

Niska suma straconych bramek nie wynika tylko z mniejszej liczby rozegranych meczów w porównaniu z resztą stawki. Także w przeliczeniu na czas, wynika że to jej najtrudniej jest strzelić gola. Przeciwnikom udaje się to zaledwie raz na 135 minut. Już w drugim sezonie z rzędu właśnie Pogoń Szczecin ma najkorzystniejszy rezultat w tej kategorii na takim etapie zmagań.
FAKT 1: SPECJALISTA OD CZYSTYCH KONT
Kluczowy element w tej układance stanowi Dante Stipica. Średnio w tym sezonie bramkarze inkasują niemal 1,4 gola w spotkaniu. Golkiperom jest więc dość trudno o imponujące serie z czystym kontem. Chorwacki golkiper Pogoni Szczecin po potyczce z Legią Warszawa w minioną sobotę stał się jedynym graczem na tej pozycji w całej stawce z przekroczoną barierą 300 minut z rzędu bez straty bramki w obecnych rozgrywkach. Ostatnio pokonał go Chuca z Wisły Kraków. Trzy kolejne starcia (ze Śląskiem Wrocław, Jagiellonią Białystok i Wisłą Kraków) już zawsze kończył z zerem po stronie strat. W drugim kolejnym sezonie właśnie jemu jako pierwszemu powiodła się taka sztuka.
Stipica jest również posiadaczem największego rejestru spotkań z czystym kontem wśród przedstawicieli tego fachu w obecnej edycji. Nie stracił gola bowiem aż w 4 z 6 starć (67%). Łącznie zaś w 18 z 43 rozegranych spotkań w Ekstraklasie nie dał przeciwnikom wbić swojej bramki. Jego współczynnik meczów z zerem po stronie strat wynosi w tym momencie 41,9%. Dla porównania: Pavels Steinbors w swoich pierwszych 43 meczach na tym szczeblu miał wskaźnik 23,3%, Martin Chudy - 30,2%, a Matus Putnocky - 34,9%. Z aktualnych golkiperów w kadrach wszystkich ekip lepiej od Stipicy wypadają jedynie: Dusan Kuciak (53,5%), Artur Boruc (48,8%) i Frantisek Plach (44,2%).
Dante Stipica (@PogonSzczecin) pierwszym bramkarzem, który w tym sezonie @_Ekstraklasa_ zachował czyste konto przez 300 minut z rzędu#POGLEG
— Wojtek Bajak (@WoBaj) October 24, 2020
FAKT 2: RZADKIE STRZAŁY RYWALI
Ze wszystkich bramkarzy, którzy zagrali w tym sezonie (nawet choćby kilka minut), Dante Stipica ma największą skuteczność obronionych strzałów. Jego wskaźnik w tej kategorii wynosi 82%. Z tego w siedmiu sytuacjach popisał się według raportów superobronami (w sytuacjach "sam na sam", strzałach z bliskiej odległości itp.), a według modelu xG (gole oczekiwane) piłka powinna wpaść w sieci jego bramki ponad 8 razy. Trzeba jednak przyznać, że jego koledzy z defensywy także nie dopuszczają do tego by był zbyt często "zatrudniany" przez ofensywę konkurentów. Łącznie bowiem rywale oddali na bramkę Portowców zaledwie 22 celne strzały (raz na 24,5 minuty gry). To drugi najlepszy wynik w lidze po Legii Warszawa (19 celnych strzałów).
Z tego w strefie od linii bramkowej do 10. metra Portowcy dopuścili do 27 strzałów ogółem i 5 celnych (18,5% celności). W sektorze od 10. do 20. metra wynik w tych kategoriach wynosi odpowiednio 32 i 11 (34,4%), a poza tą strefą - 15 i 6 (40%). Szczecinianie nie stracili ani jednej bramki po próbach spoza pola karnego, a tylko raz z sektora położonego najbliżej "świątyni" Stipicy. O tym jak ważne jest odcięcie konkurentów od możliwości strzałów niech świadczy fakt, że w 67% bez remisu w tej edycji zmagań wygrywały właśnie ekipy z większą liczbą takich zagrań od przeciwników.
