechy | Polonia Warszawa, Górnik Zabrze, Wisła Kraków, Dyskobolia Grodzisk Wlkp | 1. (2004/05) |
| Dusan Radolsky | Słowacja | Dyskobolia Grodzisk Wlkp, Ruch Chorzów, Polonia Warszawa, Bruk-Bet Termalica Nieciecza | 2. (2004/05) |
| Jaroslav Vejvoda | Czechy | Legia Warszawa | 1. (1968/69) |
| Michal Vican | Słowacja | Ruch Chorzów | 1. (1974) |
Szczególną renomą Czesi i Słowacy cieszyli się jednak głównie w Krakowie. Przez większą część mistrzowskiego sezonu 1948 Cracovię prowadził Karel Prucha. W dwóch kolejnych edycjach złoto zdobywała zaś Wisła pod wodzą Josefa Kuchynki. Potem prowadził ją jeszcze Karel Finek, a nawet były selekcjoner reprezentacji tego kraju Karel Kolsky. Aż na początku lat 90. ster objął we władanie Karol Pecze. Kiedy zaczynał pracę pod Wawelem - w lipcu 1992 roku - był jeszcze obywatelem Czechosłowacji. Sześć miesięcy później dokonał się jednak rozpad tego kraju, końcowy akord tak zwanej "aksamitnej rewolucji", czyli pokojowego rozwodu Czechów i Słowaków. Toteż kadencję kończył już jako przedstawiciel drugiej z tych nacji.
Z MYŚLNIKIEM LUB BEZ
Kilkanaście miesięcy wcześniej przez Czechosłowację przetoczyła się dyplomatyczna wojna o myślnik. Słowacy chcieli równorzędnego statusu w pisowni nazwy kraju dlatego żądali zmiany z "Ceskoslovensko" na "Cesko-Slovensko". Ostatecznie uchwalono, że na terenie Czech nadal będzie używana stara wersja, Słowacy zaś zaczęli posługiwać się swoją propozycją. Stąd liga czechosłowacka na koniec istnienia była w ojczyźnie nazywana dwojako: Československá fotbalová liga i Česko-slovenská futbalová liga.
Trzydziestoletni Vitezslav Lavicka wchodził już wtedy powoli w swój końcowy etap kariery piłkarskiej. W ostatnim sezonie funkcjonowania ligi czechosłowackiej w barwach przedostatniej drużyny w klasyfikacji końcowej, Bohemians Praga, zagrał w sumie dwanaście razy i strzelił jednego gola. Za nim były jednak sezony dużo bogatsze w sukcesy. W siedmiu z ośmiu edycji między 1983/1984, a 1990/1991 tylko raz nie wywalczył mistrzostwa Czechosłowacji. Akurat wtedy na rok odszedł ze Sparty Praga do Rudej Hvezdy Cheb, gdzie zetknął się między innymi z przyszłym wicemistrzem Europy - Radkiem Drulakiem. Częściej od niego na najwyższym stopniu podium stawali tylko Josef Masopust, Ladislav Novak, Svatopluk Pluskal i Frantisek Safranek.

Także i Martin Sevela w czasach kariery piłkarskiej zdobył mistrzostwo kraju. Jednak miało to miejsce już w niepodległej Słowacji. W ostatnim sezonie istnienia ligi czechosłowackiej (lub czecho-słowackiej, jak kto woli) Martin Sevela był dopiero dojrzewającym juniorem w Interze Bratysława. Choć trener tego klubu, legenda słowackiej piłki Jozef Adamec dał szanse występu w tamtych rozgrywkach jego rówieśnikowi Peterowi Mrazowi, czy ledwie rok starszemu Karolowi Schulzowi. Obecny szkoleniowiec KGHM Zagłębia Lubin zapracował na występ w najwyższej lidze dopiero dwa lata po rozpadzie federacji.
Obaj szkoleniowcy w swoich krajach wygrywali mistrzostwo także już jako szkoleniowcy. Martin Sevela został dopiero trzecią osobą w historii - po Ladislavie Pecce i Samuelu Slovaku - który zdobył ten tytuł na Słowacji w obu rolach. Dwukrotnie wygrał go wszak po przejściu na ławkę z AS Trenczyn i raz ze Slovanem Bratysława. Pod względem liczby takich trofeów w swoim kraju Lavicka ustępuje mu jednym sukcesem. W 2006 roku triumfował ze Slovanem Liberec, osiem lat później był najlepszy ze Spartą Praga. Sevela wywalczył także więcej krajowych pucharów od najbliższego konkurenta (3-1).
MIŁOŚNICY HOKEJA
W czasach piłkarskich obaj nie mieli więc okazji do rywalizacji w oficjalnych starciach. Podobnie jak i już w roli szkoleniowców. Trzeba było dopiero 9. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy, by ci dwaj "byli rodacy" mogli skonfrontować swój kunszt. Był to jednocześnie debiut Martina Seveli w Ekstraklasie. I ta rywalizacja zakończyła się - jak przystało na krajan Jaromira Jagra i Miroslava Satana - hokejowym wynikiem: 4-4. Dzięki temu Słowak stojący na czele Miedziowych został pierwszym szkoleniowcem, którego drużyna w debiucie w najwyższej polskiej lidze strzeliła co najmniej cztery gole od Mariusza Lewandowskiego także w grudniu 2017 roku (KGHM Zagłębie 4:2 Bruk-Bet Termalica Nieciecza).
???? #ŚLĄZAG
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) September 21, 2019
NIESAMOWITE! pic.twitter.com/mwOcly0nja
W swych pierwszych piętnastu potyczkach Sevela łącznie zdobył 21 punktów, co daje średnią 1,4/mecz. Zanotował tyle samo zwycięstw co porażek (po 6), a także identyczną liczbę goli strzelonych co straconych (po 20). Najwyższe triumfy, odniesione dwiema bramkami, zaliczył w rywalizacji z ŁKS Łódź (3:1) i Górnikiem Zabrze (2:0).
Vitezslav Lavicka natomiast odkąd zasiada w fotelu trenera obecnego klubu przegrywa punktową rywalizację z zaledwie dwoma kolegami po fachu - Waldemarem Fornalikiem oraz Michałem Probierzem. Jego zespół zdobył 65 punktów, czyli średnio - 1,63/mecz. To za jego czasów Śląsk Wrocław ustanowił nawet swój rekord najdłuższej serii zwycięstw w Ekstraklasie (6 meczów). Łącznie drużyna ze stolicy Dolnego Śląska wygrała pod wodzą Czecha 18 z 40 rozegranych spotkań (45%), w 11 starciach poniosła porażki i tyle samo zremisowała. Najwyższe zwycięstwo odniosła w rywalizacji z Arką Gdynia (4:0). Ponadto trzynaście razy jego zawodnicy kończyli zmagania bez straty bramki.