

Wielka Sobota była wyznaczona w tym roku na termin 30. kolejki. Z powodu pandemii koronawirusa ta seria spotkań została jednak przełożona na 14 czerwca. Dopiero dziś więc kibice znów usłyszą charakterystyczny dźwięk multiligowego dzwonka, który w spotkaniach, kończących fazę zasa
Multiliga, tabela porównawcza, bilans bezpośredni, dzwonek, tabela na żywo, podział na grupy. To pojęcia nierozerwalnie związane z 30. kolejką, kończącą od sześciu edycji rundę zasadniczą Ekstraklasy. Szesnaście drużyn o tej samej porze rozpoczyna bój o jak najlepszą pozycję wyjściową w fazie finałowej. Te dni w kalendarzu rozgrywkowym przyniosły ogrom emocji, które na trwałe pozostawiły ślad zarówno w kronikach, jak też wspomnieniach...
2013/2014: STATUS QUO
W premierowym sezonie obowiązywania formatu ESA37, dwie pierwsze drużyny w tabeli - Legia Warszawa i Lech Poznań - były już pewne swoich lokat na koniec rundy zasadniczej, co oznaczało, że na pewno zmierzą się ze sobą w stolicy na sam koniec całej edycji zmagań. Poza tym duetem jeszcze tylko outsider Widzew Łódź znał na 100% swoją pozycję wyjściową w fazie finałowej. Udział w Grupie A miało natomiast zagwarantowane sześć ekip. Oprócz Wojskowych i Kolejorza bezpieczny zapas wypracowały bowiem już także: Ruch Chorzów, Wisła Kraków, Pogoń Szczecin i Zawisza Bydgoszcz.
Ten ostatni zespół posiadał wprawdzie identyczny dorobek punktowy co siódmy Górnik Zabrze, ale zabrzanie pozostawali jeszcze uwikłani w walkę o przepustkę. W razie możliwej równości punktowej między nimi, a bydgoszczanami i Cracovią, spadali bowiem na ostatnie miejsce w tabeli porównawczej, co wiązało się dla nich z koniecznością gry o utrzymanie w rundzie finałowej. Poza nimi i Pasami o prawo występów w Grupie A walczyły jeszcze Lechia Gdańsk oraz Jagiellonia Białystok.
I ostatecznie po rozegraniu trzydziestej kolejki jedenaście pierwszych drużyn nie zmieniło swoich lokat w klasyfikacji generalnej w porównaniu ze stanem po poprzedniej serii spotkań! Trzy najlepsze zespoły - Legia, Lech i Ruch - wygrały na wyjeździe strzelając swoim rywalom solidarnie po trzy gole. Dwie ostatnie jednocześnie nie straciły przy tym bramki. Do dziś to najwyższy rozmiar wyjazdowych triumfów w 30. kolejce w formacie ESA 37. W ogóle jedyny raz w historii multiligi rozgrywanej na koniec rundy zasadniczej przyjezdne zespoły wygrały wtedy aż połowę spotkań.
KONIEC: #WIS-#POD 0:1, #ZAG-#LEG 1:3, #ZAW-#RCH 0:3, #GOR-#LPO 0:3, #JAG-#PIA 1:1, #SLA-#LGD 1:0, #KOR-#CRA 1:0, #POG-#WID 1:0
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) April 12, 2014
2014/2015: BEZ KOMPROMISÓW
Jak dotąd najpóźniej w historii rozegrana multiliga, kończąca rundę zasadniczą. Piłkarze stanęli do rywalizacji dopiero w przedostatni dzień kwietnia. Znów po 29 kolejkach na czele była Legia Warszawa. Tym razem jednak zaglądało jej w oczy widmo utraty tej pozycji. Wojskowi mieli najwięcej zwycięstw na koncie, ale po piętach deptał im Kolejorz z najmniejszą liczbą porażek. Różnica między nimi wynosiła tylko dwa punkty przy lepszym bilansie bezpośrednich starć po stronie poznańskiej ekipy. Każda strata punktów przez stołeczny zespół i jednoczesny triumf Lecha, oznaczał więc zmianę na samym szczycie klasyfikacji rundy zasadniczej. Ostatecznie jednak obie drużyny wygrały swoje starcia w 30. kolejce. Wobec zmiany rozkładu meczów oznaczało to, że spotkają się dwa tygodnie później na inaugurację finałowej części zmagań przy Łazienkowskiej. Dla Kolejorza już w drugiej multilidze z rzędu trafił Kasper Hamalainen.
