

Po dziesięć punktów oraz goli w czterech ostatnich meczach ligowych zanotował Górnik Zabrze. Ten dorobek to w dużej mierze zasługa Adriana Kapralika. Słowak stał się jedną z najjaśniejszych postaci ofensywnych w PKO Bank Polski Ekstraklasie na przełomie 2023 i 2024 roku.
W klasyfikacji strzeleckiej młodzieżowców przewodzi Kajetan Szmyt (Warta Poznań) przed Filipem Marchwińskim (Lech Poznań), w klasyfikacji kanadyjskiej - liderują ex aequo "Marchewa" i Dominik Marczuk z Jagiellonii Białystok przed pomocnikiem Warciarzy. Gdyby jednak uwzględniać też obcokrajowców z tej grupy wiekowej w owych zestawieniach, to członkiem ścisłej czołówki stałby się przedstawiciel rocznika 2002, urodzony w Trstenie (Trzciana) na Orawie tuż pod granicą polsko-słowacką - Adrian Kapralik. Przybysz z południowej strony Karpat przybył do Polski w podobnym wieku co Ondrej Duda, czy Lukas Haraslin. Dziś jeden gra w Hellasie Werona (wcześniej: Hertha BSC, Norwich City FC, czy FC Koeln), drugi w Sparcie Praga (wcześniej: Sassuolo). Obaj zaś byli powołani na poprzednie mistrzostwach Europy. Czy pojadą też na EURO 2024, a obok nich znajdzie się kolejny rodak, który w wieku młodzieżowca grał w Ekstraklasie? Kapralik daje ostatnio naprawdę solidne argumenty liczbowe ku poparciu tej tezy.
Erik Exposito - jeden, Bartłomiej Wdowik - jeden, Kamil Grosicki - dwa, Ilja Szkurin - dwa, Benjamin Kallman - trzy... i tak można wymieniać czołowych ofensywnych graczy sezonu. Nikt jednak nie wytrzymuje konkurencji strzeleckiej na przestrzeni trzech ostatnich meczów z Adrianem Kapralikiem. Słowak uzyskał pojedyncze trafienia z Wartą Poznań i Koroną Kielce, a także dublet w derbowym starciu z Piastem Gliwice. Przeliczając to na czas gry - graczowi Górnika Zabrze wystarczało 66 minut do pokonania bramkarza przeciwników. W tym czasie osiem drużyn rzadziej wpisywało się na listę strzelców niż ten jeden gracz. Dwie kolejne (Legia Warszawa oraz Widzew Łódź) zdobyły tyle samo bramek co piłkarz rodem z Orawy.
Trzy z tych goli padły po strzałach prawą nogą, jedna zaś po strzale lewą nogą. Po razie pomocnik Górnika Zabrze pokonywał bramkarzy w pierwszym (na 1:0) i ostatnim kwadransie gry (na 3:1). Dwa pozostałe gole miały natomiast miejsce między 46., a 60. minutą (oba na 2:0). Przez ten czas Kapralik zdołał awansować na 23.-31. miejsce w klasyfikacji strzelców rozgrywek, które dzieli między innymi z Łukaszem Zwolińskim. Za sobą pozostawił zaś chociażby Patryka Makucha. Odliczając rzuty karne w całej edycji 2023/2024 ma wynik (5 goli) na poziomie Kamila Grosickiego, lepszy zaś niż Afimico Pululu.
Średnia konwersja strzałów na gole dla całych rozgrywek mieści się w okolicach 10%; strzałów niezablokowanych - 15%l strzałów celnych - 30%. Adrian Kapralik w ostatnich trzech starciach przebija te wszystkie pułapy. Cztery gole strzelił bowiem z zaledwie dziesięciu prób. Średnio więc raz na 26,4 minuty gry oddawał strzał na bramkę rywali. Defensorom przeciwników nie udało się zablokować żadnego z nich. Jeśli chodzi o strzały celne, bramkarze wykazali się tylko 50% skutecznością przy jego atakach skierowanych w światło bramki (4/8). Słowak notował więc wyniki znacznie powyżej średniej. Zresztą w sytuacjach strzałowych odnajduje się on znakomicie już od dłuższego czasu. W ośmiu ostatnich starciach oddał aż trzydzieści dwa strzały, czyli średnio kierował piłkę na bramkę rywali raz na niespełna dwadzieścia minut gry!
Nie są to też byle jakie okazje. W każdym z czterech ostatnich meczów Adrian Kapralik notował xG na poziomie powyżej 0,5. Łącznie jego wynik wyniósł w tym czasie 3,04. Oznacza to, że średnio jeden strzał miał około 23% szans na powodzenie. Słowak znalazł się w pięciu sytuacjach o xG powyżej 0,25 (trzy gole), w tym dwóch o xG powyżej 0,6. Jedynie dwa strzały w tym okresie miały mniej niż 5% szans na powodzenie. Wynik wypracowany przez ten czas lokowałby go na 43. miejscu wśród najgroźniejszych piłkarzy całego sezonu, między innymi przed Ante Crnacem, Ernestem Mucim, Filipem Marchwińskim, czy Władysławem Koczerhinem. Ba! Dwaj koledzy z ofensywy Górnika - Lukas Podolski i Sebastian Musiolik - również wypracowali gorsze wyniki w całym sezonie niż Kapralik w ciągu czterech spotkań.
Nie tylko samymi golami strzelonymi Adrian Kapralik przyczynił się do powiększenia dorobku bramkowego Górnika Zabrze w ostatnim okresie. Z Piastem Gliwice dorzucił bowiem jeszcze asystę przy trafieniu Lukasa Podolskiego. Z Radomiakiem Radom stworzył z kolei okazję Lawrence'owi Ennaliemu, zamienioną przez Niemca na bramkę. W oficjalnych statystykach PKO Bank Polski Ekstraklasy nie funkcjonuje wprawdzie asysta przy golach samobójczych, lecz trzeba nadmienić, że Orawianin był autorem zagrania, które Dominick Zator z Korony Kielce w czasie próby zatrzymania, skierował do własnej bramki. Adrian Kapralik miał zatem udział w siedmiu z dziesięciu ostatnich trafień. Zawężając ten okres - także przy sześciu z ośmiu lub pięciu z sześciu ostatnich goli zabrzan "maczał palce" słowacki pomocnik.
W każdym z czterech poprzednich starć ligowych notował on punkt w klasyfikacji kanadyjskiej. Wespół z Kamilem Grosickim dzieli obecnie pierwsze miejsce pod względem najdłuższej serii z punktem w klasyfikacji kanadyjskiej. Średnio raz na 58,5 minuty w tym okresie notował gola lub asystę. Przy uwzględnieniu podania prowadzącego do gola samobójczego ten wynik wynosi nawet 50,1 minuty. Imponująco wygląda też średnia liczba kontaktów potrzebnych do uzyskania gola lub asysty. Kapralikowi potrzeba było bowiem tylko 24,3 dotknięcia piłki, by tego dokonać (z golem samobójczym - 20,9 kontaktu).