

Dwa gole, osiem meczów. 11. kolejka LOTTO Ekstraklasy zaczęła się naprawdę emocjonująco. W starciu Górnika Zabrze z Lechem Poznań padł remis 2:2, choć gospodarze prowadzili już 2:0. Na szczególną uwagę zasługuje piękna bramka Szymona Żurkowskiego.
Gospodarze od początku narzucili wysokie tempo. Mecz ledwo się zaczął, a oni już atakowali, co po stu dwudziestu sekundach gry mógł wykorzystać Dani Suarez, jednak czujny w bramce był Matus Putnocky. Bramkarz Lecha i tak skapitulował, tylko że w 7. minucie. Wtedy Rafał Janicki główkował tak niefortunnie, że piłka trafiła do Jesusa Jimeneza, a ten celnie strzelił, zdobywając w ten sposób swoją pierwszą bramkę w sezonie. Stracony gol podziałał mobilizująco na poznaniaków, którzy przed przerwą stworzyli sobie jeszcze kilka okazji, choć żadna z nich nie skończyła się sukcesem.
Krótko po zmianie strzałem życia popisał się Szymon Żurkowski. Pomocnik Górnika przejął piłkę jeszcze na własnej połowie, podprowadził na trzydziesty metr, po czym potężnie huknął pod poprzeczkę. Wypadałoby, że taka bramka okazała się decydująca, ale piłkarze Lecha mieli inne plany. Najpierw w 55. minucie futbolówka wylądowała w siatce po centrostrzale Pedro Tiby. Po nim na listę strzelców wpisał się Wołodymyr Kostewycz, który w 77. minucie ustalił końcowy wynik na 2:2.