

Nie udał się reprezentacji Polski występ w towarzyskim starciu z Czechami. Na Stadionie Energa Gdańsk, na którym w LOTTO Ekstraklasie występuje miejscowa Lechia, biało-czerwoni ulegli rywalom 0:1. W spotkaniu tym zagrał tylko jeden gracz najwyższej polskiej ligi - Przemysław Fran
Drugi raz w karierze Frankowski został wystawiony w wyjściowym składzie reprezentacji Polski. Poprzednio zdarzyło mu się to za kadencji Adama Nawałki w marcowym sparingu z Nigerią, również... przegranym 0:1. Tym razem okazał się on jednym z najlepszych graczy w szeregach biało-czerwonych. Pod koniec I połowy oddał celny strzał na bramkę przeciwników, lecz ich golkiper, Jiri Pavlenka, odbił go do boku.
Najmocniej Frankowski został zapamiętany jednak ze świetnego podania, wyprowadzającego Roberta Lewandowskiego na pustą bramkę. Niestety kapitan reprezentacji Polski o kilka milimetrów minął się z futbolówką, odbitą jeszcze od kępki trawy. Na początku drugiego kwadransa II połowy Frankowskiego zmienił rekordzista w liczbie występów w drużynie biało-czerwonych - Jakub Błaszczykowski.
Hymn! ????????
— Łączy nas piłka (@LaczyNasPilka) 15 listopada 2018
________________#POLCZE ???????????????? pic.twitter.com/ytzEQtw6Yr
Skrzydłowy Dumy Podlasia plasuje się z kolei już na czwartym miejscu pod względem największej liczby spotkań w kadrze Polski jako przedstawiciel Jagiellonii Białystok. Wyprzedzają go w tej kategorii tylko Michał Pazdan (6 meczów), Kamil Grosicki i Tomasz Kupisz (po 4 mecze). Równy z nim dorobkiem jest zaś aktualny kolega klubowy - Grzegorz Sandomierski. W wyjściowym składzie biało-czerwonych częściej od Frankowskiego z podlaskich kadrowiczów grywali zaś tylko "Pazdek" oraz właśnie Sandomierski - obaj po trzy razy.
Był to już piąty mecz reprezentacji Polski pod wodzą Jerzego Brzęczka i w żadnym z nich nie udało się jego zawodnikom odnieść zwycięstwa. Jak dotychczas kadra dłużej czekała na premierową wygraną w jednej kadencji tylko za czasów Jerzego Engela oraz Antoniego Brzeżańczyka. W obu przypadkach sześć kolejnych spotkań nie przyniosło pełnej puli.
SIEDMIU W LIDZE NARODÓW
Wczoraj zawodnicy LOTTO Ekstraklasy rywalizowali także w innych reprezentacjach o punkty w Lidze Narodów. W Dywizji C w starciu Węgier z Estonią stanęli naprzeciwko siebie Dominik Nagy (Legia Warszawa) i Artur Pikk, Henrik Ojamaa (obaj Miedź Legnica) oraz Sergei Zenjov (Cracovia). Starcie skończyło się wygraną Madziarów 2:0. Wynik ten sprawił, że z tym szczeblem na pewno pożegnają się już Estończycy. W tej samej grupie - pomimo porażki 0:1 z Grecją - awans na zaplecze elity zapewniła sobie Finlandia. Zawodnik Miedzi Legnica, Petteri Forsell, mecz ten spędził jednak na ławce rezerwowych.
W Dywizji D pewna awansu na wyższą półkę Gruzja zremisowała wyjazdowo 1:1 z Armenią. W końcówce spotkania selekcjoner Gruzinów wpuścił na boisko Lukę Zarandię z Arki Gdynia. Było to jego drugie spotkanie w reprezentacji. Drużyna w której występuje jak na razie nie poniosła porażki w Lidze Narodów, ale po raz pierwszy straciła punkty.
⏰ RESULTS ⏰
— UEFA Nations League (@UEFAEURO) 15 listopada 2018
Performance of the night? ????#NationsLeague pic.twitter.com/Lbw0xIBXJ6
Sprawa awansu z tej samej dywizji na wyższy szczebel mocno pokomplikowała się za to w przypadku Luksemburga. Wczoraj zespół w składzie z Chrisem Philippsem (90 minut, żółta kartka) z Legii Warszawa uległ u siebie 0:2 Białorusi, tracąc na jej rzecz pozycję lidera grupy. W ostatniej kolejce musi wygrać na wyjeździe z Mołdawią, a dodatkowo liczyć na porażkę Białorusinów z San Marino, które jeszcze nie zdobyło punktów w bieżącej edycji Ligi Narodów.
Siódmym zawodnikiem z LOTTO Ekstraklasy, rywalizującym wczoraj na międzynarodowej arenie był Igors Tarasovs. Przedstawiciel Śląska Wrocław przez pełne 90 minut przebywał na boisku w barwach Łotwy w starciu wyjazdowym z Kazachstanem. Zakończyło się ono remisem 1:1. Z ławki rezerwowych rywalizacji tej przyglądał się natomiast golkiper Arki Gdynia - Pavels Steinbors. Jego rywal do miejsca w składzie, Andris Vanins, został wczoraj samodzielnym liderem pod względem największej liczby meczów rozegranych w reprezentacji Łotwy wśród bramkarzy, wyprzedzając znanego z EURO 2004 - Aleksandrsa Kolinkę. Łotysze dotąd nie wygrali meczu w Lidze Narodów. Wiadomo więc, że na najbliższych Mistrzostwach Europy będzie co najmniej jeden debiutant. Wszak tylko oni z ekip występujących w Dywizji D, mieli za sobą udział w imprezie tej rangi.