

Lech Poznań oraz Górnik Zabrze poznały swych potencjalnych rywali w II rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Jednak, aby się tam znaleźć, będą musiały pokonać swoich pierwszych rywali. Pewni udziału w tej fazie są już natomiast wicemistrzowie Polski – Jagiellonia Białystok. Drużyna I
Tak jak Duma Podlasia, jej rywal z Półwyspu Iberyjskiego w sezonie 2017/18 wyrównał swój rekord pod względem najwyższej pozycji zajętej w lidze w historii. Tyle że o ile zespół z Białegostoku zdobył srebro, to dla ekipy z Vila do Conde szczytem jest… dopiero piąta lokata! Poprzednio taki wynik zanotował ponad trzydzieści lat temu – w edycji 1981/82. Próżno też na ich koncie szukać innych trofeów. W Pucharze Portugalii dwa razy zagrali w finale. Raz udało im się ten szczebel osiągnąć też w Pucharze Ligi. Dwukrotnie ich pogromcą w rywalizacji o te laury była Benfica Lizbona, raz FC Porto. Jedyny piłkarski medal ligowy na koncie tego zespołu stanowi... brąz w futsalu, zdobyty w 2013 roku.
Uboższa niż u Jagiellonii jest też lista startów w europejskich pucharach. Dla Dumy Podlasia to już piąta edycja w której będzie konkurować na kontynentalnej arenie. Rio Ave stanie w szranki po raz trzeci. W przeciwieństwie do białostocczan ma już jednak na koncie grę w fazie grupowej Ligi Europy. Udało mu się to w 2014 roku, gdy w rundach eliminacyjnych pokonała dwa szwedzkie zespoły – IFK Goeteborg oraz IF Elfsborg Boraas. W grupie udało jej się zaś wygrać z Aalborgiem BK, czy zremisować ze Steauą Bukareszt. Ostatecznie jednak uplasowała się na ostatnim miejscu. Przed dwoma laty po dwóch remisach odpadła zaś z eliminacji ze Slavią Praga.
Rio Ave FC może się ponadto szczycić wychowaniem Fabio Coentrao – dwukrotnego zdobywcy Ligi Mistrzów w barwach Realu Madryt, półfinalisty Mistrzostw Europy, a także dwóch innych reprezentantów Portugalii – Paulinho Santosa i Quima (triumfatora PEMK z FC Porto). Koszulkę tego zespołu przywdziewał ponadto między innymi wicemistrz Europy z 2004 roku – Rui Jorge, czy uczestnik EURO 1996 – Alfredo Castro.
Dziś próżno o postacie takiego kalibru w składzie, choć znanych nazwisk nie brakuje, jak choćby… Pele! Pod takim pseudonimem występuje bowiem reprezentant Gwinei-Bissau – Judilson Mammadu Tuncara Gomes. Ma już za sobą pobyty w Genui CFC, AC Milanie, czy Benfice Lizbona. W żadnym z tych klubów nie zagrał jednak ani minuty i tylko był rzucany po wypożyczeniach (m.in. Arsenał Kijów, Belenenses, Olhanense). W poprzednim sezonie z dorobkiem siedmiu trafień zajął trzecie miejsce na liście najlepszych strzelców Rio Ave w lidze. Pod tym względem ustąpił Joao Novaisowi (8 goli) oraz Helderowi Guedesowi (10 goli). Ten ostatni nie powinien jednak zaprzątać głowy Marianowi Kelemenowi lub Grzegorzowi Sandomierskiemu. Po zakończeniu rozgrywek przeniósł się wszak do Al Dhafra ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Ze składu ubył też bardzo ceniony stoper Marcelo, który zasilił szeregi samego Sportingu Lizbona.
Największą gwiazdą drużyny jest brazylijski golkiper – Cassio. W zeszłym sezonie dziewięć razy zachował czyste konto, co dało mu siódme miejsce na liście bramkarzy pod tym względem. Rio Ave zajęło zaś piąte miejsce w klasyfikacji najmniejszej liczby straconych goli. Zmiennikiem Cassio jest reprezentant Gruzji Giorgi Makaridze, zdobywca Pucharu Ligi Portugalskiej z 2017 roku. W drużynie występuje też między innymi Gelson. Reprezentant Angoli został królem strzelców rodzimych rozgrywek najwyższego szczebla w 2016 roku. Dwadzieścia trzy bramki zdobyte przez niego w tamtej edycji były najlepszym wynikiem od trzydziestu sześciu lat. W Rio Ave jednak jeszcze nie wpisał się na listę strzelców.
Ciekawe nazwiska przewijały się też przez ławkę trenerską zespołu z Villa do Condo. W przeszłości prowadzili go choćby szkoleniowcy, którzy jeszcze w czasach gry w piłkę, zdobyli PEMK, jak Eurico Gomes, Augusto Inacio, Jaime Pacheco, Antonio Sousa; PZP – Manuel Pedro Gomes, czy Pucharu UEFA – Capucho. Poza Inacio i Gomesem wszyscy wystąpili też w półfinałach ME. Na podium MŚ z kadrą Brazylii znalazł się z kolei Abel Braga, stojący za sterami Rio Ave w 1986 roku. Klub ten figurował również w życiorysie zawodowym Artura Quaresmy, stryjecznego dziadka mistrza Europy z 2016 roku – Ricardo oraz Jose Mourinho Felixa, ojca obecnego menadżera Manchesteru United, a zarazem swego imiennika.
Stąd też w szeroki świat wyfrunęli choćby przyszły selekcjoner reprezentacji Wietnamu – Henrique Calisto, utytułowany trener FC Porto, obecnie prowadzący Wolverhampton Wanderers – Nuno Espirito Santo, aktualny szkoleniowiec Olympiakosu Pireus – Pedro Martins, czy FC Nantes – Miguel Cardoso. To właśnie ten ostatni prowadził Rio Ave w minionym sezonie. Na razie klub nie ogłosił nazwiska jego następcy.
Zespól z Villa do Condo jeszcze nigdy nie grał z przedstawicielem polskiej ligi w europejskich pucharach. Podobnie jak Jagiellonia dotąd nie mierzyła się na kontynentalnej arenie z klubami z zachodniej części Półwyspu Iberyjskiego. Historia polsko-portugalskiej rywalizacji liczy jednak już 24 spotkania. Tylko cztery z nich na swą korzyść rozstrzygnęły zespoły z Ekstraklasy. W dwumeczu jedyny sukces stanowi jednak wyeliminowanie Estreli Amadory przez Ruch Chorzów w Pucharze Intertoto. Ostatnio jednak kosztem Sportingu Lizbona z grupy Ligi Mistrzów wyszła Legia Warszawa.
Wojciech Bajak
fot. 400mm.pl