Tym razem w grze o prawo występów w Grupie A pozostawały - poza już pewnymi awansu Legią, Lechem, Jagiellonią Białystok, Śląskiem Wrocław i Wisłą Kraków - Górnik Zabrze, Pogoń Szczecin, Lechia Gdańsk i atakujące z dziewiątej pozycji Podbeskidzie Bielsko-Biała. Pozostawały więc trzy znaki zapytania oraz czterech pretendentów. Ostatnia seria spotkań w fazie zasadniczej, podobnie jak w poprzedniej kampanii, nie przyniosła jednak zmian w zakresie składu czołowej "8". Górale przegrali bowiem z Kolejorzem, przez co musieli się obejść smakiem. Poza Legią i Lechem drugi raz do Grupy A dostały się jeszcze Wisła, Górnik, Pogoń oraz Lechia. Jedynym debiutantem okazała się zatem Jagiellonia Białystok. Debiut zaliczyły natomiast Śląsk Wrocław oraz Jagiellonia Białystok.
To jedyna multiliga kończąca rundę zasadniczą w historii w której nie padł żaden remis. Aż sześć spotkań przyniosło za to triumfy gospodarzy, co do dziś jest także najlepszym wynikiem pod tym względem.
KOŃCOWE WYNIKI:#CRAGKS 3:1, #GKŁPIA 1:2, #GÓRZAW 2:1, #JAGRCH 2:0, #KORLGD 3:2, #LEGPOG 2:1, #PODLPO 0:2, #ŚLĄWIS 1:0 pic.twitter.com/iPtBaRRRhq
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) April 29, 2015
2015/2016: MULTILIGA Z TRYBUNAŁEM
Chyba najbardziej pamiętna multiliga w historii, choć przyniosła ona najmniej goli ze wszystkich serii spotkań kończących rundę zasadniczą. Po 29. kolejce zapewniony udział w Grupie A miały - już w trzeciej edycji z rzędu - Legia Warszawa, Pogoń Szczecin i Lech Poznań, a także debiutanci w górnej połowie tabeli: Piast Gliwice, Cracovia i KGHM Zagłębie Lubin. O pozostałe dwa miejsca w górnej połowie tabeli toczyła się zaś batalia aż między pięcioma zespołami: Ruchem Chorzów, Lechią Gdańsk, Wisłą Kraków, Podbeskidziem Bielsko-Biała i Jagiellonią Białystok. Cztery ostatnie drużyny z tego kwintetu legitymowały się identycznym dorobkiem - po 35 punktów, co sprzyjało sporej liczbie wariantów.
Już i tak skomplikowana sytuacja, zagmatwała się mocniej na dzień przed decydującą rozgrywką Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim postanowił wszak wstrzymać wykonanie kary Komisji ds. Licencji Klubowych Polskiego Związku Piłki Nożnej, dotyczącą odjęcia jednego punktu Lechii Gdańsk. W praktyce oznaczało to powiększenie dorobku tego klubu własnie o tę pulę. Dodatkowo ekipa z Trójmiasta mierzyła się w bezpośredniej potyczce z także zaangażowanym w walkę o przepustkę, zapewniającą zarazem utrzymanie, Ruchem Chorzów.
