

Do 21. kolejki dwóch zawodników osiągnęło dwucyfrowy dorobek strzelecki w tym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy. Czterech kolejnych od tego progu dzieliło zaś już tylko trafienie. Wśród nich znalazł się też najskuteczniejszy Polak* zmagań - Kamil Biliński.
To nie jest modelowa kariera. Do najwyższej polskiej ligi wchodził jako dwudziestoletni wicekról strzelców IV ligi dolnośląskiej w barwach rezerw Śląska Wrocław i król strzelców Młodej Ekstraklasy. W pierwszych dwudziestu starciach na najwyższym szczeblu już w barwach głównego zespołu nie potwierdził jednak możliwości snajperskich, trafiając tylko raz. Choć trzeba przyznać, że Ryszard Tarasiewicz dał mu szansę łącznie jedynie przez 269 minut. A później na długie lata zniknął z radarów orbitując na niższych poziomach rozgrywkowych. Niespodziewanie odnalazł się na Litwie, gdzie zdobył i tytuł króla strzelców i trzy najważniejsze trofea krajowe (mistrzostwo, puchar i superpuchar). Nieźle szło mu też w Rumunii (16. lidze Europy) - 15 goli w 43 meczach (średnio 0,35/mecz), ale już po powrocie do Polski obniżył skuteczność (21 goli dla Śląska w 81 spotkaniach, średnio - 0,26/mecz).
Niedługo potem znów wyjechał nad Bałtyk, tym razem do Łotwy (w barwach Riga FC strzelił nawet gola w eliminacjach Ligi Europy z Piastem Gliwice), a na początku 2020 roku odnalazł się w rywalizującym w Fortuna 1. Lidze Podbeskidziu Bielsko-Biała. Tam jednak jego dorobek ograniczył się do dwóch goli w dwunastu starciach. Obecnie jednak wyrósł na czołowego snajpera rozgrywek PKO Bank Polski Ekstraklasy.
NAJSKUTECZNIEJSZY POLAK
Powszechnie znany jest przypadek Marcina Robaka, który po "trzydziestce" strzelił aż 94 ze swych 120 goli w najwyższej polskiej lidze. Kto wie, czy w jego ślady nie podąży - przynajmniej w pewnym stopniu - właśnie Kamil Biliński. "Bila" znajduje się już tylko dwa trafienia od swego najlepszego osiągnięcia w karierze w najwyższej polskiej lidze, a przed nim jeszcze dziewięć kolejek.
Właśnie Marcin Robak pozostaje ostatnim rodzimym królem strzelców Ekstraklasy (2016/2017). Trzy kolejne edycje zawsze padały już łupem obcokrajowców, a najskuteczniejsi Polacy gościli kolejno na miejscach: 3. (Krzysztof Piątek - 2017/2018), 2. (Marcin Robak - 2018/2019) i 4. (Jarosław Niezgoda - 2019/2020). Poprzednia kampania była w ogóle wyjątkowo przeciętna jeśli chodzi o wyczyny snajperskie zawodników znad Wisły. Poza Niezgodą (grającym tylko do grudnia) jeszcze tylko Piotr Parzyszek osiągnął dwucyfrowy dorobek bramkowy. Również w bieżącej odsłonie rozgrywek zdaje się, że najcenniejsza korona bezpowrotnie uciekła. Tomas Pekhart ma bowiem już sześć goli przewagi nad Kamilem Bilińskim. "Bila" wciąż może jednak pokusić się choćby o "wicemistrzostwo" w tej klasyfikacji. Między nim, a Czechem znajduje się bowiem jeszcze tylko Jesus Imaz z jednym trafieniem na koncie więcej od napastnika Podbeskidzia.
