

Niewiele różni Wisłę Płock i Lecha Poznań w obecnej tabeli PKO Bank Polski Ekstraklasy. To dystans zaledwie pięciu punktów, co przekłada się na cztery miejsca. Zupełnie inaczej wygląda jednak ich dorobek bramkowy. Nafciarze najlepiej wykorzystują swoje szanse strzeleckie. Kolejor
Gole oczekiwane (xG) to miara dogodności sytuacji strzałowej. Na podstawie dotychczasowych prób oddanych z określonego miejsca, mierzy się, ile razy taka akcja miała szansę na powodzenie. Czym niższe xG, tym mniejsza szansa na sukces. Dla przykładu - bramka Lukasa Podolskiego z rywalizacji z Pogonią Szczecin została wyceniona na 0,005 xG. To oznacza, że tylko raz na dwieście prób wykonanych z tego miejsca można cieszyć się z trafienia. W dłuższej perspektywie czasowej współczynnik ten daje odpowiedź, co do skuteczności zespołu oraz jakości tworzonych okazji. Pierwsze kryterium to duma Wisły Płock, drugie na sztandary śmiało może wziąć Lech Poznań.
LECH POZNAŃ - CIĄGLE GROŹNY
Lech Poznań oddał najwięcej strzałów w tym sezonie w lidze (324) oraz strzałów celnych (117). Zaliczył tylko dwa spotkania (z Legią Warszawa w 15. kolejce i Piastem Gliwice w 7. kolejce), w których posyłał piłkę na bramkę przeciwników rzadziej niż dziesięć razy. Wespół z Rakowem Częstochowa pod tym względem jest najlepszy w stawce. W przeliczeniu na czas gry zespół ten nęka przeciwników mniej więcej co sześć minut. Już choćby z tych powodów Kolejorz znalazł się wysoko w klasyfikacji ekip z największym współczynnikiem goli oczekiwanych. Każdy strzał bowiem, choćby najmizerniejszy, dodaje przynajmniej kilka setnych do łącznego bilansu. Przede wszystkim jednak to przełom 2022 i 2023 roku bardzo mocno wywindował w tym zestawieniu ekipę Johna van den Broma.
I wcale gracze ze stolicy Wielkopolski nie uzyskiwali spektakularnych liczb pod względem oddawanych strzałów. Raczej mocno zbliżone do swojego zwykłego poziomu. Średnia za cały sezon wynosi wszak 17,1 strzału na mecz przy 21,2 w pięciu ostatnich spotkaniach. A gdyby odrzucić te dwa spotkania z jednocyfrową liczbą prób to wynik z całej edycji rozgrywek wynosi nawet 18,2 strzału na spotkanie. Jakość okazji z tych pięciu ostatnich spotkań jednak mocno "podkręciła" współczynnik goli oczekiwanych. Średnio osiągali bowiem pułap 2,76. W trzech z pięciu ostatnich meczów przekraczali zaś nawet poziom xG 3. Przeciwko Koronie Kielce Lech zanotował 3,48, co jest czwartym wynikiem całego sezonu. Dwa pierwsze miejsca zajmują zaś dokonania Kolejorza z dwóch ostatnich meczów. W zaległym starciu z Miedzią Legnica na wyjeździe miał 3,95; w rewanżu na swoim obiekcie rozegranym cztery dni później popisał się rezultatem tylko 0,11 gorszym. W obu potyczkach z Miedzianką miał po dwie okazje o xG powyżej 0,5, czyli dających ponad 50% szans na gola. Tylko przeciwko Jagiellonii Białystok nie wykreował żadnej okazji z xG przynajmniej 0,3 w ostatnich pięciu starciach. Sam Mikael Ishak ma już 11,01 xG, co jest tylko 5,5 gola gorszym wynikiem niż na przykład cały Śląsk Wrocław. Średnio w każdym meczu powinien notować 0,69 bramki.
