

Kielczanie mogli zacząć od mocnego uderzenia. W 3. minucie Nika Kaczarawa przedzierał się z piłką przez szesnastkę rywali. Gdy wydawało się już, że przeholował, ten piętą zgrał do Jacka Kiełba. Skrzydłowy stanął przed ogromną szansą, jednak nie trafił. Taki start zwiastował dobrą formę gospodarze i w kolejnych akcjach się to potwierdzało. Najbliżej gola przed przerwą było, gdy w 36. minucie szansę miał Oliver Petrak.
Pod drugim polem karnym groźniej zrobiło się po tym, jak Zlatan Alomerović wyszedł daleko za piłką i w nią nie trafił, jednak poznaniacy nie zrobili użytku z tej pomyłki. W drugiej połowie gra stała się bardziej szarpana i toczyła przede wszystkim w środku pola. Impas przełamał w 69. minucie Goran Cvijanović, gdy zdecydował się na uderzenie z dystansu, a po piłka po rykoszecie zatrzepotała w siatce. Korona objęła prowadzenie i nie wypuściła go aż do końcowego gwizdka i to pomimo tego, że poznaniacy mieli w ostatniej akcji rzut karny. Jedenastki nie wykorzystał jednak Christian Gytkjaer.