

Szymek, zachorował, gdy miał zaledwie 2 latka. Kiedyś był pełen życia, radosny, uśmiechnięty... Nagle los rzucił mu wyzwanie, które trudno sobie wyobrazić. Pojechaliśmy do szpitala, gdzie usłyszeliśmy te przeklęte słowa – guz mózgu. Guz okazał się przerzutem. Pierwotne ognisko nowotworu znaleziono w brzuszku, a przerzuty dotarły również do kręgosłupa i szpik
Szymuś właśnie przeszedł dwa ciężkie cykle chemioterapii, po których bardzo osłabł. Teraz potrzebuje czasu, by dojść do siebie. Dziś, dzięki pomocy, zaczyna powoli wracać do sił. Niestety, włoski wypadają garściami, to kolejny ślad ciężkiej walki, jaką Szymuś stoczył.
Choroba zabrała mu już wiele – wzrok, uszkodzenie mózgu, padaczkę pourazową... Lekarze teraz prowadzą poważne rozmowy, szukając najlepszego rozwiązania, by Szymuś nie stracił słuchu ani nie ucierpiał na skutek uszkodzenia hormonu wzrostu.
Wesprzyjmy razem małego wojownika! Razem mamy wielką MOC!
