

Aż pięciu z uczestników niedzielnych meczów sklasyfikowanych jest po trzynastu kolejkach na miejscach 1-8. Grono to tworzą: Śląsk Wrocław, Raków Częstochowa, KGHM Zagłębie Lubin, Radomiak Radom oraz Legia Warszawa. Wyjątek w tym rejestrze stanowi rywal ekipy Jacka Magiery - outsi
Dzieli ich siedemnaście miejsc, dwadzieścia punktów oraz trzydzieści dwa gole w bilansie bramkowym. W każdej z tych kategorii to one wyznaczają dwa przeciwne bieguny. Niedziela rozpocznie się wszak od rywalizacji lidera z outsiderem w aktualnej tabeli PKO Bank Polski. Śląsk Wrocław w dziesięciu ostatnich meczach zawsze wychodził przynajmniej raz na prowadzenie z rywalami i ani razu nie przegrywał. Efekt to: osiem zwycięstw, dwa remisy i średnia 2,6 punktu na spotkanie. Obecnie zespół Jacka Magiery legitymuje się też serią siedemnastu spotkań ze zdobytą bramką. To najbardziej okazały wynik w stawce, a zarazem rekord tego klubu. Nie najgorzej funkcjonuje też defensywa. Rafał Leszczyński przewodzi pod względem czystych kont (5). W pięciu ostatnich meczach trzy razy wyjmował piłkę z siatki, lecz dwukrotnie po rzutach karnych.
U ŁKS Łódź - jak wskazuje tabela - wszystko na opak. Obecnie za nimi seria czterech porażek z rzędu. Rycerze Wiosny zdobyli tylko jeden punkt w ośmiu ostatnich meczach. Na wyjeździe zaś jako jedyna drużyna w stawce pozostają bez żadnej zdobyczy punktowej. Do nich należy też najgorszy wynik w liczbie goli strzelonych. Jak dotąd tylko siedem razy udało się pokonać bramkarzy przeciwników. Wszystkie te trafienia należą do obcokrajowców. Za zespołem prowadzonym przez niegdysiejszego gracza Śląska, Piotra Stokowca (14 meczów jesienią 2000 roku) nie przemawia też historia. W pięciu ostatnich meczach we Wrocławiu w Ekstraklasie ponieśli komplet porażek i zanotowali bilans bramkowy... 0:17!
WARTO WIEDZIEĆ:
Jehor Macenko (Śląsk Wrocław) w każdym z 4 ostatnich meczów wygrywał minimum 66,7% pojedynków główkowych (razem: 70,6%)
ŁKS Łódź w 4 ostatnich meczach strzały celne oddawał tylko z gry (razem: 7)
Więcej informacji: tutaj
Remis w rywalizacji Rakowa Częstochowa u siebie z Widzewem Łódź, który padł przed tygodniem, to coś niezwyczajnego. Do tego spotkania Medaliki mogły się bowiem szczycić współczynnikiem 83,3% wygranych w dwudziestu czterech ostatnich potyczkach na swoim terenie. Jeszcze rzadsze są jednak porażki. W czterdziestu siedmiu ostatnich meczach w roli gospodarzy (częściowo ten okres częstochowianie spędzili w Bełchatowie) przegrali tylko dwukrotnie. W 95,7% spotkań w tym czasie zanotowali więc zdobycz punktową. Średnio w tym czasie notują 2,36 punktu na spotkanie. Za dwadzieścia pięć ostatnich meczów ten wynik wynosi zaś nawet 2,56 punktu na spotkanie! W tym czasie też strzelają 2,32 gola, przeciwnicy są im natomiast w stanie odpowiedzieć raz na 173,1 minut gry.
Liczby unaoczniają, jak ciężkie zadanie przed KGHM Zagłębiem Lubin. Miedziowi jednak w ostatnich latach całkiem skutecznie potrafili wsadzić kij w szprychy częstochowskiej maszynie. Dzięki wygranej 1:0 w końcówce edycji 2021/2022 pozbawili Raków szans na mistrzostwo Polski. W ostatniej kolejce sezonu 2022/2023 zepsuli natomiast Medalikom radość ze świętowania premierowego tytułu, remisując 1:1. W trzech ostatnich starciach z tym rywalem zawsze trafiali dokładnie jeden raz. Te mecze dobrze kojarzy Mateusz Wdowiak. Tyle, że wtedy występował jeszcze w Rakowie. Dziś natomiast jest zawodnikiem KGHM Zagłębia Lubin. W ostatnich tygodniach stał się nawet dość kluczowym elementem w układance trenera Waldemara Fornalika. W każdym z trzech ostatnich meczów oddawał minimum trzy strzały i miał pięć kontaktów z piłką w polu karnym rywali. Osobliwa cecha tego zawodnika to fakt, że zagrożenie z jego strony rośnie wraz z upływem czasu. W tym sezonie strzelił trzy gole i zawsze działo się to po 75. minucie.
WARTO WIEDZIEĆ:
Raków Częstochowa 5 z 6 ostatnich goli strzelił po 60. minucie
KGHM Zagłębie Lubin ma 6 goli straconych w II połowach (najmniej)
Więcej informacji: tutaj
Obaj przedstawiciele województwa mazowieckiego dobrze czują się w fazie ataku. Dowód stanowi ich miejsce w zestawieniu najczęściej strzelających drużyn. Legia Warszawa przewodzi pod tym względem w stawce (212), Radomiak Radom natomiast był na 1. lokacie po 12. kolejce, obecnie zaś zamyka podium (197). Te dwa zespoły uzbierały też najwięcej meczów z przynajmniej dwudziestoma oddanymi strzałami. Wojskowi już cztery razy osiągali taką liczbę, Zieloni ustępują im jednym spotkaniem (tyle samo ma także Korona Kielce). Legioniści tylko dwa razy w tym sezonie mieli wynik poniżej szesnastu prób. W trzech ostatnich potyczkach osiągnęli zaś wynik 63 strzałów, co oznacza średnio 21/mecz. W tym czasie mieli też aż 97 kontaktów z piłką w polu karnym rywali (32,3/mecz).
Radomiak z kolei może się pochwalić posiadaniem w swych szeregach gracza z największą liczbą strzałów niezablokowanych. To miano należy do najskuteczniejszego gracza po odliczeniu rzutów karnych - Pedro Henrique (8 goli). Drugie miejsce w tej kategorii zajmuje z kolei Tomas Pekhart z Legii. Napastnik warszawskiego zespołu gościł na liście strzelców sześć razy i przy żadnym z tych strzałów nie potrzebował "jedenastki". Z innych ciekawych pojedynków w ramach tego meczu na plan pierwszy wysuwa się rywalizacja na bokach. Edi Semedo w trzech ostatnich meczach strzelił trzy gole, a także zanotował trzynaście kontaktów w polu karnym rywali. Paweł Wszołek w samej lidze natomiast zanotował pięć punktów w klasyfikacji kanadyjskiej w swoich pięciu ostatnich starciach.
WARTO WIEDZIEĆ:
Te drużyny strzeliły najwięcej goli po strzałach głową (7-5)
Legia Warszawa 50% swoich goli strzeliła od 68. minuty (10 z 20)
Więcej informacji: tutaj