

Przed poniedziałkowym meczem 21. kolejki wszystkie oczy zwrócone były na Jakuba Błaszczykowskiego, dla którego był to powrót na boiska Ekstraklasy. Tymczasem show skradł debiutujący w Górniku Zabrze Mateusz Matras. Dzięki jego dubletowi piłkarze Marcina Brosza wygrali 2:0 z Wisłą
Gospodarze mogli objąć prowadzenie chwilę po pierwszym gwizdku, lecz sędzia zauważył, że Łukasz Wolsztyński był na spalonym. Niemniej to zabrzanie od początku spisywali się lepiej i już 10. minucie cieszyli się z prawidłowo zdobytego gola. Akcję rozpoczął Szymon Żurkowski, który oddał piłkę Jesusowi Jimenezowi, a ten wypatrzył w polu karnym Mateusza Matrasa. Nowemu graczowi Górnika pozostało tylko dobrze złożyć się do strzału głową. Jakby było mu mało, w 37. minucie pomocnik dołożył jeszcze jedną bramkę. Tym razem zachował się najprzytomniej w zamieszaniu w polu karnym.
Wisła miała swoją szansę po akcji Krzysztofa Drzazgi z Marko Kolarem, ale ten drugi wykończył ją uderzeniem prosto w bramkarza. Jeśli ktoś miał w drugiej połowie dołożyć kolejne trafienie, to prędzej gospodarze, tylko że w 58. minucie Igor Angulo w sytuacji sam na sam posłał piłkę nad poprzeczką, podobnie jak później Mateusz Matras, który w ten sposób zaprzepaścił szansę na hat-tricka. Ze swojego występu i tak może być jednak zadowolony, gdyż jego skuteczność pomogła Górnikowi odnieść drugie w sezonie domowe zwycięstwo.