

Ekstraklasowa mapa Polski przed II Wojną Światową zaczynała się na północnym-wschodzie od Wilna. Na przeciwległym krańcu sięgała zaś najdalej do Świętochłowic. Nie dlatego, że tu kończyła się piłka. Grano i we Wrocławiu i w Wałbrzychu i w Legnicy i w Lubinie. Tylko, że wtedy akur
Od ponad 40 lat, jedynie zespoły z tego regionu potrafiły złamać hegemonię Krakowa, Warszawy, Łodzi, Poznania i Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego w rejestrze zdobywców mistrzowskich tytułów. W XXI w. złoto na swoje szyje zawieszali zaś już tylko zawodnicy z Krakowa, Warszawy, Poznania oraz Wrocławia i Lubina. Zespoły reprezentujące dwa ostatnie miasta zmierzą się w niedzielnych Derbach Dolnego Śląska
PÓŹNY START DOLNEGO ŚLĄSKA
Dolny Śląsk w Ekstraklasie pojawił się w 1964 roku, dzięki Śląskowi Wrocław. Późno. Od zakończenia II Wojny Światowej w najwyższej klasie rozgrywkowej zdołało już do tego momentu wystąpić 29 innych zespołów z kilka razy mniejszych miejscowości jak Mielec, Tarnów, Racibórz, czy Niedobczyce. Z siedemnastu województw, które wtedy istniały tylko sześć między pierwszym powojennym sezonem ligowym w 1948 roku, a awansem Śląska nie doczekało się ani jednej drużyny w Ekstraklasie. Awans zespołu ze stolicy Dolnego Śląska wyrwał z tego kręgu wrócławskie.
Derby Dolnego Śląska zrodził zaś awans do elity Zagłębia Wałbrzych cztery lata później. Dzięki temu region ten dysponował już duetem w gronie najlepszych zespołów Polski. Potem na najwyższym poziomie rozgrywkowym z tej okolicy występowało jeszcze jedno Zagłębie - to z Lubina oraz dwa Górniki - Wałbrzych i Polkowice. W ten sposób Wałbrzych do dziś jest najmniejszym miastem, które doczekało się dwóch klubów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nigdy natomiast nie zmierzyły się one ze sobą w elicie.
Tylko przez trzy sezony Dolny Śląsk szczycił się trzema zespołami w Ekstraklasie. W latach 1985 do 1988 roku wspólnie występowały na tym szczeblu Śląsk, wałbrzyski Górnik oraz KGHM Zagłębie. Kres tym czasom położył spadek Miedziowych i od tego czasu już nie udało się powrócić do tercetu. Od czasu premierowego awansu Śląska do ligi nie zdarzył się natomiast ani jeden sezon bez drużyny z obszaru obecnie zajmowanego przez to województwo. Taką serią mogą się zaś pochwalić wedle aktualnego podziału administracyjnego Polski tylko mazowieckie oraz śląskie!

MIEDZIOWI DERBOWI
Ogółem drużyny z tego regionu rozegrały między sobą już 61 spotkań w najwyższej lidze. Nie ma wśród nich zespołu takiego jak Legia Warszawa na Mazowszu, Wisła Kraków w Małopolsce, Ruch Chorzów na Śląsku, Lech Poznań w Wielkopolsce, Stal Mielec na Podkarpaciu, czy szczecińskie rodzynki: Pogoń i Arkonia. Tylko te zespoły mierzyły się bowiem ze wszystkimi konkurentami z terenu swego województwa występującymi na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Szyki pomieszał pretendentom do tego grona Górnik Polkowice.
Zespół z tego miasta był bowiem jedynym przedstawicielem Dolnego Śląskiego na tym szczeblu w rozgrywkach 2003/04. Jego pobyt w Ekstraklasie potrwał jednak tylko sezon. Nie dane było więc przeżyć mu derbów. Oprócz polkowiczan z drużyn w elicie z rywalem ze swojego województwa nigdy dotąd nie zmierzyły się zaś tylko Stomil Olsztyn, Śmigły Wilno, Korona Kielce, Górnik Łęczna, Motor Lublin, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Lechia/Olimpia Gdańsk, TKS Toruń, Union-Touring Łódź. Siedem ostatnich z tej wyliczanki plus Górnik Polkowice pochodzą z regionów, które miały w elicie więcej niż jednego reprezentanta.
Z pozostałego kwartetu przedstawicieli tego województwa najwięcej spotkań w Ekstraklasie z innymi zespołami z Dolnego Śląska rozegrał Śląsk Wrocław. Na jego koncie jest już 55 spotkań derbowych na najwyższym szczeblu. W liczbie zwycięstw oraz strzelonych goli ustępuje jednak Miedziowym. Zespół z Lubina zwyciężył w 20 takich spotkaniach (17 razy ze Śląskiem, 3 razy z Górnikiem Wałbrzych) w których zdobył 64 bramki. Na drugim miejscu są wrocławianie z bilansem 18 wygranych i 56 trafień. Podium zamyka Górnik Wałbrzych z czterema zwycięstwami.
KGHM Zagłębie Lubin szczyci się też tym, że swoje najwyższe zwycięstwo w historii występów w Ekstraklasie odniosło w derbowej rywalizacji ze Śląskiem. W sezonie 1992/93 wygrało aż 7:0 z drużyną prowadzoną wtedy przez jedną z wrocławskich legend – Tadeusza Pawłowskiego. To jednocześnie rekordowa porażka zespołu ze stolicy regionu w elicie.
