

Najbardziej zapracowanymi graczami w pierwszej fazie zasadniczych rozgrywek o Puchar Henriego Delaunaya byli przedstawiciele Lecha Poznań. Zarówno Lubomir Satka w ekipie Słowacji, jak i Tymoteusz Puchacz w Polsce wystąpili w każdej z trzech kolejek rundy grupowej EURO 2020. Przy czym zawodnik drużyny z południowej strony Tatr nie zszedł z boiska nawet na moment, jako jeden z czterech piłkarzy swej reprezentacji obok Juraja Kucki (Parma), Milana Skriniara (Inter Mediolan) i Martina Dubravki (Newcastle United). Jego partner z defensywy Kolejorza dwukrotnie był natomiast desygnowany do wyjściowego składu, raz natomiast wystąpił w roli zmiennika. Lech Poznań - jako jedyny przedstawiciel Ekstraklasy - miał zawodnika na boisku już w czwartym turnieju Mistrzostw Europy z rzędu.

Poza nimi dwoma w podstawowej "jedenastce" przynajmniej jeden mecz fazy grupowej EURO 2020 rozpoczął jeszcze tylko Chorwat Josip Juranović z Legii Warszawa. Selekcjoner zespołu aktualnych wicemistrzów świata, Zlatko Dalić, dał mu zagrać w pełnym wymiarze w starciu przeciwko Szkocji (4:1). Dla niego samego był to debiut w imprezie tej rangi. Po dziewięciu latach i jednym dniu przerwy na boisku w Mistrzostwach Europy pojawił się natomiast jego kolega klubowy - Tomas Pekhart. Dzięki temu duetowi Chorwacja i Czechy zostały odpowiednio 4. i 5. reprezentacją z występem piłkarza z Ekstraklasy w historii tego turnieju (po Polsce, Słowacji i Węgrzech). W każdej z tych drużyn jednocześnie zagrali zawodnicy Legii.
Trwałym śladem obecności najwyższej polskiej ligi w kronikach Mistrzostw Europy będzie też wyczyn Kacpra Kozłowskiego. Piłkarz Pogoni Szczecin został najmłodszym zawodnikiem w historii tego turnieju. W starciu 2. kolejki fazy grupowej przeciwko Hiszpanii liczył sobie zaledwie 17 lat 246 dni, dzięki czemu zdystansował kilka miesięcy starszego Anglika Jude'a Bellinghama (17 lat 349 dni) oraz dzierżącego rekord przez dziewięć lat (2012-2021) Holendra Jetro Willemsa (18 lat 71 dni). Kozłowski stał się zarazem pierwszym graczem Portowców w historii na ME. Podobnie Piasta Gliwice na arenę dziejów EURO wprowadził w ostatnim dniu fazy grupowej Jakub Świerczok. Zostały one 8. i 9. klubem z najwyższej polskiej ligi z uczestnikiem rywalizacji na turnieju tej rangi.
Drużynowo największy sukces odnieśli dwaj zawodnicy Legii Warszawa. Zarówno Chorwacja z Josipem Juranoviciem, jak i Czechy z Tomasem Pekhartem awansowały z grupy D, zdobywając po cztery punkty. W 1/8 finału Hrvatska zmierzy się na kopenhaskim Parken Stadium z Hiszpanią (28 czerwca, godz. 18:00). Drużyna z królem strzelców PKO Bank Polski Ekstraklasy zagra natomiast na Puskas Arenie w Budapeszcie przeciwko Holendrom (27 czerwca, godz. 18:00). Pekhart jest jednym z sześciu najlepszych strzelców najwyższych lig europejskich z sezonu 2020/2021, który może zagrać w 1/8 finału. Trzy pozostałe ekipy narodowe w składzie z zawodnikami z polskiej ligi - Polska, Słowacja, Finlandia - pożegnały się już z turniejem.
Po występie Josipa Juranovicia #CRO została 4. reprezentacją w historii, w której na Mistrzostwach Europy zagrał zawodnik klubu @_Ekstraklasa_
— Wojtek Bajak (@WoBaj) June 22, 2021
1. #POL
2. #SVK
3. #HUN
4. #CRO #CROSCO #EURO2020