

Po serii pięciu meczów bez wygranej, Lech chciał w końcu zwyciężyć. Spodziewano się, że nie będzie łatwo, ponieważ do Poznania przyjechał waleczny beniaminek z Legnicy. Już na początku spotkania gospodarze wyszli na prowadzenie za sprawą Christiana Gytkjaera. João Amaral zwiódł Mateusza Żyrę, a Duńczyk wpakował piłkę do siatki płaskim strzałem.
Portugalczyk mógł sam wpisać się na listę strzelców, ale futbolówka po jego uderzenieu z 25 metrów trafiła w słupek. Co się odwlecze, to nie uciecze – na początku drugiej połowy asystent przy pierwszym golu podwyższył wynik. Prawdziwe emocje zawodnicy obu zespołów dostarczyli kibicom w końcówce. Wtedy Miedź mogła wyrównać, a Lech postawić kropkę nad „i”, jednak ostatecznie rezultat nie uległ zmianie.