Już ten zbieg okoliczności znamionował niecodzienną sytuację. A tymczasem wypadki potoczyły się według jeszcze bardziej niespodziewanego scenariusza. Przed tą kolejką miał on mniej niż jeden procent szans na powodzenie. Lwy Północy od 34. minuty prowadziły z Niebieskimi 2:0, co jeszcze nie było niczym niezwykłym. Ten sam rezultat pojawił się jednak też na tablicy świetlnej w 80. minucie potyczki między Podbeskidziem, a Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. Dwóm pozostałym ekipom, walczącym o przepustki do górnej połowy tabeli nie udało się zaś wygrać swoich starć. Oznaczało to, że i bielszczanie i ekipa z Chorzowa mają identyczny dorobek punktowy, bilans bezpośrednich spotkań (dwa remisy 1:1), bilans bramkowy (37 zdobytych i 46 straconych). Po remisie w kolejnych kilku kryteriach między tymi dwoma zespołami okazało się więc, że przynależność ostatniego miejsca w Grupie A będzie rozstrzygana na podstawie... klasyfikacji fair-play, a tu prymat znajdował się w rękach Podbeskidzia.
Nieoczekiwanie jednak kilkadziesiąt godzin później Lechia wycofała skargę z Trybunału, co poskutkowało ponownym odjęciem punktu. Oznaczało to, że ma tyle samo punktów co zespół spod Klimczoka, ale i Ruch. A o ile przy równej liczbie punktów między Podbeskidziem i chorzowskim zespołem, na 8. miejscu znajdował się zespół z Bielska-Białej, to już tabela porównawcza bezpośrednich spotkań między całym tym tercetem, dawała prawo gry w Grupie A gdańszczanom oraz Niebieskim, Górale spadli zaś do Grupy B...
W tej multilidze pierwszy raz odnotowany został też bezbramkowy remis. Padł on w rywalizacji Pogoni Szczecin z Legią Warszawa. Nie odebrało to jednak Wojskowym pozycji lidera. Już w trzeciej edycji z rzędu wygrali oni więc rundę zasadniczą. Poza nimi w każdej z dotychczasowych faz finałowych w Grupie A zagrały również Lech, Pogoń i Lechia.
WYNIKI 30. KOLEJKI #MULTILIGA#KORGÓR 2:1#LGDRCH 2:0#WISZAG 1:1 #ŚLĄCRA 2:1#PIAJAG 2:0#GKŁLPO 0:1 #PODTBB 2:0#POGLEG 0:0
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) April 9, 2016
2016/2017: NIEDOWIERZANIE KORONY
Podobnie jak rok wcześniej, także wtedy aż pięć drużyn rywalizowało jeszcze o prawo gry w Grupie A. Tym razem do rozdania pozostało jednak jeszcze aż trzy miejsca, czyli jedno więcej niż przed dwunastoma miesiącami. Stanowiły one przedmiot batalii między Pogonią Szczecin, Bruk-Betem Termaliką Nieciecza, Koroną Kielce, KGHM Zagłębiem Lubin, a także Wisłą Płock. Przy czym różnica między pierwszą, a ostatnią ekipą w tym zestawieniu wynosiła zaledwie jeden punkt, a więc aż trzy razy mniej niż w kampanii 2015/2016.
Czterem z tych drużyn wygrana dawała na pewno awans do górnej połówki. Taka sytuacja powstała wskutek bezpośredniej potyczki między Koroną, a Bruk-Betem Termaliką, zaplanowanej właśnie w ostatniej serii spotkań w rundzie zasadniczej. Tę potyczkę na swą korzyść rozstrzygnęły jednak Słonie, ale do historii przeszedł kadr z udziałem ich przeciwników. Po ostatnim gwizdku sędziego kielczanie zgromadzili się wokół tabletów i telefonów komórkowych, nasłuchując wieści z innych stadionów. Długo wydawało się, że znajdą się poza górną połową tabeli.
