

A przecież wydawało się, że tym razem misja ma wszelkie szanse powodzenia. Arka przystępowała do starcia jako lider Grupy B, podczas gdy Lechia miała minimalną przewagę nad strefą spadkową. W dodatku przed dzisiejszym meczem żadna z sześciu ostatnich przyjezdnych drużyn w Gdyni nie zdobyła choćby jednej bramki!
I zaczęło się od prowadzenia faworytów. Najlepszy egzekutor karnych w lidze, Mateusz Szwoch, pewnie wykorzystał "jedenastkę". Zakończył tym samym serię dwunastu meczów z rzędu bez straty bramki Dusana Kuciaka w rundach finałowych Ekstraklasy, a zarazem siedmiu meczów z rzędu z takim osiągnięciem Lechii Gdańsk.
Jeszcze surowiej obeszli się jednak goście z passą Arki. Najpierw Steven Vitoria, a potem Flavio Paixao położyli kres czystemu kontu gdynian u siebie w tym roku. Portugalczyk trafił do siatki Arki po raz piąty w tym sezonie! W każdym meczu z derbowym rywalem w bieżących rozgrywkach trafiał minimum raz. W II połowie gole już nie padły.
To druga wygrana Lechii nad Arką w przeciągu tygodnia i czwarta z rzędu. Nigdy dotąd także nie przegrała w derbach rozgrywanych w Ektraklasie z tym przeciwnikiem.
ARKA GDYNIA 1:2 LECHIA GDAŃSK
(Mateusz Szwoch - Steven Vitoria, Flavio Paixao)
fot. 400mm.pl