

Niecałe półtorej godziny piechotą zajmuje spacer między stadionami Piasta Gliwice oraz Górnika Zabrze. Dobrze drogę do obu obiektów zna choćby Waldemar Fornalik. Debiutował przecież w najwyższej polskiej lidze właśnie jako szkoleniowiec drużyny ze stadionu imienia Ernesta Pohla - w maju 2001 roku. Osiemnaście lat później doprowadził natomiast gliwiczan do mistrzostwa Polski. Z obecnych piłkarzy zaś szlak ten przebył Damian Kądzior. Zajęło mu to mniej czasu niż jego aktualnemu trenerowi, choć siedmiokilometrowa linia wydłużyła się o Zagrzeb, Eibar i Alanyę.
SNAJPER Z ZABRZA...
Sezon 2015/2016 to była popisowa partia Piasta Gliwice. Zespół ten prowadził wtedy w lidze przez 19 kolejek, a ostatecznie skończył zmagania z wicemistrzostwem Polski. Tymczasem ich lokalny rywal, Górnik Zabrze, musiał w tym samym czasie pogodzić się z relegacją z elity. Damian Kądzior był wtedy jednak bardzo daleko i od radości w Gliwicach i od smutku w Zabrzu. Akurat grał wówczas w I-ligowych Wigrach Suwałki i w krótkim czasie mógł uznać, że degradacja Górnika to dla niego... szczęśliwy traf. W sezonie 2016/2017 obie drużyny spotkały się bowiem na zapleczu, a on dzięki temu znalazł się na radarze ówczesnego szkoleniowca zabrzan - Marcina Brosza. Gdy już Górnik po rocznej banicji wrócił na najwyższy poziom rozgrywkowy w jego szeregach pojawił się właśnie wypatrzony niżej Kądzior.
W pierwszym sezonie po powrocie zabrzan, role na Śląsku się odwróciły. To beniaminek przez całe rozgrywki był w ścisłej czołówce rywalizacji,. Przez osiem kolejek znajdował się nawet na szczycie tabeli. Ostatecznie skończył zaś zmagania z przepustką do europejskich pucharów - na 4. pozycji. Znak rozpoznawczy? Huraganowa ofensywa. Górnik miał wtedy aż trzynaście goli strzelonych więcej od następnej drużyny w stawce (68-55). Należało do nich nawet 8,7% wszystkich trafień w rozgrywkach. Ich poczynania w ofensywie regulował wtedy tercet: Igor Angulo - Rafał Kurzawa - Damian Kądzior. Każdy z nich znalazł się w TOP-12 klasyfikacji kanadyjskiej. Dorobek ostatniego gracza spośród tego grona wyniósł w sumie piętnaście punktów. Nic dziwnego, że Adam Nawałka umieścił go w szerokim składzie na EURO 2018. Ubiegał się również o tytuł Pomocnika Sezonu i choć znalazł się w finałowej trójce kandydatów, ostatecznie ustąpił miejsca Kurzawie.
Po świetnej kampanii zawodnik ten wyjechał do Chorwacji, gdzie dwa razy w barwach stołecznego Dinama zdobył nawet mistrzostwo kraju. Później nastąpiły też półroczne epizody w Hiszpanii (SD Eibar) oraz Turcji (Alanyaspor Kulubu). Od sezonu 2021/2022 znów podbija zaś boiska PKO Bank Polski Ekstraklasy. Tym razem po drugiej stronie śląskiej barykady. Ale czy to nadal ten sam zawodnik co w Zabrzu?
... ASYSTENT Z GLIWIC
Portal transfermarkt wciąż klasyfikuje Damiana Kądziora jako "prawego napastnika". Z pobytu w Górniku dał się zapamiętać właśnie ze sporej skuteczności. Tylko ta drużyna w sezonie 2017/2018 miała więcej niż jednego zawodnika z dwucyfrowym dorobkiem strzeleckim. Obok wicekróla strzelców rozgrywek, Igora Angulo, pułap ten osiągnął wszak właśnie także polski pomocnik, kończąc zmagania z dziesięcioma bramkami. Swój wynik asyst z tych rozgrywek przewyższył więc dokładnie dwukrotnie. Średnio wpisywał się wtedy do protokołu meczowego raz na 291 minut. Przede wszystkim jednak uwagę zwracała jego wielka aktywność w polu karnym przeciwników. Był on notowany nawet na 3. miejscu wśród zawodników z największą liczbą oddanych strzałów. Posłał aż 92 piłki na bramkę rywali, czyli przeciętnie raz na 32 minuty gry (średnio 2,49 strzału na spotkanie). Lepiej od niego wypadli wtedy tylko dwaj rasowi napastnicy - Carlos Lopez z Wisły Kraków i Krzysztof Piątek z Cracovii (po 104).
