

Choć gole nie chciały wpadać, to na brak emocji nie można było narzekać. Pierwsze skrzypce grali bramkarze, szczególnie Michał Miśkiewicz, który znakomicie interweniował przy strzałach Jarosława Kubickiego, Filipa Mladenovicia czy Artura Sobiecha. Po drugiej stronie boiska Dusan Kuciak błysnął w 27. minucie, gdy obronił groźny strzał Olivera Petraka.
Najlepszą szansę spotkania miał w 51. minucie Flavio Paixao, wykonujący swój ósmy rzut karny w tym sezonie. Portugalczyk jednak przestrzelił, a to w ogóle nie był jego dzień, gdyż w samej końcówce miał jeszcze jedną okazję, lecz zbyt długo zbierał się do strzału. Tym samym wynik nie uległ zmianie.