Równy jest za to bilans między nimi pod względem mistrzowskich tytułów. Obydwa kluby sięgały po nie dwukrotnie, w tym po razie w XXI wieku. Prawie bliźniaczo wyglądały też drogi Śląska w 2012 i KGHM Zagłębia w 1991 roku po złote medale. Sezony bezpośrednio poprzedzające te sukcesy oba zespoły dolnośląskie kończyły bowiem z drugim wynikiem w ligowej tabeli.
Oba swoje tytuły lubinianie wywalczyli dwa lata po awansie do Ekstraklasy. Śląsk za pierwszym razem czekał trzy sezony od promocjii do elity, za drugim zaś trzeba mu było czterech edycji. Ponadto KGHM Zagłębie reprezentuje na liście zdobywców tego trofeum najmniejsze jak dotychczas miasto.
Śląsk sześć razy zdobywał też medale z innego kruszcu. Miedziowi mają o połowę mniej takich krążków. Są za to jedyną drużyną w Ekstraklasie, która zdobywała je dwukrotnie w roli beniaminka. Oba zespoły należą też do TOP-10 tabeli wszech czasów najwyższej ligi. Są zresztą w tym zestawieniu sąsiadami na 9. i 10. miejscu. To się jednak może rychło zmienić Śląsk jest coraz bliżej wyprzedzenia Pogoni Szczecin oraz Widzewa Łódź. Byłoby to pierwsze przetasowanie w czołowej „10” od… awansu do tego grona Miedziowych! Lubinianie są zresztą w TOP-10 tym zespołem, który najpóźniej zadebiutował w Ekstraklasie i który ma jak dotąd najmniej rozegranych sezonów.
MISTRZ EUROPY WE WROCŁAWIU
Późno Dolny Śląsk wszedł do grona Ekstraklasowiczów. Jednak to zespół z tego regionu jest jedynym polskim zwycięzcą seniorskich oficjalnych rozgrywek pod egidą UEFA.W tym roku minęła akurat dekada od triumfu reprezentacji tego regionu w Regions Cup 2007. Jest to puchar dla amatorskich reprezentacji regionalnych z Europy. Zespół z Dolnego Śląska w drodze do złota pokonał drużyny z Toskanii, Saksonii, Malty, Aveiro, Odessy, Ticino, w finale zaś wygrał 2:1 z reprezentacją Południowo-Wschodniej Bułgarii. Dzięki temu przysługiwał jej piłkarzom tytuł amatorskiego mistrza Starego Kontynentu. Może się nim szczycić między innymi dwóch zawodników, którzy potem wystąpili w Ekstraklasie. Jeden z nich to Janusz Gol, drugim jest... reprezentujący obecnie Śląsk Wrocław - Arkadiusz Piech.
Jeśli wystąpi w derbach będzie to jego 150. Mecz w Ekstraklasie. Na ten bilans składają się też spotkania w barwach KGHM Zagłębia Lubin, gdzie grał w sezonie 2013/14. To jednak jedna z najczarniejszych kampanii ligowych Miedziowych. Zakończyła się bowiem spadkiem. Piech ze swojego snajperskiego obowiązku wywiązał się wtedy mimo wszystko całkiem nieźle. Strzelił w sumie 9 goli w 28 spotkaniach.
Oprócz niego jedynym zawodnikiem na boisku z występami w obu klubach może być tylko Dordje Cotra. Punktów stycznych między tymi zespołami nie brakuje jednak też w innych biografiach. Choćby trenerów. Jan Urban prowadził KGHM Zagłębie Lubin w 2011 roku. Piotr Stokowiec z kolei w roli zawodnika swojego pierwszego gola w Ekstraklasie strzelił właśnie w barwach Śląska Wrocław, gdzie występował jesienią 2000 roku. Grę dla obu tych klubów ma też na koncie obecny dyrektor sportowy wrocławian – Adam Matysek. Z pochodzenia jest on zresztą wałbrzyszaninem, który grał zarówno dla Górnika jak i Zagłębia, choć nie dane było mu wystąpić w ich barwach na poziomie Ekstraklasy. Rekordzistą pod tym względem jest jednak na Dolnym Śląsku Jacek Banaszyński. Charakterystyczny bramkarz grał w Ekstraklasie dla Miedziowych, Śląsku oraz Górnika Polkowice, czyli wszystkich zespołów z tego regionu, które w XXI w. występowały w elicie.
Niedziela odsłoni kolejną kartę derbowej rywalizacji na Dolnym Śląsku. Będzie ona szczególna. Podczas meczu przewidziano bowiem kulminację obchodów jubileuszu 70-lecia Śląska Wrocław. Pierwsza bramka w tym meczu zamknie zaś pierwszą setkę trafień w rywalizacji między tą drużyna, a Miedziowymi w Ekstraklasie. Dodatkowym smakiem tego starcia będzie też pojedynek dwóch najlepszych polskich napastnikó w sezonie 2017/18 w LOTTO Ekstraklasie - Marcina Robaka oraz Jakuba Świerczoka. Na razie dzieli ich jedna bramka na korzyść obrońcy tytułu króla strzelców.
Wojciech Bajak
fot. 400mm.pl