

W sezonie 2025/2026 Lech Poznań rozegrał do tej pory cztery mecze w eliminacjach europejskich pucharów. Dwukrotnie wygrywał z Breidablikiem Kopavogur, a następnie przegrał i zremisował z FK Crveną zvezdą. W ten sposób znalazł się w fazie play-off Ligi Europy UEFA, choć z eliminacjami Ligi Mistrzów UEFA pożegnał się w dobrym stylu - Mikael Ishak kończył je jako lider klasyfikacji strzelców (6 goli). Indywidualne sukcesy nie są jednak tak istotne jak te drużynowe i kapitan Kolejorza dobrze o tym wie.
Szwedzkiego napastnika i jego kolegów czeka dwumecz z KRC Genk. Szósty raz w historii Lech Poznań trafił na przeciwnika, z którym mierzył się już w przeszłości. Jak czytamy na oficjalnej stronie klubowej wcześniej taka sytuacja miała miejsce przy okazji rywalizacji z: IFK Göteborg, Austrią Wiedeń, Chazarą Lenkoran z Azerbejdżanu, ACF Fiorentiną i FC Basel. Tym razem po siedmiu latach będzie okazja do rewanżu z belgijskim KRC Genk. W 2018 roku Lech Poznań przegrał oba spotkania również w ramach eliminacji Ligi Europy UEFA. Wówczas spotkanie miało jednak miejsce przy okazji trzeciej rundy kwalifikacji, a nie jak tym razem - czwartej.
Pierwszy mecz odbędzie się w Poznaniu i to także różnica względem poprzedniego starcia obu zespołów. Kibice Lecha będą dopingować swoją drużynę, mimo problemów kadrowych. Trener Niels Frederiksen nie skorzysta z kontuzjowanych: Radosława Murawskiego, Daniela Hakansa, Patrika Walemarka, Roberta Gumnego, Alego Gholizadeha, a także Joela Pereiry. Za okrojony zespół mistrza Polski trzymać kciuki będziemy od godziny 20:30.