Wskaźnik konwersji strzałów na gole Kądziora wyniósł wówczas 10,8%. Dziś w sumie nie jest dużo niższy. Spadł bowiem tylko do poziomu 8,3%. Rzecz w tym, że gracz ten po transferze do Piasta Gliwice jednak zauważalnie rzadziej próbuje pokonać bramkarzy przeciwników. Dziś średnio w jednym spotkaniu oddaje 1,71 strzału (raz na 40 minut gry). Ten wynik plasuje go już na 23. miejscu w rankingu najczęściej strzelających zawodników w lidze. Efektywnie przełożyło się to na trzy gole - po jednym strzelonym prawą i lewą nogą, a także głową. Nadal jednak Damian Kądzior znajduje się w czołówce klasyfikacji kanadyjskiej.
Dziś bowiem pomocnik Piasta Gliwice nadaje ton w zestawieniu najlepszych asystentów ligi. Niedobory bramkowe zasypuje więc drugim filarem zestawienia "kanadyjczyków". Już osiem razy zaliczył decydujące podania do swoich kolegów z zespołu. To daje mu obecnie dwa zagrania przewagi nad Joao Amaralem, Ivanem Lopezem, Flavio Paixao, a także Josue Pesqueirą. Średnio notuje je raz na 180 minut. Jego udział w dorobku bramkowym gliwiczan wynosi 25,8%. Lepiej wypada jedynie portugalski pomocnik Legii Warszawa (27,3%). Po jednym razie udało mu się to ze Śląskiem Wrocław, Górnikiem Zabrze, Górnikiem Łęczna, Legia Warszawa, Bruk-Betem Termalica Nieciecza, Radomiakiem Radom, PGE FKS Stalą Mielec oraz w rewanżu ze Śląskiem. Zatem jednocześnie ma też najwięcej spotkań z takim dokonaniem na koncie. Ta jego rola w poczynaniach ofensywnych Piasta ustaliła się właśnie w ostatnim czasie. W siedmiu poprzednich starciach zanotował wszak cztery asysty. Średnio co 65 podań celnych wychodzi mu takie zagranie (ogółem co 85,4 podania). O dziwo jednak brakuje go w czołówce zawodników z największą liczbą podań kluczowych (stwarzających okazję). Znajduje się w tym zestawieniu poza czołową "20" z dorobkiem 24 zagrań, w tym 13 celnych. Dokładność podań w ogóle w jego przypadku to 76%, na połowie przeciwnika zaś 68%. W żadnym innym kierunku nie zagrywa częściej niż do przodu (29,3%).
DWUCYFRÓWKI NA CELOWNIKU
W Górniku Zabrze w sezonie 2017/2018 zdołał zanotować "tylko" pięć asyst. Zdaje się, że wajcha w tym kierunku została przestawiona zaś właśnie w czasie pobytu za granicą. W sezonie 2018/2019 wygrał bowiem - ex aequo z Adamem Gyurcso oraz Zoranem Kvrziciem - klasyfikację ligi chorwackiej pod względem takich zagrań (11). W kampanii kolejnej powtórzył ten sukces już samodzielnie z dziesięcioma decydującymi podaniami. Jeśli więc jeszcze dwa razy uda mu się tego dokonać w trwających rozgrywkach, to w trzech z czterech ostatnich sezonów zanotuje dwucyfrowy dorobek pod tym względem. Wyrwę stanowi edycja 2020/2021, spędzona w Hiszpanii oraz Turcji. W ogóle w całej karierze na najwyższym szczeblu ligowym zaliczył 36 asyst w 142 starciach (średnio jedna na 3,94 spotkania; w przeliczeniu na czas gry - jedna na 256 minut gry).
Obecnie Kądzior stał się drugim Polakiem po Jakubie Kamińskim z więcej niż dziesięcioma punktami w klasyfikacji kanadyjskiej w tej edycji zmagań. W czterech z pięciu ostatnich sezonów zaliczył więc dwucyfrowy dorobek pod tym względem. Łącznie uzbierał w tym czasie 67 punktów (średnio jeden na 2,12 spotkania; w przeliczeniu na czas gry - jedna na 138 minut gry). Wychodzi więc, że pomocnik Piasta Gliwice, to po prostu zawodnik ze wszech miar efektywny.