

Kiedy Mariusz Lewandowski po raz ostatni grał w Ekstraklasie, Bruk-Bet Termalica Nieciecza - jeszcze pod nazwą „LKS” - występowała w tarnowskiej A klasie. W najbliższą sobotę w meczu przeciwko temu zespołowi zadebiutuje jako trener na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Między tymi
Kariera wyczynowego sportowca to ledwie błysk chwili w życiu dorosłego człowieka, który zdecyduje się podążać tą drogą. Trwa ona półtorej, może dwie dekady. Od jej kresu do emerytury zostaje potem jeszcze wiele lat. Metaliczny dźwięk zamknięcia szafki w szatni po ostatnim meczu jeszcze długo brzmi w uszach. Może dlatego wielu piłkarzy, chwilę po odwieszeniu butów na kołku decyduje się na powrót do środowiska. By jeszcze kilka razy usłyszeć ten symboliczny dźwięk. By czuć się częścią drużyny. By sięgnąć po jeszcze chociaż jeden puchar. Te emocje zapewnia praca trenera.
Znak czasów: kiedy Mariusz Lewandowski grał swój ostatni mecz w @_Ekstraklasa_ (09.06.2001) @BB_Termalica była w A klasie
— Wojtek Bajak (@WoBaj) 29 listopada 2017
Teraz przeciwko tej drużynie zadebiutuje jako trener @ZaglebieLubin w #Ekstraklasa
NA EUROPEJSKIM SZCZYCIE
Mariusz Lewandowski będzie dopiero drugim piłkarzem - zdobywcą Pucharu UEFA, obsadzonym po zakończeniu kariery w roli szkoleniowca w najwyższej polskiej lidze. Przed nim takim tytułem legitymował się Radoslav Latal, który dwukrotnie prowadził Piast Gliwice. Właśnie Czech doprowadził drużynę z Okrzei 20 do największego sukcesu w historii – wicemistrzostwa Polski w 2016 roku. Za czasów jego kadencji doszło zresztą do pierwszego starcia w dziejach Ekstraklasy między dwoma trenerami, którzy w czasach kariery piłkarskiej zdobywali najważniejsze europejskie trofea.
Było to możliwe dzięki zatrudnieniu przez Legię Warszawa Henninga Berga. Norweg brał udział w kampanii Manchesteru United w Lidze Mistrzów w sezonie 1998/99, zakończonej jednym z najbardziej niezwykłych finałów w historii tych rozgrywek. Czerwone Diabły pokonały w nim Bayern Monachium 2:1, choć do 91. Minuty… przegrywały 0:1! Do dziś sceny z końcówki tej rywalizacji – sprytne trafienie Teddy’ego Sherringhama, dośrodkowanie Davida Beckhama z rogu, noga Ole Gunnara Solskjaera wyciągnięta jak semafor, przy decydującym strzale 2:1 i bicie głową w murawę przez Sammuela Kuffoura – stanowią klasykę futbolu. Berg przeżywał to z perspektywy trybun, bo na tydzień przed tym starciem doznał kontuzji. Wcześniej jednak uczestniczył w pięciu spotkaniach tamtej edycji Champions League, w tym w półfinałach oraz ćwierćfinałach.
Pierwsza potyczka między Latalem, a Bergiem w Ekstraklasie miało miejsce 4 kwietnia 2015 roku i zakończyło się zwycięstwem Norwega 2:0. Drugi raz górą był Czech, zwyciężając 2:1.

Przez półtora miesiąca w Ekstraklasie pracowali nawet trzej trenerzy z najważniejszymi europejskimi trofeami w kolekcji zdobytymi w czasach piłkarskiej kariery. Lechię Gdańsk od 1 września 2015 roku prowadził bowiem Thomas von Heesen, który w 1983 roku zdobył Puchar Europejskich Mistrzów Klubowych, czyli poprzednika Ligi Mistrzów. W finale zmienił w 56. minucie Larsa Bastrupa. Grał też rok wcześniej w decydującym dwumeczu o Puchar UEFA, ale trofeum ostatecznie trafiło do rąk rywali – IFK Goeteborg. Poza tym na jego koncie znajdują się dwa mistrzostwa Niemiec i Puchar Niemiec.
