

Przez długi okres mecz przebiegał pod dyktando Jagiellonii. Gospodarze byli częściej przy piłce, a ich ataki kończyły się groźnymi strzałami. Prowadzenie powinny byli objąć w 38. minucie, gdy Patryk Klimala wyłożył futbolówkę jak na tacy Jesusowi Imazowi. Współlider klasyfikacji strzelców miał jednak źle nastawiony celownik. Kilka minut później wyręczył go rodak Juan Camara, który zgubił krycie obrońców i nie dał szans bramkarzowi rywali.
Krótko po zmianie stron do głosu doszli Portowcy. Sygnał do ataku dał Sebastian Kowalczyk, gdy w 56. minucie doprowadził do wyrównania. Kwadrans później skrzydłowy o statusie młodzieżowca dał się sfaulować w polu karnym, a jedenastkę na gola zamienił pewnie Adam Buksa. Pogoń na tym nie poprzestała. W 84. minucie gracze Kosty Runjaicia świetne pograli na lewej flance, a całą akcję wykończył Adam Frączczak, dla którego była to pierwsza bramka od powrotu na ligowe boiska. Jaga usilnie starała się zmienić rezultat, ale poprzestała tylko na jednym golu strzelonym przez Jesusa Imaza w doliczonym czasie gry.