W jednej z ostatnich akcji w Gdyni piłkarze przyjezdnej Wisly Płock wywalczyli jednak rzut karny. Pewnie wykorzystał go Jose Kante i uradowana drużyna Nafciarzy rzuciła się do świętowania awansu. W rzeczywistości gol ten dawał im remis, a zarazem taką samą liczbę punktów, co Korona i KGHM Zagłębie Lubin, które zremisowało w Derbach Dolnego Śląska, ale tabela porównawcza między całą trójką zespołów oznaczała awans kielczan, kosztem dwójki pozostałych rywali! Gdyby Gwinejczyk w barwach Wisły chybił, wtedy promocja przypadłaby w udziale Miedziowym, bo w bezpośrednich potyczkach z samą Koroną legitymowali się lepszym bilansem. - Naprawdę awansowaliśmy, naprawdę? - dopytywali się przed kamerami Canal+ zdumieni przebiegiem zdarzeń zawodnicy prowadzeni przez Macieja Bartoszka. Ostatecznie więc czołowa "8" pozostała bez zmian w porównaniu z 29. kolejką.
Po trzech triumfach z rzędu Legii Warszawa, rundę zasadniczą zaś wygrała Jagiellonia Białystok, choć musiała się do końca bronić przed zakusami Wojskowych, a także Lechii Gdańsk. Po raz pierwszy szansę na tę pozycję na koniec tej części zmagań miały bowiem aż trzy zespoły. Rzutem na taśmę miejsce w czołowej "trójce" wywalczył Lech Poznań, który wyprzedził Lwy Północy. Oba zespoły podobnie jak Legia i Pogoń Szczecin już trzeci raz z rzędu zapewniły sobie grę w Grupie A. W tym gronie zadebiutowały zaś Korona Kielce i Bruk-Bet Termalica Nieciecza.
30 KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASY#ARKWPŁ #GKŁWIS #LPORCH #POGLGD #CRALEG #KORBBT #PIAJAG #ZAGŚLĄ pic.twitter.com/EHc6XQeKlc
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) April 22, 2017
2017/2018: ZMIANA NA SZCZYCIE
Jagiellonia Białystok miała szansę na wygranie rundy zasadniczej już w drugim sezonie z rzędu. Po 29 kolejkach przewodziła bowiem stawce, a doścignąć mógł ją już wyłącznie Lech Poznań. Warunkiem była porażka Dumy Podlasia z Wisłą Płock oraz jednoczesny triumf Lecha Poznań nad Górnikiem Zabrze. A był to czas, że obaj rywale pretendentów do pozycji numer jeden znajdowali się w ścisłej czołówce - na 4. i 5. miejscu. I Ten wariant się spełnił. Ostatecznie zatem to Kolejorz pierwszy raz w historii wygrał rundę zasadniczą. W trzecim kolejnym sezonie faza ta padła więc łupem innego zespołu. Legia Warszawa zaś zakończyła tę część zmagań najniżej w historii formatu ESA 37 - na 3. pozycji.
Pierwszy raz w historii w kolejce kończącej rundę zasadniczą padł hat-trick. Jego autorem został Flavio Paixao z Lechii Gdańsk w prestiżowym starciu z Arką Gdynia, które przyniosło wygraną Lwów Północy 4:2. Mimo tego gdański zespół pierwszy raz w historii nie awansował do Grupy A. "Na osłodę" za to pozbawił tej szansy również swojego bezpośredniego - i to lokalnego - przeciwnika. Gdynianie mieli szansę na przepustkę, tylko w razie wygranej i przy zgubieniu punktów przez Wisłę Kraków oraz KGHM Zagłębie Lubin. Nie udało im się jednak spełnić nawet pierwszego z warunków. Poza Lechią Gdańsk pierwszy raz zabrakło miejsca w czołowej "8" także dla Pogoni Szczecin. W gronie zespołóe walczących o mistrzostwo zadebiutowała z kolei Wisła Płock.
