

Cracovia pokazała dziś, że do końca będzie liczyć się w rywalizacji o awans do górnej połowy tabeli na koniec rundy zasadniczej. W niedzielę odniosła swoje czwarte zwycięstwo z rzędu. Tym razem w pobitym polu zostawiła derbową rywalkę z Małopolski - Sandecję Nowy Sącz.
To był zarazem mecz dwóch klubów z olbrzymimi tradycjami. Pasy powstały w 1906 roku, Sandecja jest tylko cztery lata młodsza. Różni ich jednak staż w Ekstraklasie. Cracovia obecna jest w niej z dłuższymi bądź krótszymi przerwami od 1928 roku. Dla Sandecji to debiutancka edycja.
Na razie zawodnikom Kazimierza Moskala nie układa się w niej najlepiej. Dziś zanotowali już dziewiętnasty mecz z rzędu bez zwycięstwa. Pasy z kolei wygrały swoje czwarte kolejne spotkanie. We wszystkich tych triumfach gola strzelał Krzysztof Piątek. Dziś dołożył do tego trafienie też Milan Dimun. Do końca jednak Cracovia musiała zachować baczną uwagę. Sandecja bowiem złapała kontakt na dwanaście minut przed ostatnim gwizdkiem. Dokonał tego Filip Piszczek, który trafił też w poprzednim spotkaniu Cracovii z Sandecją. Na więcej zespołu spod beskidzkich wierchów nie było już stać.
To oznacza, że nadal okupować będą ostatnią pozycję. Cracovia jest zaś coraz bliżej awansu do TOP-8 na koniec tej edycji rozgrywek.
CRACOVIA 2:1 SANDECJA NOWY SĄCZ
(Krzysztof Piątek, Milan Dimun - Filip Piszczek)