

Blisko gola było już po dziesięciu minutach gry. Hubert Matynia zwiódł rywali i podał Łukasza Zwolińskiego. Napastnik Portowców strzelił, a piłka uderzyła w słupek. W 25. minucie ponownie błysnął Hubert Matynia, tym razem oddając groźny strzał dystansu. Z interwencją poradził sobie jednak Tomasz Loska.
W 59. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Łukasz Wolsztyński. Wydawało się, że zagra do Igora Angulo, ale postanowił wykończyć akcję sam i ku rozczarowaniu kibiców przestrzelił. W końcu to szczecinianie przycisnęli. Obronę Górnika można było momentami nazwać rozpaczliwą. Na nic to się jednak nie zdało, gdyż piłka nie trafiła do siatki.