

W tytule mowa nie tylko o geografii, ale przede wszystkim o odległości w tabeli między piątkowymi rywalami. Piasta Gliwice i Cracovię w klasyfikacji sezonu dzieli jeden punkt. Dystans między Pogonią Szczecin, a ŁKS Łódź jest... dwadzieścia sześć razy większy!
Kiedy istniał format ESA 37 te drużyny za każdym razem w fazie finałowej grały w tej samej połowie tabeli - trzy razy była to Grupa A (2015/2016, 2018/2019, 2019/2020), cztery razy zaś Grupa B. Gdyby ten system był kontynuowany, istniałaby spora szansa, że również teraz przyszłoby im rozegrać trzecie spotkanie. Plasują się bowiem dwie lokaty od siebie. Dzieli ich zaś jeden punkt w tabeli. Piast Gliwice w sześciu ostatnich meczach chronologicznie zanotował najpierw dwa remisy, potem dwa zwycięstwa, 2024 rok otworzył zaś dwiema porażkami. Pasy zdobyły natomiast siedem z dziewięciu możliwych punktów w trzech ostatnich meczach ze znakomitym bilansem bramkowym - 9:1.
Przez te częste spotkania w fazie finałowej Cracovia została najczęstszym rywalem Piasta Gliwice w historii występów w Ekstraklasie. Zmierzyły się na tym szczeblu już 32 razy. Z tego Pasy wygrały w jedenastu starciach. Śląski zespół okazał się natomiast górą w czternastu spotkaniach. To ich najlepszy rezultat z jakimkolwiek przeciwnikiem w elicie. Piłkarze spod Wawelu byli też zresztą pierwszą ekipą, z którą Piast zmierzył się na najwyższym poziomie rozgrywkowym. W 2008 roku wygrał 2:0 w debiucie. Obecnie gliwiczanie legitymują się wynikiem dziesięciu punktów w czterech ostatnich meczach z Cracovią. Imponująco wygląda też dorobek ich szkoleniowca. Aleksandar Vuković zanotował w siedmiu swoich starciach w roli trenera przeciwko Pasom ma sześć zwycięstw i jeden remis.
WARTO WIEDZIEĆ:
Piast Gliwice od 04.10.2020 nie przegrał w Ekstraklasie meczu różnicą większą niż 2 gole (112 meczów z rzędu - najdłuższa seria obecnie)
Paweł Jaroszyński (Cracovia) - oddał 4 celne strzały i strzelił 3 gole w tym sezonie
Więcej informacji: tutaj
Z dwóch różnych perspektyw można spoglądać na statystyki przed tym meczem. Z historycznego punktu widzenia, rysuje się spora szansa dla gości. W szesnastu ostatnich meczach rozegranych z Pogonią Szczecin w Ekstraklasie wygrali dziewięć razy, sześć potyczek zakończyło się remisami i ledwie raz zeszli z boiska bez punktów. W pięciu poprzednich starciach z Portowcami stracił zaledwie jednego gola. Również w bilansie ogólnym różnica na korzyść Rycerzy Wiosny jest przytłaczająca. W bezpośrednich starciach zwyciężają ponad dwa razy częściej niż szczeciński konkurent (31-14).
Teraźniejszość jednak stoi po stronie zespołu Jensa Gustafssona. W samym 2024 roku wygrali dwa spotkania z bilansem bramkowym 5:0. Dorzucając ostatnie spotkanie przed przerwą zimową ich seria wynosi trzy zwycięstwa z rzędu, co - ex aequo z Górnikiem Zabrze - jest najlepszym wynikiem w stawce. Przede wszystkim ŁKS ma się czego bać ze strony ofensywy Portowców. To właśnie oddali najwięcej strzałów - zarówno ogółem (350), jak i celnych (116). Za siedem poprzednich spotkań ich bilans zawiera 47 prób posłanych w światło bramki (średnio - 6,71). W piętnastu ostatnich starciach strzelili 36 goli, co daje średnią 2,4/mecz. U siebie z kolei w tym sezonie legitymują się wynikiem 2,1 gola/mecz, a za siedem poprzednich potyczek - aż 2,71 gola/mecz! Sam Kamil Grosicki miał udział przy szesnastu trafieniach. To dwa więcej niż uzyskała cała ekipa Rycerzy Wiosny...
WARTO WIEDZIEĆ:
Na stadionie Pogoni Szczecin w tym sezonie pada średnio 3,9 gola
Piłkarze ŁKS Łódź w 4 ostatnich meczach zablokowali 31 strzałów rywali
Więcej informacji: tutaj