

W niesamowity sposób na tle pozostałych serii gier odznacza się 7. kolejka PKO Bank Polski Ekstraklasy. Starcie Górnika Łęczna z Wisłą Płock okazało się już czwartym, w którym doszło do powrotu ze stanu 0:2. Tym razem do żywych wrócili gospodarze i to od razu wygrywając 3:2!
Płocczanie objęli prowadzenie już w pierwszej części gry. Mateusz Szwoch doskonale zgrał piłkę głową do Damiana Rasaka, a ten wpisał się na listę strzelców uderzeniem sprzed pola karnego. Pierwszy z wymienionych "Nafciarzy" tuż po zmianie stron boiska pewnie zas zamienił na gola rzut karny.
I gdy wydawało się, że komplet punktów pojedzie na Mazowsze, beniaminek dokonał wręcz niemożliwego. Najpierw na krótkiej przestrzeni czasu dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Bartosz Śpiączka i był remis. Decydujący cios już w doliczonym czasie gry wyprowadził natomiast Marcel Wędrychowski i w niebywały sposób łęcznianie wygrali 3:2.
Górnik Łęczna - Wisła Płock 3:2 (0:1)
Bramki: Śpiączka 69', 73', Wędrychowski 90+2' - Rasak 14', Szwoch 53' (k.)