

"Historia dzieje się na naszych oczach". Utarty slogan - słyszany tylekroć od komentatorów - pewnie kilka razy wpadnie w uszy kibiców także w tym sezonie. Nadchodząca edycja zmagań w Ekstraklasie przyniesie bowiem kilka okazji do pobicia rekordów.
CZTERY CYFRY X 10
Ponad cztery dekady temu Ruch Chorzów został pierwszą drużyną z czterocyfrową liczbą spotkań rozegranych w Ekstraklasie. Ten sezon pozwoli skompletować już pełną dziesiątkę klubów z takim dorobkiem.
- Zapowiedź zawodów ligowych o mistrzostwo Polski między sympatyczną drużyną Czarnych ze Lwowa, a Cracovią rozniosła się po Krakowie, wywołując niezwykłe zainteresowanie wśród żądnych emocji widzów sportowców. Można bez przesady rzec, że debiut Cracovii w zawodach ligowych będzie w Polsce sensacją sportową nadchodzącej niedzieli. – napisał w marcu 1928 roku „Ilustrowany Kuryer Codzienny”.
Od tego czasu Pasy rozegrały już na najwyższym poziomie rozgrywkowym 991 spotkań. Na 9. kolejkę sezonu 2018/2019, gdy rywalem Pasów będzie Wisła Płock, planowo przypada więc ich 1000. mecz w Ekstraklasie. Poprzednie wydarzenie takiego kalibru miało miejsce w lutym 2013 roku. Wtedy w roli jubilata wystąpił Śląsk Wrocław, który podejmował innego członka grupy z czterocyfrową liczbą występów – Widzew Łódź. Gospodarze zwyciężyli 2:1.

W połowie drogi do wyniku Cracovii w trakcie najbliższej edycji zmagań znajdzie się Jagiellonia Białystok. Dumę Podlasia w 11. serii spotkań czeka 500. spotkanie w najwyższej lidze. Ich rywal z tej potyczki, Korona Kielce, w 5. kolejce zagra z kolei po raz 400. O sto meczów mniej będzie figurować na koncie Piasta Gliwice po dwudziestym piątym starciu tej drużyny w nadchodzącym sezonie. Najbardziej okazałe jubileusze mają jednak w perspektywie Wisła Kraków i Śląsk Wrocław. Przed nimi w tych rozgrywkach odpowiednio: 2100. i 1200. spotkanie w Ekstraklasie.
KORONA ZA GWARDIĘ
Ostatni raz Gwardia Warszawa znalazła się na podium piłkarskich mistrzostw Polski w 1973 roku. Dopiero niecały miesiąc potem na piłkarskiej mapie Polski pojawiła się Korona Kielce. Teraz – czterdzieści pięć lat później - drużyna z województwa świętokrzyskiego ma szansę wygryźć dawną potęgę z TOP-20 tabeli wszech czasów. Przy pomyślnych wiatrach wystarczą jej do tego tylko dwie kolejki. Obecnie ma bowiem tylko pięć punktów mniej niż Gwardia.

To jednak nie koniec prawdopodobnych roszad w łącznym zestawieniu uwzględniającym wszystkie sezony najwyższych polskich rozgrywek. Arka Gdynia jest już tylko dwadzieścia trzy punkty za sklasyfikowaną na 26. miejscu Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski. Tę drużynę powinna wyprzedzić także Wisła Płock. Wcześniej jednak Nafciarze będą musieli się uporać też z Wartą Poznań. Jeśli ten atak się powiedzie, to przeskoczą z 29. na 27. pozycję. W tym celu będą musieli w sumie zdobyć trzydzieści jeden punktów. Przed Piastem Gliwice stoi natomiast szansa awansu do najlepszej „30”. Obecnie traci dwadzieścia sześć punktów do zamykającego tę część tabeli – Zawiszy Bydgoszcz.
Większe różnice są w TOP-20 tego zestawieniu. Dlatego też tu najprawdopodobniej – poza awansem Korony – nie dojdzie do żadnych roszad. Najbliżej siebie są 7. Pogoń Szczecin i 8. Śląsk Wrocław. Różnica między nimi to dwadzieścia siedem punktów, ale ponieważ obie wystąpią też w najbliższej edycji, to ciężko podejrzewać aż taką redukcję dystansu.
100 - 200 - 1100
Osiem zwycięstw w ubiegłym sezonie uzbierał łącznie Piast Gliwice. Gdyby powtórzył ten wynik także w nadchodzącej edycji, to udałoby mu się zanotować trzycyfrową liczbę wygranych w historii występów w Ekstraklasie. Obecnie do „setki” brakuje tej drużynie bowiem już tylko siedem triumfów.

