

Na szczycie klasyfikacji strzelców znajduje się Ivan Lopez z Rakowa Częstochowa. Pora zastanowić się, czy korona najlepszego snajpera PKO Bank Polski Ekstraklasy w sezonie 2021/2022 rzeczywiście może przypaść w udziale zawodnikowi grającemu na pozycji pomocnika?
Rola pomocnika wyraźnie ewoluowała na przestrzeni lat. Kiedy futbol powoli wyzwalał się z XIX-wiecznych schematów taktycznych i popularność zyskiwała formacja znana jako "W-M" trenerzy grali zaledwie dwoma zawodnikami w środkowej linii, stawiają wyraźnie akcent na atak. Dopiero z biegiem lat zaczęła się zwiększać liczba graczy na tej pozycji, ale też zmieniała się ich rola. Dobrze oddaje to właśnie polska nazwa. "Pomocnik" - czyli ktoś, kto pomaga przedniej i tylnej formacji, balansując między tymi dwoma piłkarskimi żywiołami. Dziś jednak skuteczny piłkarz ze środka pola może nawet zastąpić napastnika. Choćby FC Barcelona za czasów Josepa Guardioli - grała z fałszywą "dziewiątką". Teraz z kolei w PKO Bank Polski Ekstraklasie po triumf w klasyfikacji strzelców zmierza pomocnik Ivan Lopez z Rakowa Częstochowa.
AKTYWNY
Tak się złożyło, że dwie najdłuższe serie meczów ze zdobyczą bramkową w tym sezonie rozgrywek najwyższej polskiej ligi zanotowali właśnie dwaj pomocnicy. Najpierw Mateusz Wdowiak pokonał bramkarzy czterech kolejnych przeciwników Rakowa Częstochowa (Piast Gliwice, Górnik Zabrze, Jagiellonia Białystok, Wisła Kraków). Teraz w jego ślady poszedł zaś kolega klubowy - Ivan Lopez. Jeśli dziś wpisze się na listę strzelców w starciu ze Śląskiem Wrocław, zostanie pierwszym zawodnikiem z serią pięciu spotkań z trafieniem w PKO Bank Polski Ekstraklasie od Jakuba Świerczoka na przełomie listopada i grudnia 2020 roku. Ta passa pozwoliła mu w zeszłym tygodniu prześcignąć w klasyfikacji strzelców rozgrywek Mikaela Ishaka z Lecha Poznań. Dziś zestawienie otwiera samodzielnie z dorobkiem piętnastu goli. To jeden więcej niż u Szweda. Przewodzi też choćby w liczbie trafień uzyskanych po strzałach prawą nogą (12), czy w ogóle nogami (14).
Również on ma na koncie najwięcej spotkań ze zdobyczą bramkową. Dokonał tego już w trzynastu starciach (dwukrotnie zanotował dublety). Spośród ośmiu piłkarzy z dwucyfrowym dorobkiem na koncie ma on zdecydowanie najlepszy przelicznik minut na bramki. Średnio na listę strzelców wpisuje się raz na 124,2 minuty, podczas gdy dwaj następni zawodnicy w zestawieniu Łukasz Sekulski oraz Mikael Ishak, raz na 152 minuty. Lepszy rezultat od niego ma dopiero Adrian Łyszczarz z pięcioma strzałami posłanymi do sieci (średnio raz na 63,6 minuty). W ogóle ciężko o aktywniejszego gracza w tej edycji zmagań niż Hiszpan. Pomocnik ten oddał już 46 celnych strzałów. Oznacza to, że nęka golkipera rywali średnio raz na 40,5 minuty gry, czyli częściej niż dwa razy w spotkaniu. Ponad połowa jego prób została posłana w światło bramki, nawet przy niższej konwersji strzałów na gole niż w przypadku Ishaka, skuteczność na poziomie powyżej 20%, zapewnia mu prowadzenie w tabeli najlepszych zawodników. Kluczowe w pojedynku ze Szwedem będzie więc, czy zachowa swoją aktywność i nie straci na skuteczności. Trzeba też przyznać, że jednak mimo obecności w pomocy, gra całkiem wysoko. W każdym z czterech ostatnich spotkań Rakowa miał trzecią najwyższą średnią pozycję wśród zawodników z wyjściowego składu po nominalnym napastniku - Vladislavsie Gutkovskisie, a także swoim koledze z linii - Mateuszu Wdowiaku. Od tego drugiego różni się jednak zdecydowanie większą liczbą wyprowadzanych podań (przeciętnie piętnaście więcej), co sugeruje, że rzeczywiście jak na pomocnika przystało, bierze udział w rozgrywaniu piłki.
