

Po półgodzinnej grze kibice przy Kałuży oglądali pierwszą bramkę. Niestety dla nich na prowadzenie wyszedł zespół z Warszawy. Sędzia wskazał na wapno po faulu Davida Jablonský`ego na Jarosławie Niezgodzie, a pewnym egzekutorem z jedenastego metra okazał się sam poszkodowany.
Tuż po zmianie stron defensywa Cracovii popełniła kolejny błąd. Do piłki dopadł Vako Gwilia, który w sytuacji sam na sam pokonał golkipera gospodarzy. Nadzieję w zespół z Krakowa wlał Mateusz Wdowiak, zdobywając bramkę kontaktową po znakomitej akcji, lecz ostatecznie to Legia wywiozła trzy oczka z Krakowa.