

W zasadzie wszystko, co istotne w tym spotkaniu, wydarzyło się w pierwszej połowie. Jako pierwsi drogę do bramki znaleźli gracze z Poznania. Minęła 24. minuta gry, gdy Robert Gumny wyłożył piłkę Kamilowi Jóźwiakowi, a ten oddał strzał. Bramkarz gospodarzy miał o tyle trudne zadanie, że futbolówka odbiła się jeszcze rykoszetem od jednego z obronców, co zupełnie go zmyliło. Wkrótce podopiecznym Marcina Brosza udało się wyrównać. W 39. minucie Erik Janza posłał precyzyjne dośrodkowanie w szesnastkę, a tam najwyżej wyskoczył Jesus Jimenez i zrobiło się 1:1.
Taki stan nie utrzymał się długo. W 43. minucie zabrzanie stracili piłkę w środku pola, po czym przejął ją Tymoteusz Puchacz, który długo prowadził, aż wreszcie ściął do środka i mocnym kopnięciem przy słupku ponownie dał Kolejorzowi przewagę. Górnik nie był skazany na porażkę, kilka sytuacji miał choćby Igor Angulo. Mimo wszystko wynik nie uległ zmianie aż do ostatniej minuty, gdy kropkę nad "i" postawił Christian Gytkajer, któremu asystował Jakub Moder.