Nie doszło jednak do pierwszego w historii starcia dwóch zdobywców LM lub PEMK w Ekstraklasie. Rychło bowiem po zatrudnieniu von Heesena zwolniono Berga. Obaj panowie spotkali się natomiast w Pucharze Polski, gdzie górą była Legia prowadzona przez Norwegów. Stołeczny zespół pokonał gdańszczan aż 4:1. Niemiec wytrzymał tylko trzy miesiące na swym stanowisku w Lechii.
Oprócz tego czesko-norwesko-niemieckiego tercetu w Ekstraklasie pracowało jeszcze dwóch szkoleniowców z najważniejszymi europejskimi pucharami w kolekcji. Pierwszym z nich był Dan Petrescu - zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów i Superpucharu Europy w barwach Chelsea, a także finalista PEMK ze Steauą Bukareszt. Rumun wygrał też Puchar Anglii i Puchar Ligi Angielskiej, trzy razy był mistrzem Rumunii, a także został uhonorowany miejscem w najlepszej "11" Premier League w pierwszej dekadzie istnienia tej ligi. W Polsce prowadził Wisłę Kraków od stycznia do września 2006 roku. Skończyło się na wicemistrzostwie Polski.
W kwestii liczby i rangi sukcesów klubowych z czasów gry w piłkę nożną nie do pobicia jest jednak były trener Polonii Warszawa oraz Lecha Poznań - Jose Mari Bakero. W barwach FC Barcelony Hiszpan wygrał PEMK, Superpuchar Europy i dwukrotnie PZP. Do tego jeszcze sześć razy był mistrzem Hiszpanii. W "trenerce" na polskim podwórku zapisał się jednak głównie dobrą grą w europejskich pucharach. Kolejorz pod jego wodzą wygrał z Manchesterem City oraz Red Bullem Salzburg, a także zremisował z Juventusem Turyn, co dało mu awans do fazy pucharowej Ligi Europy. W Ekstraklasie wygrał 27 z 61 spotkań, 14 zremisował i 20 przegrał.

Na tym wyczerpuje się lista zdobywców europejskich pucharów w roli piłkarza wśród trenerów pracujących w Ekstraklasie. Przynajmniej tych najważniejszych trofeów. Niedawno bowiem na ławce szkoleniowej ŁKS Łódź – oficjalnie w roli menadżera – gościł zdobywca Pucharu Intertoto w barwach S.C. Bastii – Piotr Świerczewski. Serb Dragomir Okuka sięgał zaś po Puchar Bałkanów z Velezem Mostar.
Mariusz Lewandowski będzie zatem jednocześnie pierwszym polskim piłkarzem - zdobywcą jednego z najważniejszych europejskich pucharów, pracującym w Ekstraklasie w roli szkoleniowca.
MADZIAROFILE
Petrescu, Bakero, Latala, von Heesena, Berga oraz Lewandowskiego łączą ramy czasowe. Cała szóstka rozpoczęła swą pracę w Ekstraklasie w XXI wieku. Jednak już wcześniej zdarzali się tu znakomici gracze po odwieszeniu butów na kołku. Głównie spośród sławnych zawodników z bogatą wyczynową przeszłością rekrutowali się zresztą pierwsi szkoleniowcy polskich zespołów.
Przed II Wojną Światową ochoczo sięgano po znanych Węgrów, Czechów i Austriaków. Tak pojawił się w Wiśle Kraków Imre Schlosser – do dziś trzeci najskuteczniejszy zawodnik reprezentacji Węgier, olimpijczyk, a także urzędujący rekordzista ligi węgierskiej pod względem zdobytych bramek (417!), czterokrotny najlepszy strzelec sezonu w ligach europejskich. Polska była też miejscem pracy innego olimpijczyka - Gyuli Biro (w Polsce: Hasmonea Lwów i Warta Poznań), czy Imre Pozsonyi'ego (Cracovia). Wszyscy trzej sięgali po tytuły zawodników roku w swym kraju.