Zawodnik Górali po zdobytych bramkach w dwóch ostatnich kolejkach otwiera zaś listę najskuteczniejszych Polaków w sezonie 2020/2021 PKO Bank Polski Ekstraklasy. Kamil Biliński zanotował bowiem już dziewięć goli. Bezpośrednio za nim w zestawieniu figuruje Jakub Świerczok z Piasta Gliwice (8). Najniższy stopień podium należy natomiast do bezpośredniego przeciwnika "Bili" z niedzielnego starcia - Mateusza Kuzimskiego z Warty Poznań (6). Odliczając trafienia z rzutów karnych byłby on zaś wiceliderem ogólnej klasyfikacji strzeleckiej. Ani razu bowiem nie wyegzekwował skutecznie "jedenastki" (raz pomylił się i strzelił gola po dobitce), w związku z tym, jego dorobek to wciąz 9 goli. Lepiej wypada pod tym względem jedynie Tomas Pekhart (11 goli bez karnych), a drugie miejsce z "Bilą" dzieli jeszcze Jesus Imaz. Pod względem liczby meczów ze zdobyczą bramkową plasuje się na 3. miejscu - także najwyższym z Polaków (7, tyle samo: Flavio Paixao i Jesus Jimenez).
Ma to COŚ! Kamil Biliński notuje 9. trafienie w sezonie!
— PKO BP Ekstraklasa ???? (@_Ekstraklasa_) March 15, 2021
⚽️ #STMPOD 0:1 pic.twitter.com/bJn2bxxerS
NAJWIĘKSZY UDZIAŁ W GOLACH
Po porażce z PGE FKS Stalą Mielec w miniony poniedziałek Podbeskidzie Bielsko-Biała zamyka ligową tabelę z punktem straty do Biało-Niebieskich oraz dwoma do Cracovii. Ma również najmniej goli strzelonych w całej stawce (21). W przeciwieństwie do duetu bezpośrednich przeciwników w rywalizacji o utrzymanie, ma jednak niebagatelny atut - czołowego snajpera ligi. Żaden z zawodników mielczan oraz Pasów nie zdołał bowiem przebrnąć bariery pięciu trafień, podczas gdy Górale mogą nieodmiennie liczyć na Kamila Bilińskiego.
Dzięki strzałom posłanym w sieci bramek w dwóch ostatnich kolejkach, to właśnie on został zawodnikiem z największym procentowym udziałem zdobytych bramek w całym dorobku swego klubu w bieżącej edycji zmagań w całej lidze. Do niego należy bowiem aż 42,9% goli strzelonych przez Podbeskidzie Bielsko-Biała w trakcie trwającego sezonu (9 z 21). Wyprzedził w ten sposób w tej kategorii lidera klasyfikacji snajperów - Tomasa Pekharta (40,5% goli Legii Warszawa). Poza nimi powyżej progu 35% plasują się jeszcze tylko Jesus Imaz (38,4% goli Jagiellonii Białystok) i Jesus Jimenez (36% goli Górnika Zabrze).
Nieco słabiej ten wynik wypada przy doliczeniu asyst. Biliński nie zaliczył dotąd bowiem jeszcze żadnego decydującego zagrania, wobec czego jego wynik wciąż pozostaje na poziomie 42,9%. Tu lepiej wyglądają dokonania Jesusa Imaza (gol lub asysta przy 53,8% dorobku Jagiellonii Białystok), Mateusza Szwocha (44,4% w Wiśle Płock), a także Macieja Domańskiego (43,4% w PGE FKS Stali Mielec).
