
Przez wiele tygodni mówiło się o powodach absencji Artura Boruca w bramce Legii. Jego motywacjach i tym, jak wpływają one na drużynę mistrzów Polski. Powrót do bramki zapowiedziany subtelnymi publikacjami w mediach społecznościowych był jednak szczęśliwy. Legia wygrała, a Boruc m
To nie czas i miejsce, by nadawać prawdziwość, którejś z plotek krążących po stolicy, dotyczących realnych powodów absencji Artura Boruca. Wiemy natomiast jedno i jest to fakt niepodważalny, z Borucem w bramce Legia zyskuje pewność, której nie dawali jej, ani Cezary Miszta, ani Kacper Tobiasz. I oczywiście nie jest tak, że postawa w bramce powyższej trójki determinuje ostateczny wynik i na postawę golkiperów można zrzucić winę za ostatnie wyniki warszawian.
Niemniej, symboliczna była interwencja 41-latka w ostatniej akcji meczu z Jagiellonią Białystok po niefortunnie mocnym zgraniu piłki przez Kacpra Skibickiego, które mogło skończyć się golem samobójczym i ostatecznie stratą bardzo ważnych punktów, i przedłużeniem serii braku ligowych zwycięstw. Boruc zareagował natychmiastowo. Wybronił strzał i chwilę później razem z drużyną mógł głośno odetchnąć i cieszyć się z pierwszych od dawna trzech ekstraklasowych punktów.
Wymowna była reakcja wielu stołecznych kibiców w mediach społecznościowych, którzy wieszczyli, że z innym golkiperem Legia by punkty straciła. Tego nikt nie rozstrzygnie, natomiast przy rozgrzanej do czerwoności publice Legii, każdy minimalnie niespójny i niepewny element może wzbudzić brak zaufania. Trzeba być ostrożnym i dbać o każdy detal. Artur Boruc tę pewność w bramce zapewnia. Ciekawi jesteśmy jak długo, ale nie ma wątpliwości, że przy obecnym miejscu w tabeli ważne są nie tylko cele końcowe, ale również te krótkoterminowe. Boruc jako legenda klubu może być strażnikiem ich spełnienia.
- Mam nadzieję, że to będzie ten krok, a od tego momentu będziemy prezentować się lepiej. Jestem kibicem Legii, kibicuję jej bez względu na to, czy wygrywa, czy przegrywa. Oczywiście kibice są rozgoryczeni, to trudne momenty dla całego klubu – mówił Boruc w pomeczowym wywiadzie dla telewizji Canal+. I dodawał w kwestii nastawienia zespołu: - Jestem przekonany, że charakteru w naszej szatni nie brakuje. Jakości też, ale na razie jej nie pokazaliśmy. Czemu często na mnie się wskazuje jako tego, kto ma charakter? Ja tu byłem, znowu jestem, mam świadomość, co to znaczy grać w Legii. Przychodzi wielu zawodników, którzy o tym nie mają pojęcia. Ja im pokazuję z jakim zaangażowaniem można grać dla Legii.
Seria niezwykle ważnych spotkań z Cracovią i Spartakiem Moskwa w Lidze Europy da nam odpowiedź w jakiej formie znajduje się Legia, i czy faktycznie Artur Boruc był elementem, który daje tej drużynie w najgorszych momentach spokój i przynosi – wyśmiewane w dyrektorskich salonach – piłkarskie szczęście.