Cały tercet pracował nad Wisłą wprawdzie jeszcze przed powstaniem ligi. Kamień milowy w rozwoju rodzimego trendu nie zmienił jednak znacząco tego trendu. Stąd wśród szkoleniowców klubów Ekstraklasy znalazły się na początkowym etapie ligi takie postacie jak: Viktor Hierlander (Cracovia) – pięciokrotny reprezentant Austrii, uznawanej wtedy za najlepszy zespół narodowy świata, czy Peter Szabo (Ruch Chorzów) - reprezentant Węgier i mistrz Niemiec. Największymi nazwiskami z eks-piłkarzy byli jednak dwaj inni Madziarzy: Karoly Fogl (Warta Poznań, Polonia Warszawa) – z ponad pięćdziesięcioma występami w kadrze Węgier, grą na igrzyskach oraz tytułem jednego z najlepszych obrońców Europy lat 20-tych - a przede wszystkim Ferenc Plattko – golkiper reprezentacji Węgier, mistrz Hiszpanii w barwach FC Barcelony.
Pierwsze dekady po II Wojnie Światowej nie zmieniły ani przyzwyczajeń ani kierunków. W lidze pojawili się dawni reprezentanci Czechosłowacji: Karel Finek (Wisła Kraków, Cracovia, w niższych klasach rozgrywkowych też: Śląsk Wrocław) i Michal Vican (Ruch Chorzów); a także Węgier: olimpijczyk Zoltan Opata i Ferenc Szusza (Górnik Zabrze). Duże były to wtedy nazwiska, ale w Ekstraklasie pojawiły się jeszcze dużo większe...
HAT-TRICK NA WEMBLEY, SPADEK Z EKSTRAKLASY
Według niektórych już w sierpniu 1939 roku Fryderyk Scherfke przejął funkcję trenera w Warcie Poznań. Uczyniłoby to z „Fryca” pierwszego zawodnika w historii, który prowadził klub w Ekstraklasie po udziale w mistrzostwach świata. Wprawdzie jego kolega z kadry Polski na mundialu w 1938 roku, Antoni Gałecki, wespół z Władysławem Karasiakiem zarządzał szkoleniem ŁKS Łódź już wcześniej, ale miało to miejsce cztery lata przed mundialem. Nie miał więc w dorobku uczestnictwa w mistrzostwach nim poprowadził klub.
Pierwszym piłkarzem, który objął stery klubu Ekstraklasy już po powołaniu na mundial był Władysław Szczepaniak. W latach 1951 – 1953 prowadził on Polonię Warszawa. Zdobył z nią Puchar Polski, ale w tym samym sezonie zaliczył z Czarnymi Koszulami spadek z najwyższej klasy rozgrywkowej. W tej samej edycji rozgrywek (1952) w której przeżywał gorycz relegacji, jego kolega z mundialowej kadry Ewald Cebula, świętował zaś mistrzostwo Polski z Ruchem Chorzów. Dokonał przy tym wyczynu, do dziś niepowtórzonego przez naśladowców. Cebula stał się bowiem wtedy jedynym w historii rozgrywek grającym trenerem z mistrzostwem na koncie. Potem po złoto sięgał jeszcze trzy razy, ale już po zakończeniu piłkarskiej kariery. Z ich kolegów reprezentacyjnych na mundialu w 1938 roku drużyny w Ekstraklasie poprowadzili jeszcze: Stanisław Baran (ŁKS Łódź w latach 1961-62) i Gerard Wodarz (Ruch Chorzów w 1964 roku). Po zwolnieniu Wodarza oraz Cebuli w odstępie kilku miesięcy na parę dekad zakończył się rozdział trenerów w Ekstraklasie zrekrutowanych wśród polskich uczestników MŚ. Odnowi go dopiero Jan Tomaszewski w 1981 roku, który poprowadzi jako grający trener ŁKS Łódź.
