

"Dlaczego nie grają bracia Miranczuk? Bo tak postanowił trener" - stwierdził ostatnio na konferencji prasowej selekcjoner reprezentacji Rosji. Ten charakterystyczny styl wypowiedzi dobrze znają kibice Ekstraklasy. Podobne bon moty trzymały się bowiem obecnego sternika Sbornej, ta
Dziesięć punktów. Tyle wynosiła strata Legii do lidera tabeli, gdy w progach klubu z Łazienkowskiej pojawił się w październiku 2015 roku Czerczesow. Nie była to zresztą jego pierwsza wizyta na tym obiekcie. Jako bramkarz Spartaka Moskwa mierzył się bowiem z Wojskowymi w fazie grupowej Ligi Mistrzów w rozgrywkach 1995/1996. Te dwie drużyny awansowały zresztą do ćwierćfinału w tamtej edycji rozgrywek. Kosztem Rosenborgu Trondheim oraz Blackburn Rovers, gdzie występował... Henning Berg, czyli bezpośredni poprzednik Czerczesowa na stanowisku szkoleniowca Legii!
Powrót na Łazienkowską po 20 latach, Stanisław Czerczesow nowym trenerem Legii Warszawa. http://t.co/uZWHW0XHvX pic.twitter.com/Zp5DDKDewH
— LOTTO Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) 6 października 2015
Z pierwszego wyjazdu do Warszawy przywiózł wygraną 1:0. Z drugiego – mistrzostwo oraz Puchar Polski. Wojskowi zanotowali w rozgrywkach 2015/2016 najlepszy wynik pod względem goli strzelonych i najmniejszej liczby goli straconych. Pod jego wodzą skutecznością zachwycił Nemanja Nikolić, który zakończył sezon z rezultatem dwudziestu dziewięciu trafień. Misja ratowania sezonu w którym Legia obchodziła stulecie powstania zakończyła się pełnym sukcesem.
Te sukcesy ugruntowały jego pozycję w wyścigu o schedę po Leonidzie Słuckim w reprezentacji Rosji. Trzy miesiące po zakończeniu sezonu 2015/16 w Ekstraklasie Czerczesow otrzymał już funkcję selekcjonera Sbornej z zadaniem przygotowania jej do mundialu rozgrywanego w ojczystym kraju. I jak po angażu w Legii nie brakowało powątpiewań – z racji braku trofeów i twardych metod szkoleniowych – tak w ojczyźnie kredyt zaufania kurczył się z biegiem czasu. Od lipca 2017 do startu mundialu zespół z kraju ze stolicą w Moskwie wygrał tylko starcie z Koreą Południową. Do tego doszły problemy personalne, związane z zestawieniem drużyny, publiczne wątpliwości prezydenta kraju Władimira Putina i rekordowo niskie notowania u kibiców.
Na mundialu zespół Czerczesowa po dwóch pierwszych spotkaniach miał jednak na koncie aż sześć punktów i bilans bramkowy 8:1. Wygrane nad Arabią Saudyjską oraz Egiptem zapewniły Rosji awans do fazy pucharowej. To pierwszy taki wynik od czasu upadku Związku Radzieckiego. Mimo, że na poprzednich mundialach mieli w składach króla strzelców MŚ – Olega Salenkę, czy postacie pokroju Walerija Karpina, Wiktora Onopki, Aleksandra Mostowoja, Dmitrija Alejniczewa, Aleksandra Kierżakowa. Dawny trener Legii zrealizował cel, będący nawet poza zasięgiem słynnego włoskiego szkoleniowca Fabio Cappello, prowadzącego Sborną na MŚ 2014.
Po raz pierwszy od 1986 roku sztuka awansu do fazy pucharowej mundialu z drużyną narodową udała się trenerowi, który wcześniej pracował w Ekstraklasie. Przed Czerczesowem dokonał tego Antoni Piechniczek z drużyną narodową Polski. Ten sam szkoleniowiec poprowadził także biało-czerwonych do srebrnego medalu za trzecie miejsce cztery lata wcześniej. Nim objął stery biało-czerwonych i zasłynął mundialowymi sukcesami, w najwyższej polskiej lidze stał na czele sztabu szkoleniowego Odry Opole i Ruchu Chorzów.
Trzecie miejsce z Polakami na MŚ w 1974 roku zanotował także Kazimierz Górski, który wcześniej miał już w dorobku pracę w elicie z warszawskimi drużynami - Legią oraz Gwardią. Na nim, Piechniczku i Czerczesowie wyczerpuje się póki co grupa trenereów z doświadczeniem w Ekstraklasie oraz wyjściem z grupy na MŚ w dorobku.
Józef Kałuża w 1938 roku zakończył rywalizację z Polakami na I rundzie po porażce 5:6 z Brazylią. Pierwszej fazy nie przebrnęli też Jerzy Engel i Paweł Janas na dwóch pierwszych mundialach XXI-wiecznych. Jacek Gmoch z kolei w 1978 roku zajął 5-6. miejsce z drużyną narodową Polski, ale ani wcześniej ani potem nie pracował w Ekstraklasie w roli pierwszego trenera. Podobnie nie powiodło się jedynemu przed Stanisławem Czerczesowem zagranicznemu szkoleniowcowi, który po pracy w najwyższej polskiej lidze prowadził jedną z reprezentacji na mundialu. Lajos Czeizler, trener ŁKS Łódź z lat trzydziestych, na MŚ 1954 z Włochami zakończył zmagania na grupie.
Stanisław Czerczesow drugim w historii zagranicznym trenerem, który prowadził klub w @_Ekstraklasa_, a potem reprezentację na MŚ.
— Wojtek Bajak (@WoBaj) 14 czerwca 2018
1. Lajos Czeizler (@LKS_Lodz - ???????? 1954)
2. Stanisław Czereczesow (@LegiaWarszawa - #RUS 2018)#RUSKSA #ESAnaMundial
Nie powiodło się też Karelowi Kolsky'emu z Czechosłowacją w 1958 roku oraz Henrykowi Kasperczakowi z Tunezją czterdzieści lat później. U nich zresztą kolejność pracy była odwrócona. Najpierw poprowadzili drużyny narodowe na MŚ, a dopiero potem pracowali w najwyższej polskiej lidze.
Wojciech Bajak
fot. 400mm.pl