Pierwszy raz w historii multiligi właśnie wtedy średnia goli sięgnęła przynajmniej 3/mecz (3,13) i to mimo bezbramkowego remisu w starciu Sandecji Nowy Sącz z Wisłą Kraków. Aż na połowie obiektów padały minimum cztery trafienia. Także 50% spotkań - najwięcej w dziejach - zakończyło się podziałem punktów.
????????
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) April 7, 2018
Gratulacje @LechPoznan! ???? Pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej oznacza, że przy równości punktów w rundzie finałowej Kolejorz będzie miał przewagę nad każdym rywalem! pic.twitter.com/zrgiXjSj3v
2018/2019: LIDERZY LICZĄ GOLE
Po rozegraniu 29 kolejek Piast Gliwice był jedyną drużyną w stawce pewną swej pozycji na koniec rundy zasadniczej. Zespół Waldemara Fornalika okupował wtedy trzecią lokatę i miał zapas pięciu oraz jednocześnie stratę siedmiu punktów do najbliższych sąsiadów. Ekipa ze Śląska zawalczyła jednak o to, by choć dystans do najwyższych miejsc się nie powiększył - co okazało się nie bez znaczenia w końcowym rozrachunku w tamtym sezonie - i wygrała z Koroną Kielce aż 4:0. To najwyższy rozmiar wygranej w całej historii multiligi kończącej rundę zasadniczą. Jednocześnie gliwiczanie dzięki temu wyrównali swój rekord triumfu w Ekstraklasie. A mogli go nawet pobić, ale Aleksander Sedlar zmarnował w końcówce rzut karny.
Mocniej w tym czasie uwagę przyciągała jednak walka o pozycję lidera. Plasująca się na pierwszej lokacie już siedemnaście kolejek z rzędu Lechia Gdańsk straciła w sumie aż cztery gole w rywalizacji z Cracovią. Legia Warszawa, która czwarty raz na sześć multilig, kończących rundę zasadniczą zmierzyła się z Pogonią Szczecin, w swoim starciu zaś dość przekonująco wygrywała. To oznaczało, że oba zespoły ze szczytu tabeli mają identyczny dorobek punktowy. Wobec dwóch bezbramkowych remisów w bezpośrednich starciach między nimi, o pierwszym miejscu zdecydować musiał bilans bramkowy. Od 73. do 87. minuty Wojskowym do zdystansowania przeciwnika brakowało już tylko jednego trafienia. Ostatecznie jednak gdańszczanie zachowali pozycję na samym czele i prawo gry z warszawskim zespołem na własnym boisku w końcowej części zmagań. Po raz pierwszy jednak dwa najlepsze zespoły wchodziły w fazę finałową z identycznym wynikiem punktowym.
Poza Legią Warszawa szósty raz z rzędu do Grupy A dostał się także Lech Poznań, choć tym razem jego udział w grach w górnej połowie tabeli wisiał bardzo poważnie na włosku. Kolejorz zajął 8. miejsce mimo porażki z Jagiellonią Białystok. Dorobek wypracowany w poprzednich spotkaniach, wystarczył bowiem do zachowania punktu przewagi nad następną w klasyfikacji Wisłą Kraków. Formalnie do rozpoczęcia 30. kolejki pozostawały nieobsadzone aż cztery miejsca w Grupie A, a w ich podziale liczyło się sześć zespołów. To najwyższe liczby w historii multiligi kończącej rundę zasadniczą. W praktyce jednak Biała Gwiazda była jedynym zespołem z dołu stawki z szansami na wepchnięcie się do czołowej "8" na ostatniej prostej. Korona Kielce, posiadająca jeszcze matematyczną możliwość, do uczynienia takiego kroku potrzebowała bowiem nadrobienia aż dziewięciu goli straty w bilansie bramkowym i kilku dalszych warunków.