FAKT 3: MAŁO SZANS ZE STOJĄCEJ PIŁKI
Pogoń Szczecin nie prowokuje też sama nieszczęścia w postaci stałych fragmentów gry dla przeciwników. Na swojej połowie, a zatem w sektorze z którego możliwe jest już oddawanie bezpośrednich strzałów na jej bramkę, popełnia jedynie 5,5 faulu na spotkanie. Lepsze wyniki pod tym względem odnotowują jak na razie tylko Lech Poznań oraz Legia Warszawa. Z rzutów wolnych przeciwnicy Portowców oddali na razie bezpośrednio zaledwie pięć strzałów i żaden z nich nie powędrował w światło bramki! W czterech ostatnich starciach nie zdobyli się w ogóle na takie zagranie, co oznacza, że wypracowane pozycje w większości nie były atrakcyjne, aby zaskoczyć Portowców. Po rozegraniu tego fragmentu gry udało się zaś konkurentom posłać łącznie od początku rozgrywek trzy próby celne w kierunku "świątyni" Dante Stipicy. Ponadto także tylko siedem kornerów rywali zakończyło się oddaniem strzału w światło bramki.
Przede wszystkim zaś Pogoń należy do grona czterech ekip (wraz z Rakowem Częstochowa, Górnikiem Zabrze i Cracovią), których rywale jeszcze nie wykonywały "jedenastek" w trakcie trwającego sezonu. A nawet gdyby już się udało doprowadzić do takiej szansy, to trzeba pamiętać, że Dante Stipica jest całkiem niezłym ekspertem w zapobieganiu takim zakusom. W zeszłej edycji udało się to tylko dwóm z pięciu wykonawców. Pogoń w ten sposób jedyną ekipą przeciwko której zmarnowano więcej rzutów karnych niż skutecznie wyegzekwowano! Wszystko razem sprawia zaś, że dziś razem z Górnikiem i Legią otwiera listę pod względem najmniejszej liczby straconych goli po strzałach z "wapna".
Dante Stipica broni drugiego karnego w tym sezonie! ????⛔#POGPIA 1:0 pic.twitter.com/U09ooA358u
— PKO BP Ekstraklasa ???? (@_Ekstraklasa_) July 16, 2020
FAKT 4: MAŁO ZMIAN W OBRONIE
Pogoń Szczecin w tym sezonie rozpoczynała rywalizację w czterech różnych wariantach ustawienia defensywy. Wliczając do tej formacji także bramkarzy jest to piąty wynik w stawce pod względem najrzadszych roszad wyjściowego składu obrony. Średnia dla ligi wynosi 4,7. Jednak nie jest to chyba decydujący czynnik dla sukcesów Portowców. Według współczynnika Pearsona poziom zależności między liczbą straconych goli, a liczbą wyjściowych ustawień defensywy wynosi zaledwie 0,4, co oznacza raczej umiarkowaną korelację.
Niezmiennym elementem układanki defensywy szczecinian pozostaje Dante Stipica. Chorwacki golkiper nie zszedł z boiska nawet na minutę w 43 ostatnich starciach ligowych. Poza nim komplet minut w bieżącym sezonie z przedstawicieli defensywy zanotował jeszcze tylko stoper Kostas Triantafyllopoulos. Wszystkie spotkania zaczynał też na lewym boku Hubert Matynia, ale dwukrotnie został zmieniony przez Kostę Runjaica w ostatniej tercji spotkania. Szkoleniowiec ten jednak choć skorzystał z 29 z 30 możliwych roszad w składzie w trakcie rywalizacji, tylko trzy z nich (10,3%) dotyczyły właśnie defensorów. Najczęściej obrona Portowców na boisku przebywała w składzie Hubert Matynia - Benedikt Zech - Kostas Triantafyllopoulos - David Stec. Tak grali przez 54,4% czasu w obecnym sezonie. Łącznie zaś w tej formacji zagrało ośmiu piłkarzy.