

Było jasne, że czerwona kartka, jaką w 40. minucie obejrzał Rodrigo Zalazar, zdeterminuje dalsze losy meczu. Trudno było jednak przewidzieć, że to osłabiona Korona zacznie po tym zdarzeniu grać lepiej. Tymczasem już trzy minuty po stracie zawodnika podopieczni Mirosława Smyły objęli prowadzenie. Na listę strzelców wpisał Erik Pacinda, który popisał się mierzonym uderzeniem zza pola karnego.
W drugiej części spotkania czerwone kartki obejrzeli jeszcze Jakub Żubrowski i David Jablonsky. Najciekawszy był doliczony czas, gdy Cracovia była kilkukrotnie bliska strzelenia gola. Czujny był jednak Mateusz Spychała, który wybił piłkę z linii bramkowej, a chwilę później równie ofiarną interwencją popisał się Marek Kozioł. Tak też Korona utrzymała korzystny wynik i pokonała Cracovię, która w ten sposób straciła szansę na pozycję wicelidera.