W czasie tej multiligi padło najwięcej goli w historii formatu ESA 37, Łącznie zawodnicy trafili aż 27 razy, co dało średnią 3,38 trafienia na spotkanie.
#Multiliga za nami, było na co popatrzeć! ????#ARKMIE 1:1#CRALGD 4:2#ZAGWIS 3:1#LPOJAG 0:2#LEGPOG 3:1#PIAKOR 4:0#ZSOWPŁ 1:3#ŚLĄGÓR 0:1 pic.twitter.com/7mpUtxWTJ7
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) April 13, 2019
2019/2020: OCZEKIWANIE...
Rozgrywki w sezonie 2019/2020 zostały w marcu przerwane z powodu pandemii koronawirusa na trzy spotkania przed finałem rundy zasadniczej. W tamtym momencie tylko Legia Warszawa z całej stawki była pewna gry w grupie mistrzowskiej. Po wznowieniu zmagań dołączyły do niej jednak też: Piast Gliwice, Śląsk Wrocław, Lech Poznań, Cracovia, Pogoń Szczecin i Lechia Gdańsk.
W ten sposób skład obu grup został skompletowany - pierwszy raz w historii - jeszcze przed ostatnią serią spotkań. Tym razem trzydziesta kolejka upłynie więc głównie pod znakiem rotacji wewnątrz połówek tabeli. Cztery ekipy są jednak pewne utrzymania swej lokaty (Legia Warszawa - 1., Piast Gliwice - 2., Wisła Kraków - 13. i ŁKS Łódź - 14.). Jedną z ważniejszych kwestii, które zdecydują się w niedzielę, będzie też liczba meczów u siebie w rundzie finałowej (4 lub 3) w Grupie A. W dolnej połowie tabeli ta sprawa jest już rozstrzygnięta. Na górze pewne takiego bonusu są tylko dwie pierwsze drużyny.
Czy wiesz, że...
126 - goli w sumie padło w meczach kończących rundę zasadniczą (średnio - 2,63/mecz)
50 - % spotkań w multilidze 30. kolejki zakończyło się wygranymi gospodarzy (14 razy wygrali goście, 10 razy padł remis)
13 - sekunda spotkania przyniosła najszybszego gola w historii multiligi 30. kolejki. Było to samobójcze trafienie Michała Miśkiewicza z Wisły Kraków w rywalizacji z Podbeskidziem Bielsko-Biała w sezonie 2013/2014
8 - zawodników zagrało we wszystkich sześciu multiligach 30. kolejki w formacie ESA 37: Łukasz Trałka, Kasper Hamalainen, Gerard Badia, Flavio Paixao, Łukasz Burliga, Martin Konczkowski, Robert Pich i Maciej Jankowski. Dwóch pierwszych już nie występuje w Ekstraklasie
5 - goli w meczach 30. kolejki strzelił Flavio Paixao. To najlepszy wynik ze wszystkich zawodników. Na drugim miejscu znajduje się Kasper Hamalainen (4 gole). Z Polaków najskuteczniejszy jest Patryk Tuszyński (3 gole)
3 - pary drużyn występowały ze sobą we wszystkich rundach finałowych Ekstraklasy: Piast Gliwice i Cracovia (2x Grupa A, 4x Grupa B), Pogoń Szczecin i Lechia Gdańsk (5x Grupa A, 1x Grupa B) oraz Legia Warszawa i Lech Poznań (6x Grupa A)
2 - razy na 48 spotkań stoczonych w ramach multiligi 30. kolejki padły bezbramkowe remisy (Pogoń Szczecin z Legią Warszawa w edycji 2015/2016 i Sandecja Nowy Sącz z Wisłą Kraków w edycji 2017/2018)
1 - zawodnik strzelił hat-tricka w 30. kolejce: Flavio Paixao (Lechia Gdańsk z Arką Gdynia w sezonie 2017/2018)