
Gole oczekiwane na trwałe wpisały się już w krajobraz statystyczny światowego futbolu. Właśnie w sobotę do boju rusza Śląsk Wrocław, który po 19 kolejkach sezonu 2021/2022 w PKO Bank Polski Ekstraklasie ma najkorzystniejszą różnicę między nimi, a bramkami zdobytymi w rzeczywistoś
Tytuł tekstu inspirowany jest utworem Samuela Becketta "Czekając na Godota". Sztuka ta - pozornie tak odległa czasowo i tematycznie od współczesnego futbolu - ma naprawdę dużo wspólnego właśnie z golami oczekiwanymi. Irlandzki dramaturg, tworząc to dzieło, korzystał bowiem z metrum 2+1. Powtarza się ono w kilku kluczowych fragmentach, przez co autor chciał zaznaczyć, że światem rządzi cykliczność. Również statystyka goli oczekiwanych (w skrócie "xG") bazuje na tym, że akcje zakończone strzałami - niezależnie od długości, szerokości geograficznej, poziomu rozgrywkowego, czy terminu - są cykliczne i można zmierzyć szanse ich powodzenia. Pozwalają one zobrazować dogodność stworzonej sytuacji na podstawie posiadanej już bazy danych. Dzięki nim wiadomo bowiem, jak często strzał z określonego miejsca na boisku przy podobnych okolicznościach boiskowych, może zakończyć się sukcesem. Wyrażane są w procentach lub w liczbach dziesiętnych. Wedle drugiego z tych systemów strzał oceniony na 0,75, oznacza więc, że próba ma 75% szans na znalezienie się w bramce. Ekstraklasa korzysta z dwóch modeli: InStat i Opty.
PRZYJACIELE NA CZELE
Akurat w sobotę w pierwszej kolejce w 2022 roku do gry wróci drużyna z najbardziej korzystną różnicą między golami oczekiwanymi, a strzałami umieszczonymi w rzeczywistości w bramce przeciwników. Pod tym względem nad resztą stawki góruje bowiem Śląsk Wrocław z wynikiem 4,08. Da się tu zresztą zauważyć stały trend. W całym ubiegłym sezonie na koniec rozgrywek właśnie Śląsk był także najlepszy w stawce pod tym względem. Tyle, że była to edycja z wyjątkowo niską średnią trafień (2,35/mecz), przez co ostatecznie żadna z drużyn nie zdołała ostatecznie osiągnąć dodatniego bilansu.
Jak wynika z tego bilansu - na jego koncie znajdują się mniej więcej cztery bramki więcej niż wynikałoby to z dogodności stworzonych okazji. Śląsk aż w dwunastu starciach uzyskiwał lepszy bramkowy rezultat niż wyceniono jego sytuację w modelu goli oczekiwanych. Zdarzyła się mu nawet seria siedmiu takich spotkań z rzędu. Dorobek jego najbliższego rywala, Lechii Gdańsk pod tym względem jest dokładnie połowę niższy. Obie drużyny natomiast mają po cztery potyczki, w których zanotowali wynik przynajmniej jedną bramkę lepszy niż pokazywała to statystyka. Największa różnica na korzyść Śląska zdarzyła się w 6. serii spotkań przeciwko KGHM Zagłębiu Lubin (+2,53, a odliczając samobója: +1,59 z Wisłą Kraków), w przypadku Lechii Gdańsk zaś w 4. kolejce z Cracovią (+1,87).
Cała liga wypracowała w tym momencie wynik -62,27 względem goli rzeczywistych. Średnio zatem ekipy w tej edycji zmagań strzelają 3,21 gola mniej niż powinny (w przeliczeniu na mecz wychodzi, że pada 0,37 gola mniej niż powinno). Poza dwójką przeciwników "na plusie" znajdują się natomiast jeszcze tylko Wisła Płock, Raków Częstochowa i PGE FKS Stal Mielec, przy czym rezultat żadnego z przedstawiciela tego tercetu nie przekracza poziomu +1,67. Trzy drużyny mają natomiast już przynajmniej rezultat na poziomie -8. Na dole tej klasyfikacji usadowiły się: Radomiak Radom (-8,84), Legia Warszawa (-8,71) i Warta Poznań (-8,69). Najbardziej na pojedynczym spotkaniu zyskały: Lech Poznań (+2,78 ze Śląskiem Wrocław) i Górnik Łęczna (+2,77 z Wisłą Płock). Na przeciwnym biegunie znalazły się z kolei: Lech Poznań (-4,16 z PGE FKS Stalą Mielec) i KGHM Zagłębie Lubin (-3,5 z Radomiakiem Radom).
CELNE OKO
Dlaczego więc akurat Śląsk tak mocno wybija się realnie ponad wynik goli oczekiwanych? Przede wszystkim ma naprawdę dobrze nastawione celowniki. Tylko PGE FKS Stal Mielec legitymuje się wyższym stopniem konwersji strzałów celnych na gole niż Śląsk Wrocław (36,6%). Lechia Gdańsk w tej klasyfikacji znajduje się również w ścisłej czołówce - na 6. miejscu. Wśród wszystkich siedmiu drużyn ze wskaźnikiem powyżej 30% w tej kategorii różnicę między golami oczekiwanymi, a rzeczywistymi poniżej -0,1 ma tylko Pogoń Szczecin (-2,8). Na koncie wrocławian oraz pozostałej grupy takich drużyn zatem jest bardzo dużo prób zakończonych sukcesem w stosunku do reszty, po których rośnie tylko bilans goli oczekiwanych.
