

Raków Częstochowa na terenie uczestnika poprzednich 46 edycji europejskich pucharów walczył w osłabieniu od dwunastej minuty. Mimo szybko otrzymanej czerwonej kartki, mistrzowie Polski zdołali strzelić gola kontaktowego i poważnie zagrozić gospodarzom w końcówce.
Niełatwo wyobrazić sobie bardziej skomplikowany początek starcia z utytułowanym Sportingiem CP niż czerwona kartka dla środkowego obrońcy i utrata gola z rzutu karnego w pierwszym kwadransie. Trudne sytuacje tworzą silnych ludzi - ta dewiza przyświecała mistrzom Polski w ich czwartym meczu w historii występów w fazie grupowej europejskich pucharów. Zawodnicy Rakowa Częstochowa zacisnęli zęby i mimo przewagi rywala, nie dali się w pełni zdominować. Podłamać mógł ich drugi rzut karny podyktowany na korzyść lizbończyków, ale i dwubramkowa strata nie odebrała Medalikom woli walki. Milan Rundić zapisał się na kartach historii, jako strzelec pierwszego gola na wyjeździe przez Raków w Lidze Europy UEFA, ale nie udało się zdobyć pierwszego zagranicznego punktu. Biorąc pod uwagę okoliczności, niewiele zabrakło, by to osiągnąć.