

Gospodarze nie mogli być zadowoleni z otwarcia, bo prostymi błędami umożliwili Jagiellonii objęcie prowadzenia. Była 18. minuta, gdy Bartosz Rymaniak kopnął prosto pod nogi Arvydasa Novikovasa, a ten bez wahania to wykorzystał. Podopieczni Gino Lettieriego zdołali się jednak otrząsnąć i z czasem zaczęli tworzyć sobie coraz więcej sytuacji. W 22. minucie z bliska spudłował Matej Pućko, a sześć minut później piłka przeszła obok słupka po strzale głową Elhadjiego Diawa.
W 54. minucie Matej Pućko dostał jeszcze jedną szansę. Tym razem zachował zimną krew i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza, doprowadzając do wyrównania. Białostoczanie potrzebowali zwycięstwa, żeby powrócić na pierwsze miejsce w tabeli, jednak aż do ostatniego gwizdka nie udało im się zagrozić bramce Korony.