

Jedenastkę 27. kolejki tworzą przedstawiciele siedmiu klubów. "Dublety" uzyskały: Piast Gliwice, Pogoń Szczecin, Raków Częstochowa, Legia Warszawa. Po jednym piłkarzu do elitarnego towarzystwa delegowały zaś: Radomiak Radom, Lech Poznań i Wisła Płock.
FILIP MAJCHROWICZ (Radomiak Radom)
W pierwszej połowie meczu nie miał za dużo pracy. Punkt dla drużyny z Radomia wybronił w drugiej połowie. Po kilku świetnych interwencjach, miała miejsce ta najważniejsza, z ostatniej akcji meczu, gdzie wygrał pojedynek jeden na jeden z zawodnikiem Termaliki. Drugi raz w jedenastce kolejki.
MARIUSZ MALEC (Pogoń Szczecin)
Pewna wygrana Pogoni Szczeci w Łęcznej pozwoliła utrzymać się Portowcom na pozycji lidera. Nie byłoby jednak show Kamila Grosickiego i całej ofensywy szczecinian, gdyby nie spokój w defensywie, który zapewniał im w tym meczu Mariusz Malec. Bardzo dobry występ.
ZORAN ARSENIĆ (Raków Częstochowa)
Meczem z Wartą Poznań potwierdził, że w duecie z Petraskiem nie mają sobie równych. Gdy Ivi Lopez wykorzystywał błędy defensywy poznaniaków, Arsenić nie dał cienia szansy pokazania się z dobrej strony Frankowi Castenedzie.
MATEUSZ WIETESKA (Legia Warszawa)
Mateusz Wieteska ostatnie tygodnie może uznać za więcej niż dobre. Najpierw z głębokiego kryzysu wyszła jego klubowa drużyna Legia Warszawa, a następnie otrzymał powołanie do reprezentacji Polski. W meczu z Lechią Gdańsk nie tylko trzymał defensywę w ryzach, ale również świetnie wyprowadzał piłkę. Asystował przy golu na 1:0.
KAMIL GROSICKI (Pogoń Szczecin)
W Pogoni przeżywa drugą młodość. Z nim w składzie drużyna Portowców gra o wiele pewniej, niż miało to miejsce bez Grosika. Mecz z Górnikiem Łęczna spinał klamrą dobry okres w jego karierze. Najpierw wrócił do kadry, a w weekend poprowadził Portowców do pewnego zwycięstwa. Sam Grosik na Lubelszczyźnie popisał się pięknym „rogalem” zza pola karnego. Jego strzał można uznać za ozdobę spotkania. Przy czwartym golu natomiast świetnie wypatrzył w polu karnym Żurawskiego, który z najbliższej odległości przypieczętował szesnaste ligowe zwycięstwo Pogoni Szczecin w tym sezonie. Trzeci raz w jedenastce kolejki.
PAWEŁ WSZOŁEK (Legia Warszawa)
Wszołek meczem z Lechią Gdańsk udowodnił, że był lekiem na kryzys Mistrza Polski. Po gorszym okresie nie widać już śladu. Ostatnie 7 meczów Legii to 5 zwycięstw i 2 remisy. Z Lechią strzelił pierwszego gola, po tym jak wygrał pojedynek z Mario Malocą, a później umieścił futbolówkę pomiędzy nogami Dusana Kuciaka. Świetny występ w potwierdził piękną asystą przy golu Tomasa Pekharta.
MICHAŁ SKÓRAŚ (Lech Poznań)
W meczu Lechem ze Śląskiem Wrocław możemy go określić słowami super-rezerwowy. Lech we Wrocławiu nie był najlepiej dysponowany, ale w swoim składzie miał Skórasia, który strzelił niezwykle ważnego gola, przybliżającego Lecha do mistrzostwa Polski. Dokonał tego ledwie trzy minuty po wejściu na boisko.
IVAN LOPEZ (Raków Częstochowa)
Choć w oficjalnym protokole pomeczowym została zapisana Hiszpanowi tylko bramka z rzutu wolnego, Iviemu możemy zaliczyć także asystę. Przy pierwszym golu Lopez potwierdził zdanie, że „szczęściu trzeba pomóc”, gdy po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do własnej bramki posłał Robert Ivanov. Zwycięstwo drużyny z Częstochowy przypieczętował bezpośrednim golem z rzutu wolnego. Ósmy raz trafia do jedenastki kolejki – w tej klasyfikacji nie ma sobie równych w całej lidze.
DAMIAN KĄDZIOR (Piast Gliwice)
Damian Kądzior w meczu Wisła Kraków był motorem napędowym gości z Gliwic. Zanotował kluczowe prostopadłe podanie, które nie na gola, a rzut karny zamienił Rauno Sappinen.
ŁUKASZ SEKULSKI (Wisła Płock)
Sekulski po świetnej indywidualnej akcji i strzale z 16 metra wyprowadził Wisłę Płock na prowadzenie, a na 3:0 strzelił po główce z rzutu rożnego. Był to trzeci dublet Sekulskiego w tym sezonie, który pozwala Wiśle Płock realnie walczyć o czwarte miejsce w PKO Bank Polski Ekstraklasie. W jedenastce kolejki znalazł się po raz trzeci.
KAMIL WICZEK (Piast Gliwice)
Wracając do Piasta Gliwice miał być gwarantem strzelania goli. Potwierdził to w meczu z Wisłą Kraków. Zdobył dwie bramki, które ostatecznie zapewniły gliwiczanom jeden punkt. Dublet Wilczkowi zajął 10 minut. Najpierw pewnie wykonał jedenastkę, a następnie po ogromnym zamieszaniu w polu karnym wbił głową piłkę do siatki.