

W tej kolejce zmierzą się ze sobą w bezpośrednim starciu Podbeskidzie Bielsko-Biała i Warta Poznań. Dokonania obu tych zespołów, jak też trzeciego z beniaminków, Stali Mielec, w ostatnich miesiącach wyglądają bardzo podobnie. Wspólny awans do elity, trener-debiutant na tym szczeblu, jedno zwycięstwo w Ekstraklasie i gole strzelane niemal wyłącznie przez Polaków.
"BILA" JAK PIĄTEK
Podbeskidzie Bielsko-Biała może nie zaczęło najlepiej tego sezonu. Jako trzeci zespół od końca zawodnicy Krzysztofa Brede opucili grono ekip bez wygranej w bieżących rozgrywkach. Za to mecze z ich udziałem przykuwały na pewno oko nawet przygodnego kibica. To spotkaniach drużyny spod Klimczoka padało bowiem najwięcej goli. Jeszcze przed ostatnią kolejką średnia bramek na mecz w przypadku tego klubu wynosiła aż 4,6 gola! Nawet pomimo skromnego rezultatu 1:0 odnotowanego w poprzednim starciu, do dziś wartość ta nie spadła poniżej 4. To zasługa tyleż nieskutecznej defensywy - Podbeskidzie ma najwięcej straconych bramek w lidze - co całkiem nieźle funkcjonującego ataku. W tym momencie Górale plasują się w górnej połowie stawki pod względem liczby uzyskanych trafień (8).
Całość tego dorobku należy zaś własnie do polskich zawodników - Kamila Bilińskiego, Aleksandra Komora, Karola Danielaka, Tomasza Nowaka i Michała Rzuchowskiego. Dzięki temu gracze Krzysztofa Brede obecnie plasują się jednocześnie na pierwszej pozycji pod względem zdobytych bramek przez rodzimych piłkarzy w obecnym sezonie. Pierwszy z tej plejady przedstawicieli bielszczan to dziś jednocześnie najskuteczniejszy Polak całego trwającego sezonu. Na koncie Bilińskiego znajduje się dokładnie połowa wszystkich goli Podbeskidzia. W zeszłej edycji zmagań najlepsi jego rodacy na tym samym etapie zmagań (Dominik Furman, Artur Sobiech, Łukasz Sekulski, Paweł Brożek) mieli na koncie ledwie po trzy trafienia. Lepszy wynik jako ostatni osiągnął zaś Tomasz Frankowski w edycji 2011/2012 (6 goli). Od tego czasu aż do Bilińskiego jeszcze tylko sześciu Polakom - między innymi Krzysztofowi Piątkowi - udawało się dobrnąć do pułapu obecnie znajdującego się w posiadaniu napastnika bielszczan.
OSTATNI POLACY Z CO NAJMNIEJ 4 GOLAMI PO 6. KOLEJCE SEZONU EKSTRAKLASY
| ZAWODNIK | SEZON | GOLE PO 6 KOLEJKACH |
| Kamil Biliński (Podbeskidzie Bielsko-Biała)) | 2020/2021 | 4 |
| Patryk Tuszyński (KGHM Zagłębie Lubin) | 2018/2019 | 4 |
| Jakub Świerczok (KGHM Zagłębie Lubin) | 2017/2018 | 4 |
| Krzysztof Piątek (Cracovia) | 2017/2018 | 4 |
| Michał Przybyła (Korona Kielce) | 2015/2016 | 4 |
| Damian Chmiel (Podbeskidzie Bielsko-Biała) | 2014/2015 | 4 |
| Marek Saganowski (Legia Warszawa) | 2012/2013 | 4 |
| Tomasz Frankowski (Jagiellonia Białystok) | 2011/2012 | 6 |
| Andrzej Niedzielan (Korona Kielce) | 2010/2011 | 7 |
| Tomasz Frankowski (Jagiellonia Białystok) | 2010/2011 | 4 |
| Marcin Żewłakow (GKS Bełchatów) | 2010/2011 | 4 |
W sezonie 2020/2021 drugie miejsce w zestawieniu najskuteczniejszych Polaków (ex aequo z Marcinem Cebulą z Rakowa Częstochowa) po sześciu kolejkach zajmuje zaś inny z przedstawicieli beniaminków. Mowa tu o reprezentującym Stal Mielec - Mateuszu Maku. Piłkarz rodem z Suchej Beskidzkiej bowiem już trzy razy wpisał się na listę strzelców. Także w klasyfikacji kanadyjskiej na sześciu najwyżej rozstawionych polskich graczy połowa miejsc należy do przedstawicieli ekip świeżo po awansie - Bilińskiego i Łukasza Sierpiny (lider asystentów z 4 decydującymi podaniami) z Podbeskidzia Bielsko-Biała oraz Macieja Domańskiego (1 gol + 3 asysty) ze Stali Mielec.
"KONTROWERSYJNY" PROKIĆ
Podbeskidzie Bielsko-Biała nadaje zatem ton w rankingu zespołów z największą liczbą goli strzelonych przez Polaków w tym sezonie. Na drugim miejscu w tym zestawieniu plasuje się zaś drugi z beniaminków - Stal Mielec. Pytanie tylko - czy wspólnie ze Śląskiem Wrocław oraz Wisłą Płock, czy też samodzielnie? Rozbieżność wynika z obywatelstwa przypisanego Andrei Prokiciowi. Rodowity Serb od kilku lat posługuje się polskim paszportem i do obecnej edycji zmagań PKO Bank Polski Ekstraklasy został zgłoszony właśnie jako przedstawiciel owej nacji. Gdyby więc przychylić się do tej formalnej perspektywy, to w Stali wszystkie siedem goli strzelili rodzimi gracze. Nawet i bez Prokicia w tym rejestrze sześć ostatnich trafień tej ekipy to wyłączne dzieło Polaków.
