

W pierwszym sobotnim meczu 2. kolejki LOTTO Ekstraklasy doszło do potyczki imienników. Lepsze od Zagłębia z Sosnowca okazało się Zagłębie z Lubina. Decydującą bramkę strzelił Jakub Mares, który chwilę wcześniej wszedł z ławki na boisko.
W przeszłości oba Zagłębia grały ze sobą dziesięć razy i nigdy nie zdarzyło się, żeby porażki doznali lubinianie. Nie dziwi więc, że to oni kontrowali przebieg gry, a goście starali się raczej wyczekiwać swoich szans w kontrataku. Najlepsza okazja pierwszej połowy to sprawka Łukasza Janoszki, który rozgrywał swój 250. mecz w Ekstraklasie. W 15. minucie groźnie uderzył on zza pola karnego. W 43. minucie swoich sił z dystansu spróbował Bartłomiej Pawłowski. Strzał był celny, ale zbyt lekki, żeby sprawić kłopoty bramkarzowi z Sosnowca.
W drugiej połowie ataki gospodarzy stały się konkretniejsze i dało się odczuć, że otwierająca bramka to tylko kwestia czasu. Doczekaliśmy się jej w 61. minucie. Wtedy Filip Starzyński w drugim spotkaniu z rzędu trafił do siatki z rzutu karnego. Radość piłkarzy Mariusza Lewandowskiego nie trwała jednak długo. Pięć minut później sam na sam z Dominikiem Hładunem wyszedł Konrad Wrzesiński i technicznym kopnięciem doprowadził do wyrównania. Na koniec miano bohatera przypadło jednak zmiennikowi Jakubowi Maresowi. Był on na murawie raptem kilka minut, gdy świetnie odnalazł się w polu karnym, minął golkipera i strzelając do pustej bramki, ustalił wynik na 2:1 dla lubinian.