

To już dwudziesty sezon - w tym dziesiąty z rzędu - w którym Waldemar Fornalik jest obecny w najwyższej polskiej lidze w roli pierwszego trenera. Debiut nastąpił w końcówce edycji 2000/2001 (12 maja), gdy powierzono mu poprowadzenie Górnika Zabrze przeciwko Pogoni Szczecin. Potem stał na czele sztabu szkoleniowego ekipy 14-krotnych mistrzów Polski jeszcze w kampaniach 2001/2002 (25 meczów), 2002/2003 (30) i 2003/2004 (17), co razem dało 78 spotkań. Właśnie wtedy zanotował swoje rekordowe zwycięstwo w Ekstraklasie. Górnik kierowany przezeń pokonał bowiem aż 9:0 Portowców, czyli klub przeciwko któremu debiutował w elicie.
Po jednej edycji przerwy na ławce trenerskiej zameldował się z powrotem w rozgrywkach najwyższego szczebla 2005/2006 (30) już w Odrze Wodzisław Śląski. W tym klubie pracował też jeszcze na początku odsłony 2006/2007 (5 meczów). Później znów nastąpiła pauza, aż w 2008/2009 Fornalik pojawił się w Ruchu Chorzów. Ten czas podzielony jest z kolei na dwa okresy - do końca edycji 2011/2012 i od 2014/2015 do 30. kolejki 2016/2017. Pomiędzy nimi szkoleniowiec ten pełnił funkcję selekcjonera reprezentacji Polski. W ekipie Niebieskich nazbierało mu się łącznie aż 188 meczów w Ekstraklasie. Niewiele gorzej wypada jego wynik w kolejnym klubie - Piaście Gliwice. Tu bowiem jego kadencja trenerska zawierała tylko osiem spotkań mniej. Za to nie były przedzielone żadną przerwą. Swoją drogę trenerską w Gliwicach zakończył jesienią 2022 roku. Już kilka miesięcy potem znalazł się natomiast w KGHM Zagłębiu Lubin. Spotkanie przeciwko Śląskowi Wrocław będzie jego dziewiętnastym na ławce ekipy Miedziowych. Sumując dorobek ze wszystkich pięciu klubów daje to zaś w tym momencie 499 spotkań.
W zależności od źródła można jednak znaleźć też inne wyliczenia jego rejestru. Niektórzy do dorobku Fornalika włączają mecz Ruchu Chorzów z 1997 roku. Pełnil on wtedy funkcję asystenta u boku pierwszego szkoleniowca Niebieskich pełnił wtedy Orest Lenczyk, "Profesor" w dniu meczu był jednak poza Chorzowem, w związku z tym na ławce najstarszy stopniem był właśnie jego zastępca. Ekstraklasa jednak obrała inną metodologię przy liczeniu dokonań trenerskich. Na łączny wynik składają się wszystkie mecze drużyny przypadające na kadencję trenerską w klubie. Nawet jeśli był on fizycznie nieobecny z powodu kary Komisji Ligi, choroby lub wyjazdu. Jest bowiem zachowana wówczas ciągłość szkolenia (osoba nie przestaje pełnić funkcji). Inny jest też wpływ nieobecnego szkoleniowca niż piłkarza na zespół. Przecież trener, a nie jego asystent odpowiada w większości takich przypadków za przygotowanie, ustawienie składu oraz bierze odpowiedzialność za wynik. W przypadku absencji kartkowych ponadto szkoleniowcy często znajdują się na trybunach, skąd udzielają instrukcji swoim zespołom. Nawet w raportach sędziowskich ich tymczasowi zastępcy są wciąż na ogół wpisywani jako "asystenci", więc ich formalna rola się nie zmienia.
W związku z tym do dorobku Waldemara Fornalika nie jest zaliczany mecz Ruchu Chorzów z 1997 roku. Uwzględnione są natomiast cztery starcia z edycji 2020/2021 i 2021/2022, w których dopadły go problemy zdrowotne oraz kara Komisji Ligi. Tak samo wygląda wynik tego szkoleniowca w wielu innych źródłach - np. na portalu EkstraStats, czy na Transfermarkt.
Do tej pory jedynym szkoleniowcem w historii z jubileuszem 500. spotkania w Ekstraklasie był mentor Fornalika w Ruchu Chorzów, a potem Wiśle Kraków - Orest Lenczyk. Przypadło ono w kwietniu 2010 roku, gdy zasłużony trener prowadził Cracovię. Waldemar Fornalik natomiast niedawno wyprzedził w rankingu szkoleniowców z największą liczbą meczów w elicie Franciszka Smudę (498 meczów). Tuż za podium figurują zaś: Teodor Wieczorek (479), Leszek Jezierski (468) oraz Michał Probierz (467). Za Fornalikiem jednak również udana kariera zawodnicza. Rozegrał bowiem w najwyższej polskiej lidze 233 spotkania. W sobotę zatem w Ekstraklasie zanotuje swój 733. mecz w roli trenera lub piłkarza na tym poziomie. Pod tym względem do niego należy miano lidera. W końcówce poprzedniego sezonu wyprzedził bowiem swego kolegę z czasów gry dla Ruchu, a potem zawodnika w Górniku, Michała Probierza, który na tę chwilę legitymuje się 727 meczami. Nikt inny nie dobrnął na razie do bariery 700 spotkań.