Warta Poznań na razie nie może równać się z pozostałą dwójką beniaminków pod względem dokonań pod bramką przeciwników. Zawodnicy Piotra Tworka bowiem tylko trzy razy wpisali się na listę strzelców. Ale i ona, podobnie jak Podbeskidzie Bielsko-Biała i - przy zaliczeniu Prokicia - Stal Mielec legitymuje się 100% pod względem trafień uzyskanych przez Polaków. Zdobyli je dla ekipy z Wielkopolski: Bartosz Kieliba, Aleks Ławniczak i Łukasz Trałka.
Ten ostatni, weteran ligowych boisk, brał nawet udział we wszystkich akcjach bramkowych Warciarzy w tym sezonie, zaliczając poza golem jeszcze dwie asysty. Tym samym wszystkie punkty w klasyfikacji kanadyjskiej Zielonych należą właśnie do Polaków. W Stali Mielec ten współczynnik także wynosi 100% (lub 91% przy zaliczeniu Prokicia do obcokrajowców), a w szeregach Górali zaledwie 1 z 15 punktów został oddany stranierim (asysta Holendra Desleya Ubbinka), co daje 93,3% udziału rodzimych zawodników w zdobyczach bramkowych ekipy spod Klimczoka! Z klubów obecnych w najwyższej polskiej lidze także w ubiegłej edycji zmagań równa beniaminkom jest tylko Wisła Płock (100%).

Maciej Domański miał udział przy 4 z 7 goli Stali Mielec w tym sezonie
POLSKIE KADRY
Przynajmniej w przypadku Warty Poznań i Stali Mielec takie rezultaty nie dziwią. Już w poprzednim sezonie, gdy oba kluby walczyły na zapleczu elity, ich rezultaty ofensywne zależały bowiem w głównej mierze od formy polskich zawodników. W Stali Mielec poza rodzimymi graczami trzy trafienia zaliczył Andreja Prokić, a dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Chorwat Josip Soljić. To mniej niż 9% całego dorobku drużyny, a odejmując jedzcze dokonania Prokicia - zaledwie 3,5%. W przypadku Warciarzy osiągnięcie okazało się jeszcze bardziej imponujące, bo wszystkie gole tej ekipy w odsłonie 2019/2020 1. Ligi strzelili Polacy!
A któż miałby trafiać, można powiedzieć, skoro jedynym stranierim w talii trenera Piotra Tworka był Ukrainiec Serhij Napołow, wystawiony do gry łącznie przez 588 minut (19,2% możliwych do rozegrania)? Warta Poznań ten swój charakter utrzymała przy budowie składu do walki w elicie. Dziś bowiem jedynymi zawodnikami w 28-osobowej kadrze spoza Polski są Fin Robert Ivanov oraz Hiszpan Mario Rodriguez. Ten drugi został we wrześniu dopiero trzecim obcokrajowcem w historii występów Warty Poznań w Ekstraklasie. Na razie na jego koncie znajdują się jednak zaledwie 33 minuty. Oznacza to, że czasowy udział obcokrajowców w występach Warty w tym sezonie wynosi... 0,7%! Przedstawiciel Kraju Tysiąca Jezior bowiem nadal czeka na debiut.
414 meczów @WartaPoznan w #Ekstraklasa i tylko trzech obcokrajowców! ????
— PKO BP Ekstraklasa ???? (@_Ekstraklasa_) September 22, 2020
???????? Mario Rodriguez
???????? Mykoła Sycz
???????? John Phiri pic.twitter.com/iiAyrfHnFJ
Znacznie kadrę z obcokrajowców odchudziła natomiast Stal Mielec. Nie ma już Słowaków Lukasa Bielaka i Martina Dobrotki, a także Chorwatów Josipa Barisicia oraz Josipa i Kristijana Soljiciów. Został tylko Prokić, latem zaś ściągnięto do niego Fina Petteriego Forssela i Czecha Martina Susa. Pierwszy z nich zarejestrowany jest jednak jako Polak. Formalnie więc zagranicznymi paszportami w zgłoszeniu do tych rozgrywek legitymują się podobnie jak w przypadku Warty dwaj piłkarze. Obaj beniaminkowie są więc zespołami z najmniejszą liczbą zagranicznych zawodników w obecnie zgłoszonych kadrach (nawet przy ewentualnym doliczeniu Serba z polskim paszportem w Stali). Z pozostałych klubów numerem jeden jest Górnik Zabrze (6)
Podbeskidzie Bielsko-Biała obecnie plasuje się tu na piątym miejscu (ex aequo z Wisłą Płock). Pod Klimczokiem jednak liczba obcokrajowców jest już znacznie wyższa niż u towarzyszy "beniaminkowej" doli. W składzie znajduje się bowiem aż ośmiu takich zawodników, z czego pięciu zaprezentowało się już w połowie rozegranych kolejek. Na razie mimo tego nie odgrywają w ofensywie znacznej roli, ale ten wskaźnik może drgnąć po powrocie do pełnego zdrowia Chorwata Marko Roginicia, wicekróla strzelców wśród graczy Podbeskidzia w zeszłej edycji zmagań.