W międzyczasie na Ekstraklasowych ławkach znalazło się za to kilku dawnych zagranicznych zawodników znanych z mistrzostw świata. Tak jak Szczepaniak, Gałecki, Scherfke, Wodarz, Cebula i Baran na mundialu w 1938 roku rywalizował jeszcze Karel Kolsky (Wisła Kraków) w barwach Czechosłowacji. Dwa udziały na najważniejszej imprezie futbolowej świata miał szkoleniowiec Legii z końcówki lat pięćdziesiątych - Stjepan Bobek. Do dziś jest on rekordzistą Partizana Belgrada oraz nieistniejącej już reprezentacji Jugosławii w liczbie strzelonych goli, a z racji dwóch wicemistrzostw olimpijskich też pierwszym medalistą wielkiego turnieju piłkarskiego, pracujący, jako trener w Ekstraklasie. Ferenc Puskas przyznawał, że wzorował się na jego dryblingu, podejrzanym właśnie podczas igrzysk.
Również nie za sprawą rodzimego gracza, a obcokrajowca na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce pojawił się też pierwszy medalista mistrzostw świata. Był nim wicemistrz świata z Czechosłowacją z 1934 roku - Geza Kalocsay. Postać o tyle ciekawa, że występował też… w kadrze Węgier. W Polsce był uważany właśnie za Madziara. Zapisał się jako twórca największych sukcesów Górnika Zabrze.
Prawdziwym hitem było jednak zatrudnienie przez Stal Rzeszów Nandora Hindegkutiego. Jednego z najgenialniejszych europejskich piłkarzy powojennych lat. Wicemistrza świata z 1954 roku, mistrza olimpijskiego z 1952 roku, członka „Złotej Jedenastki Węgier” wymienianego jednym tchem obok Puskasa, Gyuli Grocsicsa, Jeno Buzanszky’ego, Sandora Kocsicsa, czy Jozsefa Bozsika. Zapewnił sobie tę pozycję nie tylko dzięki trofeom, ale też hat-trickowi w słynnym meczu, który wstrząsnął Wembley, gdy Węgrzy pokonali dumnych Anglików 6:3. Nadziei jednak nie spełnił. Z rzeszowskim klubem spadł z Ekstraklasy...
Po Kalocsayu i Hindegkutim z medalistów mistrzostw świata drużyny w Ekstraklasie prowadzili jeszcze: Jan Tomaszewski, Adam Musiał, Henryk Wieczorek, Lesław Ćmikiewicz, Roman Jakóbczak, Grzegorz Lato, Andrzej Szarmach, Marek Dziuba, Henryk Kasperczak, Marek Kusto, Stefan Majewski, Paweł Janas oraz Kazimierz Kmiecik. Czterech ostatnich kręciło się na "karuzeli szkoleniowej" jeszcze w XXI wieku. Na poziomie ćwierćfinałów w tej imprezie swój udział kończyli zaś Adam Nawałka (wybrany do najlepszej "11" turnieju MŚ 1978), Karel Kolsky, Stjepan Bobek, Frantisek Straka, Jan Kocian, Jose Mari Bakero oraz Dan Petrescu.

Po Bobku ponadto jeszcze jedenastu trenerów (Hindegkuti, Tomaszewski, Ćmikiewicz, Lato, Szarmach, Kmiecik, Wieczorek, Kasperczak, Hubert Kostka, Piotr Świerczewski, Marek Bajor, Tomasz Wieszczycki) miało wywalczone medale olimpijskie.
