

Poza defensywnymi zawodnikami docenieni zostali również gracze odpowiadający za asystowanie i zdobywanie bramek. W formacji 1-4-4-2 wyróżnienie otrzymali trzej piłkarze Lechii Gdańsk, dwaj reprezentanci Legii Warszawa i Widzewa Łódź, a także po jednym zawodniku z Pogoni Szczecin, Radomiaka Radom, Rakowa Częstochowa i Śląska Wrocław.
BRAMKARZ: Bartosz Klebaniuk (Pogoń Szczecin)
Koniec serii 114 meczów z rzędu Dante Stipicy od 1. do 90. minuty w Ekstraklasie. Bartosz Klebaniuk wystąpił we wtorkowym meczu Fortuna Pucharu Polski, a kilka dni później wyszedł w pierwszym składzie na ligowy mecz przeciwko Legii Warszawa. Zaliczył kilka istotnych interwencji, pewnie poruszał się po polu karnym, ale przede wszystkim obronił rzut karny! Punkt wywieziony ze stolicy to w dużej mierze zasługa 20-letniego bramkarza.
OBROŃCA: Filip Mladenović (Legia Warszawa)
Bartosz Klebaniuk pomógł Pogoni Szczecin zdobyć punkt w Warszawie, ale to za sprawą Filipa Mladenovića Portowcy nie wygrali w stoli. Serbski wahadłowy Legii zdobył ładną bramkę i był aktywny zarówno w defensywie jak i ofensywie.
OBROŃCA: Serafin Szota (Widzew Łódź)
Piąte czyste konto w sześciu ostatnich meczach Widzewa Łódź. Beniaminek kończy 14. kolejkę na pozycji wicelidera, a duża w tym zasługa piłkarzy defensywnych. Niespodziewanym bohaterem zespołu Widzewa okazał się Serafin Szota, który pewnie odpierał ataki zawodników Miedzi Legnica, samemu podłączając się do akcji swojego zespołu - w ten sposób zaliczył asystę przy jedynej bramce spotkania!
OBROŃCA: Michał Nalepa (Lechia Gdańsk)
Długo czekaliśmy na tak doskonały mecz w wykonaniu piłkarzy Lechii Gdańsk. W ostatnim meczu 14. kolejki podopiecznym trenera Kaczmarka (od obrońców, przez pomocników, aż do napastników) wychodziło dosłownie wszystko. W drugim wyjazdowym meczu z rzędu udało im się zachować czyste konto, a liderem obrony gdańszczan był rzecz jasna Michał Nalepa.
OBROŃCA: Deian Sorescu (Raków Częstochowa)
Wszedł w buty Frana Tudora i zaprezentował się naprawdę znakomicie. Mógł swojej drużynie zachować kolejne czyste konto, ale przede wszystkim zdobyć zwycięską bramkę. Swoim dryblingiem zmylił obrońcę Korony Kielce, który faulował go we własnym polu karnym.
POMOCNIK: Roberto Alves (Radomiak Radom)
Przed 14. kolejką Radomiak Radom wszystkie swoje bramki zdobywał z pola karnego. Podopieczni Mariusza Lewandowskiego zmienili to w starciu z Piastem Gliwice, aż dwukrotnie trafiając do siatki po uderzeniach z dystansu. Drugiego i zwycięskiego gola zza “szesnastki” strzelił Roberto Alves, potwierdzając zwycięstwo swojej drużyny.
POMOCNIK: Josue Pesqueira (Legia Warszawa)
Kapitan Legii Warszawa to niezastąpiony zawodnik w układance Kosty Runjaića. Nawet mierząc się z takimi rywalami jak Damian Dąbrowski potrafi zdominować środek pola i doskonale dogrywać piłki swoim kolegom. W meczu z Pogonią Szczecin zaliczył czternaście dośrodkowań i pięć podań kluczowych, zamieniając jedno z nich na efektowną asystę.
POMOCNIK: Jarosław Kubicki (Lechia Gdańsk)
Powrót do domu w wielkim stylu. W pomeczowym wywiadzie Jarosław Kubicki żartował, że zawodnicy, grający przeciwko byłej drużynie, zawsze zdobywają bramki. Nie inaczej było w przypadku pomocnika Lechii, który oprócz pewnej postawy w środku pola, strzelił także pięknego gola zza pola karnego.
POMOCNIK: Bartłomiej Pawłowski (Widzew Łódź)
Wrócił po kontuzji i błyszczy jak na początku sezonu. W poprzednim tygodniu zaliczył jedynie asystę, ale trafił w poprzeczkę. W meczu 14. kolejki postanowił uderzyć w dolny róg bramki i opłaciło się! Oprócz strzelonego gola wykreował też kilka świetnych sytuacji swoim kolegom z drużyny.
NAPASTNIK: Flavio Paixao (Lechia Gdańsk)
Jak wino! Portugalski napastnik Lechii Gdańsk jest w doskonałej formie. W pięciu ostatnich spotkaniach strzelił cztery gole i zaliczył dwie asysty. Dwa punkty w klasyfikacji kanadyjskiej zdobył w starciu z KGHM Zagłębiem Lubin, zostając najlepszym zawodnikiem tego spotkania.
NAPASTNIK: Piotr Samiec-Talar (Śląsk Wrocław)
Ostatni raz na ligowym boisku pojawił się w sierpniu. Od tamtej pory regularnie zasiadał na ławce rezerwowych, ale nie dostawał szans, by udowodnić swoją wartość. Zmieniło się to w 14. kolejce, gdy zaczął w pierwszym składzie i od razu strzelił gola i zaliczył asystę. Dwie bramki Śląska Wrocław nie wystarczyły, by w starciu z Jagiellonią Białystok zdobyć trzy punkty, ale Piotr Samiec-Talar może być ze swojego występu bardzo zadowolony.