Dla odmiany za to bardzo rzadko "nabija" wynik strzałami obronionymi przez przeciwników lub niecelnymi. Śląsk ma jak dotąd tylko dwie próby zatrzymane powyżej 0,5 xG (Robert Pich z Lechią Gdańsk, Wojciech Golla z Cracovią) i żadnego spudłowanego w tym przedziale oceny! W przypadku Lechii Gdańsk ten rezultat to pięć obronionych i dwa pudła. Sprzyja więc dobre oko, odwaga do trudnych decyzji i... łut szczęścia. Śląsk Wrocław ex aequo z Lechem Poznań posiada najlepszy rezultat pod względem liczby goli strzelonych z xG poniżej 8,5%. Ekipa Jacka Magiery uczyniła to 13-krotnie. Już na takich próbach "zarobiła" więc aż 12,28 gola! Ekipa z Gdańska w tym zestawieniu ustępuje miejsce wyłącznie temu duetowi i zyskała 11,34 gola.
Przydaje się też spora liczba meczów z przynajmniej jednym trafieniem na koncie, skoro tak rzadko zdarzają się mecze, w których można nadrobić choć jedną bramkę względem goli oczekiwanych. Lechia Gdańsk pod tym względem wraz z Wisłą Płock nadaje ton w stawce w tej kategorii (po 17). Śląsk Wrocław ustępuje temu duetowi zaś tylko jednym meczem. Trzeba jednak przyznać, że dwa kolejne zespoły z takim samym wynikiem co ekipa Jacka Magiery - Lech Poznań i Jagiellonia Białystok - są już poniżej progu -5. Natomiast dużo gorzej się dzieje, jeśli zespołowi przydarza się mecz, w którym mimo mnogości sytuacji, nic nie chce wpaść. Przekonał się o tym Kolejorz po rywalizacji z PGE FKS Stal Mielec. Jego bilans między golami oczekiwanymi, a rzeczywistymi w tym sezonie to -5,86, z czego -4,16 zajmuje samo starcie z Biało-Niebieskimi!
TOP-5 GOLI Z NAJMNIEJSZYM xG W TYM SEZONIE
Z DALEKA
Obie te drużyny zarazem plasują się w TOP-3 pod względem największej średniej odległości strzału, z którego pada gol. Śląsk Wrocław jest pierwszy w tej klasyfikacji z wynikiem 11,7 m; Lechia Gdańsk natomiast ustępuje mu o 1,2 m. Przede wszystkim potrafią trafić z dystansu. Trójmiejska drużyna w tym momencie jest pod tym względem najlepsza w stawce. Siedem razy już skierowała piłkę po strzałach spoza pola karnego. Śląsk Wrocław uczynił to zaś sześciokrotnie, a indywidualnym liderem takiej klasyfikacji jest jego napastnik - Erik Exposito z czterema trafieniami. To powoduje sporą różnicę. Średnio gole strzelone w tym sezonie zza "szesnastki" miały bowiem 6,79% szans na powodzenie. Jedno takie trafienie powoduje więc zwykle wzrost o ponad 0,9 gola w bilansie korzyści w golach rzeczywistych względem goli oczekiwanych. Marco Terrazzino z wynikiem 2,58% przeciwko PGE FKS Stali Mielec jest w tym momencie nawet trzeci na liście autorów trafień, które miały teoretycznie najmniejsze szanse powodzenia w sezonie 2021/2022. Exposito ze swoją bramką z KGHM Zagłębiem Lubin zajmuje na tej liście 11. miejsce (2,99%).
Warto też zachować perfekcję przy rzutach karnych. Warte są one bowiem 0,75 według InStata lub 0,7884 według modelu Opty. Ewentualna pomyłka przy "jedenastce" oznacza zatem stratę tej wartości w bilansie między golami oczekiwanymi, a rzeczywistymi. Śląsk Wrocław nie spudłował ani razu w takich sytuacjach. Podchodził zaś do "jedenastki" czterokrotnie W ten sposób zyskał więc 1 pełnego gola względem goli oczekiwanych. Lechia Gdańsk ma na koncie jedno pudło, co oznacza, że jest do przodu tylko o 0,25 gola. Dla porównania Bruk-Bet Termalica Nieciecza z czterema pudłami z "wapna" jest tu aż 1,75 gola na minusie.
Gdańszczanie za to nadrabiają golami uzyskanymi po samobójach przeciwników. Wraz z Cracovią, Pogonią Szczecin i KGHM Zagłębiem Lubin najczęściej bowiem odnoszą korzyść z takich zdarzeń. Zdarzyło im się to po dwa razy, co oznacza zysk 2 goli w klasyfikacji goli oczekiwanych, gdyż strzały samobójcze mają jako zdarzenie nieoczekiwane 0 xG, chyba że przytrafiają się po rykoszecie. Gdyby odliczyć "swojaki" to Śląsk zachowuje swój stan posiadania (4,08), na drugim miejscu także jest Lechia z wynikiem 2,07. Poza nimi zaś już żadna inna ekipa nie miałaby konta na plusie!
TOP-5 GOLI Z NAJMNIEJSZYM xG STRZELONYCH Z POLA KARNEGO W TYM SEZONIE