Równo 1001 spotkań rozstrzygniętych na swą korzyść więcej niż Piast ma z kolei obecnie w bilansie Legia Warszawa. Szósty mecz w tych rozgrywkach zakończony przez nią zdobyciem trzech punktów, będzie zatem oznaczał 1100. zwycięstwo Wojskowych w najwyższej polskiej lidze.
Dużo mniej realna jest okrągła liczba w tej kategorii w najbliższych miesiącach w przypadku Jagiellonii Białystok. Obecnie brakuje jej aż trzydziestu wygranych, aby mieć w swym dorobku dwieście spotkań zakończonych takim rezultatem. Pozostałe kluby nie mają nawet matematycznych szans na podobne jubileusze w tych rozgrywkach.
PIĄTKA W POCZEKALNI
W tym sezonie po raz pierwszy w historii jeden z obcokrajowców może zanotować swój 300. występ w Ekstraklasie. Przed taką szansą stoi Serb z polskim paszportem – Miroslav Radović. Obecnie pomocnikowi Legii brakuje do Klubu 300 jeszcze trzydziestu dwóch spotkań. By dokonać akcesu, absencja mogłaby mu więc przyplątać się maksymalnie pięć razy.

Dużo bliżej wejścia do tego elitarnego grona są dwaj Polacy. Tomasz Jodłowiec (Piast Gliwice) w tej chwili legitymuje się już 299 spotkaniami. Dwóch meczów więcej brakuje do tej granicy Mariuszowi Pawelcowi ze Śląska Wrocław. Oprócz nich i „Rado” możliwość awansu do Klubu 300 w tej edycji rozgrywek otwiera się jeszcze przed dwójką piłkarzy Białej Gwiazdy – Rafałem Boguskim (obecnie: 291 meczów) i Patrykiem Małeckim (269). Dzięki nim wszystkim elitarne grono może więc powiększyć liczebność w sumie do osiemdziesięciu dziewięciu członków.
Wśród obecnie zakontraktowanych przez kluby członków tego zestawienia najwyżej w klasyfikacji - na 32. miejscu - znajduje się Łukasz Trałka z 344 meczami na koncie. Gdyby zagrał we wszystkich spotkaniach sezonu to awansowałby na 12. pozycję. Do TOP-15 traci zaś w tym momencie dwadzieścia osiem spotkań. Rafał Grzyb i Piotr Celeban w najlepszym razie przeskoczą zaś na 32. lokatę.
W poprzednim sezonie kariery pokończyli dwaj inni przedstawiciele tej elitarnej grupy – 4. na liście Arkadiusz Głowacki i 52. Sebastian Mila. Wciąż nie wyjaśniły się też losy Łukasza Madeja (6.), Pawła Brożka (33.) i Rafała Murawskiego (35.). Wszyscy oni są obecnie bez kontraktów, ale nie ogłosili jeszcze kresu przygody z wyczynową piłką, więc być może będzie można ich zobaczyć jeszcze w tej edycji rozgrywek.
JEDEN Z SETKĄ
Dużo mniejsze są szanse na powiększenie się Klubu 100, czyli grupy skupiającej strzelców co najmniej stu goli w piłkarskich mistrzostwach Polski. Obecnie liczy ona trzydziestu jeden członków. Wśród pretendentów nadal obecnych w lidze numerem jeden jest zaś Miroslav Radović z dorobkiem sześćdziesięciu sześciu bramek. Musiałby więc zbliżyć się do legendarnego wyniku Henryka Reymana – 37 trafień w jednym sezonie – aby znaleźć się w zaszczytnym gronie. Za nim znajdują się: Rafał Boguski (57 goli), Arkadiusz Piech (54), Kasper Hamalainen (52), Flavio Paixao (50), Adam Frączczak (46), Michał Kucharczyk (44) oraz Maciej Jankowski (43).
Jeśli Paweł Brożek nie znajdzie sobie nowego klubu w Ekstraklasie, to jedynym członkiem Klubu 100 na boiskach najwyższej ligi w tym sezonie będzie Marcin Robak ze Śląska Wrocław. Obecnie znajduje się on na 27. miejscu w klasyfikacji strzeleckiej wszech czasów. W tym miejscu zestawienia panuje taki ścisk, że praktycznie każde kolejne trafienie tego zawodnika będzie oznaczało jednak jego awans. Pięć bramek brakuje mu do 21. pozycji. Od TOP-20 dzieli go zaś na razie siedem strzałów skierowanych do siatki przeciwników.
WIEKOWY REKORD ŚLĄSKA
Ten sezon może doprowadzić w kilku klubach do zmian na czele klasyfikacji zawodników z największą liczbą występów. Po powrocie do Cracovii Marcin Budziński weźmie na celownik rekord Pasów w tej klasyfikacji autorstwa swojego imiennika – Marcina Cabaja. Golkiper ten 162 razy zagrał dla drużyny spod Wawelu w Ekstraklasie. „Budzik” ma zaś na koncie już 131 meczów. Jeśli więc opuści maksymalnie pięć spotkań w tej edycji, to pobije ten wynik.
Najlepszy wyniki w Cracovii liczy ledwie kilka lat. Dużo bardziej wiekowy jest rekord Śląska Wrocław. Został on wyśrubowany w 1984 roku przez Mieczysława Kopyckiego, który zagrał w tej drużynie 289 razy w Ekstraklasie. Dziś Piotrowi Celebanowi brakuje do tego wyniku osiemnastu spotkań. Wcześniej – bo w 15. Kolejce – ten zawodnik może świętować natomiast setny mecz z rzędu rozegrany od pierwszej do ostatniej minuty. Serię rozpoczął w 27. Serii spotkań sezonu 2015/16.