Gdyby piłkarz częstochowskiego klubu skutecznie wyegzekwował rzut karny w starciu z Wisłą Płock, to już teraz miałby sześć kolejnych spotkań z trafieniem w lidze. W bieżącym sezonie zmarnował "jedenastkę" również przeciwko Bruk-Betowi Termalica Nieciecza. Mimo tego i tak do swojego dorobku wniósł całkiem pokaźną liczbę trafień uzyskanych po strzałach z "wapna". W tej kampanii lepszy od niego wyłącznie jest Karol Angielski z Radomiaka Radom. Tyle, że Ivi Lopez poza tym znakomicie wykonuje rzuty wolne. Właśnie on zdobył bezpośrednio z tego stałego fragmentu gry najwięcej bramek w trwającej kampanii. Dokonał takiej sztuki już trzykrotnie, w tym w poprzedniej kolejce przeciwko Warcie Poznań. Łącznie więc ze stojącej piłki strzelił już dziewięć goli w tej odsłonie rywalizacji! To trzy razy więcej niż najgroźniejszy przeciwnik. W przeciwieństwie do niego nie ma jednak szans na poprawę swoich dokonań po rzutach rożnych. To właśnie on jest bowiem wykonawcą kornerów w Rakowie. Egzekwował wszystkie 22 takie stałe fragmenty gry w czterech ostatnich starciach.
IVAN LOPEZ VS MIKAEL ISHAK 2021/2022:
WIEK NAPASTNIKÓW
To już trzeci kolejny sezon Rakowa Częstochowa w Ekstraklasie. W pierwszym z nich dwaj najlepsi napastnicy strzelili łącznie 16 goli (Felicio Brown Forbes - 10, Sebastian Musiolik - 6), w drugim wynik spadł do 8 (Vladislavs Gutkovskis - 7, Jakub Arak/Oskar Zawada - 1) i w tym również trzyma się na tym poziomie (Gutkovskis - 6, Musiolik - 2). Marek Papszun zawsze jednak trzymał w zanadrzu dość skutecznego pomocnika. Po Peterze Schwarzu (8 goli 2019/2020) pierwsze skrzypce zaczął grać Ivan Lopez. W każdej z dwóch ostatnich edycji był najbardziej bramkostrzelnym zawodnikiem sezonu w Rakowie Częstochowa. Łącznie na jego koncie znajdują się 24 gole, co czyni z niego rekordzistę klubu w liczbie trafień uzyskanych w najwyższej polskiej lidze.
To akurat nic wyjątkowego, że najlepszy rezultat klubowy dzierży pomocnik. Nawet wśród obecnych ekip w elicie, choćby w KGHM Zagłębiu Lubin prymat należy do Filipa Starzyńskiego. Ivan Lopez może jednak zostać także pierwszym od bardzo dawna przedstawicielem drugiej linii z tytułem króla strzelców całych rozgrywek. W XXI wieku ta sprawa zostawała wyłącznie między napastnikami, choć zdarzali się skuteczni pomocnicy jak Jorge Felix 2019/2020 (16 goli, 2. miejsce w klasyfikacji), Damjan Bohar 2019/2020 (15 goli, 4. miejsce), Jesus Imaz 2018/2019 (16 goli, 3. miejsce), Konstantin Vassiljev (13 goli, 3. miejsce), czy Marek Zieńczuk 2007/2008 (16 goli, 2. miejsce). Każdy z nich był jednak przynajmniej o pięć goli od korony króla strzelców.

Jeśli więc Ivan Lopez utrzyma swoje tempo i nie da się dogonić Mikaelowi Ishakowi, ani żadnemu innemu pretendentowi do tytułu, zostanie pierwszym zawodnikiem ze środka pola z takim sukcesem od Adama Kompały 1999/2000. Ofensywny pomocnik Górnika Zabrze niespodziewanie wygrał rywalizację o to trofeum z jego ówczesnym obrońcą - Tomaszem Frankowskim. Gracz ten na finiszu sezonu popisał się serią trzech spotkań z dubletem, co pozwoliło mu pokonać napastnika Wisły Kraków o dwa trafienia. Poza nim z pomocników po sukces sięgnął jeszcze Arkadiusz Bąk z Polonii Warszawa 1997/1998 (14 goli, tyle samo: Sylwester Czereszewski i Mariusz Śrutwa), Leszek Iwanicki z Motoru Lublin 1984/1985 (14 goli), Włodzimierz Ciołek 1983/1984 ze Stali Mielec (14 goli). Okresowo w pomocy grywali też: Grzegorz Lato (król strzelców 1972/1973 i 1974/1975) oraz Zdzisław Kapka (król strzelców 1973/1974). Nawet jeśli laur ten ostatecznie wypadnie mu z rąk, to wystarczą jeszcze dwie bramki i Lopez zostanie najskuteczniejszym pomocnikiem w pojedynczym sezonie w Ekstraklasie w XXI wieku. Na razie w bieżącym stuleciu żaden gracz poza napastnikami nie przebrnął bariery 16 goli.
Przewodzi również w klasyfikacji kanadyjskiej. Przy zsumowaniu goli strzelonych oraz asyst ma już 21 punktów. Jeśli zaliczy jeszcze cztery decydujące podania, zainkasuje na swym koncie double-double, czyli dwucyfrowa liczba trafień oraz asyst. Ostatnio udało się to Konstantinowi Vassiljevowi 2016/2017 (13+13), Mateuszowi Cetnarskiemu 2015/2016 (13+12) i Nemanji Nikoliciowi 2015/2016 (28+10).