Zdecydowanie gorzej idzie z wykorzystywaniem tych sytuacji. Właśnie starcie z Dumą Podlasia było jedynym w tym czasie, gdy zawodnicy Johna van den Broma zanotowali lepszy rezultat goli rzeczywistych niż oczekiwanych (o 0,93). W pozostałych czterech przypadkach wynik wahał się od 0,48 do 2,84 na minusie. Łącznie okres ten przyniósł -5,82. W ten sposób nastąpił też mocny rozjazd wartości goli oczekiwanych i goli rzeczywistych. Dziś Lech Poznań ma największą ujemną różnicę pod tym względem wśród wszystkich klubów w stawce. Wynosi ona aż -7,34, średnio zatem w każdym spotkaniu ekipa z Wielkopolski traci 0,39 gola w stosunku do możliwości. Na razie ten brak skuteczności nie razi w tabeli. Mimo małej liczby zdobyczy bramkowych Lech całkiem nieźle punktuje. Średnio jeden gol wystarcza mu na zdobycie aż 1,43 punktu. To najlepszy wynik w stawce.
"Lech Poznań w trzech z pięciu ostatnich meczów miał xG powyżej 3. W tych spotkaniach zanotował 1., 2. i 4. wynik ze wszystkich drużyn w całym sezonie."
WISŁA PŁOCK - WYKORZYSTUJE OKAZJE
Tak duże rozbieżności w przypadku Lecha Poznań są jednak nieco zastanawiające, jeśli weźmie się pod uwagę, że to drużyna z największą liczbą goli strzelonych po strzałach zza pola karnego. Udało im się to siedmiokrotnie, co stanowi przeszło 30% ich wszystkich goli. A właśnie takie trafienia dość mocno działają na korzyść zespołu przy porównywaniu tych dwóch wartości. Zwykle bowiem ich xG wynosi poniżej 0,1. Wie o tym dobrze najbliższy rywal Kolejorza - Wisła Płock. Nafciarze zajmują 2. miejsce w klasyfikacji bramek z dystansu (ex aequo z PGE FKS Stalą Mielec), ustępując pola właśnie wyłącznie Lechowi. I u nich wyraźnie widać to w zestawieniu golu oczekiwanych i rzeczywistych.
Wisła Płock ma na koncie 29 bramek zdobytych. Dzięki temu drużynowy wynik xG przewyższyła aż o 6,83! To zdecydowanie najlepszy wynik w stawce. Gdy Lech z każdym meczem traci gole w stosunku do jakości stwarzanych okazji, ekipa Pavola Stano zdecydowanie nadrabia (0,38 gola/mecz). W ponad połowie swoich spotkań mieli lepszy rezultat goli strzelonych niż goli oczekiwanych. Nafciarze próbują rzadziej zaskakiwać bramkarzy przeciwników (średnio w jednym meczu mają ponad 5 strzałów mniej od najbliższego rywala). Jednak dużo lepiej wykorzystują stwarzane okazje. Na liście niewykorzystanych okazji z xG powyżej 0,5 są tylko dwie próby Wisły Płock (Kristian Vallo w 1. kolejce i Dominik Furman z rzutu karnego w 18. kolejce) przy dwukrotnie większej liczbie Lecha Poznań.
Gracze z północy województwa mazowieckiego mają najwyższy w stawce stopień konwersji strzałów na gole. Odliczając zablokowane próby - 17,9% ich piłek posłanych na bramkę rywala wpadło w sieci. To 8,15% lepszy rezultat niż Kolejorz. Gdyby Wisła grała z konwersją Lecha miałaby tylko 16 goli (najmniej w lidze). Gdyby sytuacja była odwrotna i to Lech przejął skuteczność Wisły, dziś legitymowałby się 42 bramkami zdobytymi, czyli lepiej niż nawet Raków Częstochowa! Ale jeśli dodać zysk między golami rzeczywistymi, a oczekiwanymi, do drużynowego wyniku xG to Nafciarze mogliby mieć w swym dorobku 37 goli. Oba kluby mają więc czego sobie wzajemnie zazdrościć. Nafciarze - ciągłego zagrożenia stwarzanego przez Lecha, Kolejorz - skuteczności Wisły Płock. Póki co rozbieżność między nimi wynosi pięć punktów w lidze.
"Wisła Płock ma najwyższy stopień konwersji w lidze. Gdyby Lech Poznań przejął jej skuteczność, to dziś miałby 42 gole."