W Lechii Gdańsk może z kolei dojść do zmiany lidera pod względem liczby strzelonych goli w najwyższej lidze. Od lat sześćdziesiątych w tej rubryce figuruje Bogdan Adamczyk z dorobkiem trzydziestu sześciu bramek. Portugalczykowi Flavio Paixao brakuje zaś do niego już tylko dziesięciu trafień. Dokładnie tyle uzyskiwał w każdym ze swych dwóch ostatnich sezonów.
GOLKIPER Z 200
Już pierwsza kolejka może przynieść przyrost liczby obcokrajowców z co najmniej 200 występami w Ekstraklasie. W poczekalni znajduje się na razie ze 199 meczami na koncie Bośniak Semir Stilić. Jeśli trener Wisły Płock da mu szansę w nadchodzących rozgrywkach choć raz, to zostanie on ósmym zawodnikiem z zagranicy (lub dziewiątym, wliczając długoletniego bezpaństwowca, a potem naturalizowanego Polaka - Wahana Geworgiana z Armenii) z takim dorobkiem.
Jednak na nim nie kończy się lista stranierich pretendujących w tym sezonie do liczby „200” po stronie rozegranych potyczek. Są na niej także Kasper Hamalainen, Dusan Kuciak oraz Marian Kelemen. Istnieją więc duże szanse na skompletowanie pierwszej dziesiątki obcokrajowców z takim okazałym dorobkiem. Ktokolwiek zaś ze słowackiego duetu bramkarzy osiągnie ten cel – zostanie pierwszym w historii Ekstraklasy zagranicznym golkiperem z 200 meczami rozegranymi w tej lidze.

W klasyfikacji strzelców wśród przyjezdnych graczy również może dojść do roszad. Stiliciowi brakuje jednego gola, aby stać się ósmym zagranicznym piłkarzem w historii najwyższej polskiej ligi z dorobkiem czterdziestu goli. W tym gronie są już Kasper Hamalainen i Flavio Paixao. Obecnie zajmują w klasyfikacji pod względem skuteczności obcokrajowców odpowiednio trzecie i czwarte miejsce. Do wicelidera, Marco Paixao, pierwszy traci dziewięć bramek, drugi – jedenaście. Na prowadzeniu pozostaje Miroslav Radović.