Na liście szkoleniowców nie brakuje też medalistów mistrzostw Europy - Wernera Liczki, Petra Nemca i Radoslava Latala. Dwaj pierwsi zakończyli z brązem zmagania na turnieju tej rangi w 1980 roku w barwach Czechosłowacji. Latal był zaś członkiem wicemistrzowskiej reprezentacji Czech z Pavelem Nedvedem, Karelem Poborskym, Vladimirem Smicerem czy Patrikiem Bergerem z 1996 roku. Już w Ekstraklasie spotkał przeciwnika z meczu, który podczas EURO dał jego zespołowi awans do ćwierćfinału. Dwie dekady wcześniej w starciu Rosji z Czechami stanęli ze sobą oko w oko: Stanisław Czerczesow oraz właśnie Latal. Potyczka zakończyła się remisem. W 2016 roku doprowadzili zaś Legię i Piasta do dwóch pierwszych lokat w lidze!
PIERWSZY Z EURO
Mariusz Lewandowski akurat takich medalowych sukcesów w reprezentacji na swoim koncie nie ma. Jest za to rekordzistą pod względem rozegranych spotkań w kadrze kraju wśród obecnych szkoleniowców w Ekstraklasie. Z Polaków pracujących przed nim na tym poziomie rozgrywkowym ww tej klasyfikacji przebijał go tylko Piotr Świerczewski (oficjalnie zatrudniony w ŁKS Łódź jako menedżer). Poprzednim członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta w elicie był zaś Tomasz Hajto – zwolniony w 2013 roku z Jagiellonii Białystok. Ten sam emerytowany zawodnik był też ostatnim przed Lewandowskim polskim uczestnikiem MŚ pracującym w Ekstraklasie jako trener. Obaj są jedynymi piłkarzami w barwach biało-czerwonych na imprezie tego kalibru w XXI wieku obsadzonymi w roli trenerów w Ekstraklasie. Oprócz nowego szkoleniowca KGHM Zagłębia Lubin wyjazd na mundial z jego aktualnych kolegów po fachu w swoim dorobku ma także Jan Urban.
Mariusz Lewandowski został natomiast pierwszym w historii polskim uczestnikiem Mistrzostw Europy, któremu powierzono pracę szkoleniowca na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Uczestniczył on na EURO 2008. W Ekstraklasie może on spotkać swoich kolegów z tego wyjazdu – Michała Pazdana, Jakuba Wawrzyniaka, Marcina Wasilewskiego, Rafała Murawskiego, Adama Kokoszkę. Podobnie zresztą jak Sebastiana Milę i Pawła Brożka z którymi walczył podczas mundialu w Niemczech. Tyle, że oni nadal występują na boisku. Poza Lewandowskim obecnie udział w EURO ma też na koncie Nenad Bjelica.
Pierwszym w ogóle uczestnikiem ME zatrudnionym w polskiej lidze – a zarazem medalistą tego turnieju – był Werner Liczka. Pojawił się on w Polonii Warszawa w 2001 roku. Kilka miesięcy potem Śląsk Wrocław sięgnął po jego kolegę z brązowej ekipy Czechosłowacji na ME – Petra Nemca. Obaj panowie jednak nigdy nie mieli okazji się spotkać prowadząc dwa zespoły z Ekstraklasy.
***
Wielu wybitnych zawodników w Polsce odnosiło sukcesy. Henryk Kasperczak i Ewald Cebula należą do najbardziej utytułowanych szkoleniowców w historii Ekstraklasy. Wiele dobrych momentów przeżyli tu - nawet niedawno - Adam Nawałka, Jan Urban, Werner Liczka, Henning Berg, Radoslav Latal. Mariaże świetnej piłkarskiej kariery i słabego rzemiosła szkoleniowego - przynajmniej tego prezentowanego w Ekstraklasie - również bywały jednak dość częste, co ujawniło się u Hindegkutiego, Laty, Tomaszewskiego albo Szarmacha. To nie kariera determinuje bowiem sukces, ale umiejętności...
Wojciech Bajak
fot. 400mm.pl