Po #STMPOD Kamil Biliński (@TSP_SA) ma największy udział goli strzelonych w łącznym dorobku klubu w tym sezonie @_Ekstraklasa_:
— Wojtek Bajak (@WoBaj) March 15, 2021
1. Kamil Biliński - strzelił 42,9%⚽Podbeskidzia
2. Tomas Pekhart - 40,5%⚽ Legii
3. Jesus Imaz - 38,4%⚽ Jagiellonii
4. Jesus Jimenez - 36%⚽ Górnika
NAJLEPSZY STRZELEC 2021 ROKU
Bywały mecze snookerowe, w których genialny Ronnie O'Sullivan legitymował się skutecznością 98-99% wbitych bil. W ekstraklasowym wydaniu futbolu w statystykach celności bryluje zaś... "Bila", czyli Kamil Biliński. Nie ma wśród osiemnastu najlepszych snajperów tych rozgrywek (wszystkich z co najmniej pięcioma trafieniami na koncie) zawodnika z mniejszą liczbą oddanych strzałów niż właśnie napastnik Podbeskidzia Bielsko-Biała. Próbował zaledwie 25 razy pokonać golkiperów przeciwników. Zatem aż 36% z nich wpadło do siatki przy na przykład 30,6% u Tomasa Pekharta albo 27,8% Jesusa Imaza. Trzynaście z tych strzałów zdołał zaś posłać w światło bramki. W sumie więc 69,2% takich zagrań zmieniło się na bramki. By znaleźć skuteczniejszych graczy należałoby się cofnąć do zawodników z zaledwie trzema trafieniami, gdzie Dusan Lagator ma 100% celnych strzałów, które wpadły w sieci (3/3), a Jakub Błaszczykowski - 75% (3/4).
Pięciu zawodników z czołowej "szóstki" strzelców sezonu 2020/2021 nie strzeliło po przerwie zimowej więcej niż dwa gole (w dodatku poza Jakovem Puljiciem każdy z nich dokonał tego przynajmniej raz dzięki "jedenastce"). Wyłom stanowi Kamil Biliński. Jako jedyny obok Pawła Wszołka wpisywał się na listę strzelców w obu ostatnich kolejkach. Dodatkowo zawodnik ten zdołał zanotować jeszcze dublet lutowej potyczce z Górnikiem Zabrze. Łącznie więc z czterema golami na koncie jest najlepszym snajperem w samym 2021 roku w najwyższej polskiej lidze (tyle samo mają też: Filip Mladenović z Legii Warszawa i Filip Starzyński z KGHM Zagłębia Lubin). W całym sezonie trafia do siatki przeciwnika średnio raz na 146 minut. Za 2021 rok ten bilans wygląda jeszcze lepiej. Przeciętnie notuje bowiem bramkę co 93,5 minuty gry.
Jego domeną są szczególnie końcówki spotkań. Właśnie on bowiem przewodzi pod względem liczby goli strzelonych po 75. minucie meczu. Dokonał tego już cztery razy (trzykrotnie w dwóch starciach z Górnikiem Zabrze i raz z Lechią Gdańsk), z czego trzy takie trafienia miały miejsce już w 2021 roku. Następny w stawce, Tomas Pekhart, zdołał trzykrotnie wpisać się na listę strzelców w tym przedziale czasowym.
Tak wyrównanej walki o miano gola kolejki @_Ekstraklasa_ to dawno nie było????
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 10, 2021
Ostatecznie wygrał Kamil Biliński, który nic nie robił sobie z defensywy rywali, a następnie strzałem zza pola karnego doprowadził do remisu???? pic.twitter.com/lLSi3EmEze
* * *
I teraz narzuca się tylko jedno zasadnicze pytanie. Czy te indywidualne statystyki będą w stanie przełożyć się na zespołowe osiągnięcia Podbeskidzia Bielsko-Biała? Dziś Górale zamykają ligową tabelę z najgorszą liczbą zwycięstw (4, tyle samo: PGE FKS Stal Mielec), największą liczbą porażek (11, tyle samo: Warta Poznań) i największą liczbą goli straconych (46, średnio - 2,2 gola straconego na mecz). Wciąz jednak przed nimi 27 punktów do zdobycia, a dwaj najbliżej rozstawieni rywale (PGE FKS Stal Mielec i Cracovia) mają aktualnie przewagę nad zespołem spod Klimczoka mniejszą niż pula za wygraną. Czy uda się odwrócić losy tej rywalizacji? W XXI wieku jeszcze nie było klubu, który posiadając w swoich szeregach jednego z trzech najlepszych strzelców rozgrywek, spadłby z najwyższej polskiej ligi...
* - Wszystkie dane liczbowe i klasyfikacje są aktualne na stan sprzed rozpoczęcia 22. kolejki